Serwis Polskiego Towarzystwa Genealogicznego

flag-pol flag-eng home login logout Forum Fotoalbum Geneszukacz Parafie Geneteka Metryki Deklaracja Legiony Straty
sobota, 26 września 2020

longpixel
longpixel

Nasi tu byli

arrow krzysiek1977
19:22:47 - 26.09.2020
arrow krzysf77
19:22:29 - 26.09.2020
arrow Adam35200623
19:21:59 - 26.09.2020
arrow sebkn
19:21:26 - 26.09.2020
arrow lebowski
19:20:47 - 26.09.2020
arrow Rafael
19:19:03 - 26.09.2020
arrow drown244
19:19:01 - 26.09.2020
arrow Stanisław53
19:17:39 - 26.09.2020
arrow Kazmierczak_Slawomir
19:16:22 - 26.09.2020
arrow Weinert_marta
19:15:53 - 26.09.2020
arrow Mciemala
19:15:29 - 26.09.2020
arrow Pobłocka_Elżbieta
19:14:51 - 26.09.2020
arrow hrod72
19:13:08 - 26.09.2020
arrow majkuss
19:13:04 - 26.09.2020
arrow kchwialek
19:13:03 - 26.09.2020
arrow aniemirka
19:12:49 - 26.09.2020
arrow Rebell_Cieniewska_Grażyna
19:12:45 - 26.09.2020
arrow mkkmilek
19:12:22 - 26.09.2020
arrow Rostkowski_Mariusz
19:12:03 - 26.09.2020
arrow Samuraj
19:11:27 - 26.09.2020
arrow krzysr
19:11:26 - 26.09.2020
arrow bozennam
19:11:24 - 26.09.2020
arrow Shakal70
19:11:03 - 26.09.2020
arrow Arek_Bereza
19:10:09 - 26.09.2020
arrow marylenka_12
19:09:46 - 26.09.2020
arrow Zareba81
19:09:36 - 26.09.2020
arrow Scalak
19:09:26 - 26.09.2020
arrow Raph_D
19:08:28 - 26.09.2020
arrow Krystyna500
19:07:45 - 26.09.2020
arrow Giemza_Karol
19:07:11 - 26.09.2020
Członkowie i sympatycy

Dziadziusiu! A dlacego?
Dodano: piątek, 17 czerwca 2016 - 12:21 Autor: JerzyGrzegorz
InneCzym jest dla mnie genealogia? Nauką! Pasją! Profesją! Hobby! Uprawiane przeze mnie poletko, oprócz profesji, jest po trosze wszystkim. Niemniej jednak naukę najchętniej postawiłbym pod znakiem zapytania, bo co to za nauka, gdy na zadane sobie pytanie, nie znajduję odpowiedzi. Gdy już poznam odpowiedź, często gęsto miast wyjaśnienia rodzi ona szereg nowych pytań i wątpliwości. Bo genealogia przede wszystkim, jest permanentnym zadawaniem sobie niekończących się, licznych pytań. Bez mała od dziesięciu lat katuję się pytaniami jak masochista. Kto?, co?, gdzie?, kiedy?, jak?, dlaczego?... Pytania te pasują bardziej wścibskiej babie, niż poważnemu, statecznemu facetowi (jakim jestem).
Co to jest para wodna?
Tylko umysł dziecka,
jak źrebak szybki,
odpowiedział od razu;
- Dwie małe rybki.
ks. Jan Twardowski.

Powyższy wiersz pt „Pytanie”, jest dziełem ks. Jana Twardowskiego. Gdy pierwszy raz go przeczytałem, miałem chwilę wątpliwości. Nie zrozumiałem jego sensu. Co ma piernik do wiatraka? Skąd rybki? Dopiero po chwili w mojej głowie zapaliło się światełko i zrozumiałem jego mądrość. Tak, tylko człowieka wolnego od wyuczonych terminów, pojęć, wzorów i definicji, stać jest na osobliwe myślenie. Takim wielkim małym człowiekiem jest dziecko. Dorosły posługuje się wyuczonymi, utartymi schematami. Białe plamy, nieprzetarte ścieżki wymagają pracy umysłowej; myślenia, analizowania, rozważania; co, gdzie, kiedy, dlaczego. Dorosły bierze pod uwagę wszystkie za i przeciw. Najczęściej w grupie. Samemu szkoda na to czasu i pieniędzy. W razie niepowodzenia, można dać przysłowiowego ciała. Dziecko nie myśli o sobie. Myśli o tym, by to co robi, podobało się mamie i tacie, dziadkom i pani w przedszkolu.

Drzewa genealogiczne zrobione własnoręcznie przez małe dzieci, nie są rozrośniętymi, wypasionymi pracami. W ogóle daleko im do miana drzew genealogicznych. Wiem coś o tym. Przerabiałem to niedawno z moim czteroletnim wnukiem. Naszło mnie, bo mój wnuk, w czasie nawiązywania znajomości w piaskownicy, przedstawił się nowopoznanemu koledze – „Mam na imię Mateusek. Mam babcię Jadzię i babcię Henię”. Faszystko fajnie ale, ani słowa o dziadku. Tak być nie może. Chłopak ma luki w swoim rodowodzie. Po powrocie do domu zainteresowałem go genealogią. Czy mi się udało? Nie wiem. On był szefem. Z roli bossa wywiązywał się znakomicie. Zna się na rzeczy, bo zrobił mi niezłą burzę mózgu stosując metodę 5-Why. Gdybym wcześniej przewidział, że podczas mojego krótkiego nauczania go genealogii zasypie mnie setkami pytań – Dziadziusiu a dlacego?- włączył bym mu bajki. Jego pracę zachowam na pamiątkę….., że próbowałem.

W chwilach zagwozdek i zwątpień śmieję się, że kiedyś i tak wszystkiego się dowiem. W mojej głowie powstał już nawet plan, jakie pytania i w jakiej kolejności zadam. Jak wcześniej pisałem, oczywiście żartuję. Nie spieszy mi się do tego spotkania. Zdaję sobie jednak sprawę, że czas leci nieubłaganie. Że i ja kiedyś dołączę do grona przodków. Wykorzystam wtedy okazję i niemijający, wieczny czas. Odbiję sobie i jak małe dziecko zasypię pradziadów pytaniami - A kto to jest dziadziusiu? A cyj to jest psodek? Dziadziusiu! A dlacego? A dlacego tak, dziadziusiu? A dlacego tak? A dlacego?... Z lubością będę drążył temat moich korzeni. Powoli, systematycznie, aż do skutku. Bo pośpiech w genealogii nie jest wskazany.

Tak! Pośpiech w genealogii nie jest wskazany. Tu potrzebne jest skupienie. Tu trzeba się zastanawiać w ciszy i w spokoju. Dwa, trzy razy pomyśleć, przeanalizować i sprawdzić. Podczas mojej dziesięcioletniej „kariery”, tylko raz musiałem myśleć szybko. Błyskawicznie analizować i prędko działać. Oczywiście zgodnie z sytuacją. Na wnioski nie było czasu. Opowiem Wam epizod, jaki przydarzył mi się kiedyś w archiwum USC. A było to tak. Poszedłem do USC „popracować”. W pokoju mocowała się z szufladą swojego biurka młoda, zgrabna i bardzo ładna urzędniczka. Gdy wypełniałem formularz, na ziemię upadł mi długopis. Ot fajtłapa ze mnie. Schyliłem się i usłyszałem - „Syyy!” Spojrzałem na kobietę. Usiadła na krzesło. Prawą ręką złapała się za krocze i mocno przycisnęła dłoń udami. Pomyślałem trafiony-zatopiony. To musiało boleć. Uderzenie szufladą w takie miejsce ciała, jest niezwykle bolesne. Chętnie udzieliłbym pierwszej pomocy. Ale jak. Najpierw musiałbym pokonać barierkę. Potem zobaczyć, ocenić, zdiagnozować, a to raczej nie wchodziło w grę. Bez rozbierania? Nie ma też mowy o metodzie którą w przypadkach stłuczeń stosuję mojemu wnukowi i która w jego przypadku zawsze pomaga – o chuchaniu, dmuchaniu, całowaniu obolałego miejsca. W tym wypadku mogłem też zapomnieć o metodzie usta-(usta?), oraz o delikatnym masażu stłuczonego i obolałego miejsca. Stałem zakłopotany. Mogłem jedynie zapytać jak mogę pomóc, co niezwłocznie uczyniłem. Dziewczyna wyciągnęła rękę i pokazała swój spuchnięty kciuk. Jak się pyta, to się wie! Tylko czasem myśli, jak szuflada, polecą nie w tą stronę.
Jerzy Wnukbauma.


Autor Komentarze
Komentarze
SympatykSympatyk



____________
Od: Lip 02, 2006 Posty: 3538
Napisano:Cze 17, 2016 - 12:21
Skomentuj ten artykuł w tym wątku
_EZFORUMCOMMENTS_USERINFO p
Dubiczyńska_Maria
SympatykSympatyk



____________
Od: Cze 29, 2010 Posty: 340
Napisano:Cze 17, 2016 - 13:26
Jerzy, kiedy książka??? Smile
_________________
Maria


Szukam Giżyckich z Podola, Dubiczyńskich z grodzieńszczyzny i nie tylko
_EZFORUMCOMMENTS_USERINFO p
donate.jpg
Serwis Polskiego Towarzystwa Genealogicznego zawiera forum genealogiczne i bazy danych przydatne dla genealogów © 2006-2020 Polskie Towarzystwo Genealogiczne
kontakt:
Strona wygenerowana w czasie 0.943033 sekund(y)