Serwis Polskiego Towarzystwa Genealogicznego

flag-pol flag-eng home login logout Forum Fotoalbum Geneszukacz Parafie Geneteka Metryki Deklaracja Legiony Straty
sobota, 26 września 2020

longpixel
longpixel

Nasi tu byli

arrow Arek_Bereza
19:47:01 - 26.09.2020
arrow IwonaMajkowska
19:46:39 - 26.09.2020
arrow Ewa_Prejs
19:46:37 - 26.09.2020
arrow alika
19:46:34 - 26.09.2020
arrow kierzkoe
19:46:12 - 26.09.2020
arrow Kornelia_Major
19:45:29 - 26.09.2020
arrow Mathias91
19:45:29 - 26.09.2020
arrow A.Michałowski
19:45:14 - 26.09.2020
arrow lahne
19:44:56 - 26.09.2020
arrow Krzymen
19:44:17 - 26.09.2020
arrow michalmilewski
19:44:17 - 26.09.2020
arrow Wojciechowska_Ewka
19:43:56 - 26.09.2020
arrow beatpatt35
19:43:44 - 26.09.2020
arrow Galinski_Wojciech
19:43:14 - 26.09.2020
arrow zbigsob
19:42:28 - 26.09.2020
arrow Krystyna_Rykowska
19:41:55 - 26.09.2020
arrow pronobis
19:41:14 - 26.09.2020
arrow adamrw
19:40:35 - 26.09.2020
arrow BohdanKD
19:40:33 - 26.09.2020
arrow Raph_D
19:40:23 - 26.09.2020
arrow aniaosin
19:39:07 - 26.09.2020
arrow Kazmierczak_Slawomir
19:38:42 - 26.09.2020
arrow Romanowski_Piotr
19:38:32 - 26.09.2020
arrow marylenka_12
19:37:30 - 26.09.2020
arrow lebowski
19:36:58 - 26.09.2020
arrow emeska
19:36:45 - 26.09.2020
arrow veruka
19:36:12 - 26.09.2020
arrow dorocik133
19:35:42 - 26.09.2020
arrow aspaprzyca
19:35:34 - 26.09.2020
arrow karolszotek
19:35:29 - 26.09.2020
Członkowie i sympatycy

Portret przodka.
Dodano: czwartek, 26 maja 2016 - 19:41 Autor: JerzyGrzegorz
InneMija X rocznica powstania PTG. Zbliża się dziesiąta rocznica powstania ŚTG „Świętogen”. Zarania „Świętogenu” nie pamiętam. Jego członkiem zostałem nieco później. Na świętowanie mojej dziesiątej rocznicy bycia genealogiem, mam więc jeszcze trochę czasu. Zbliżający się jubileusz ŚTG uświadomił mi jednak, że to już tuż za progiem. Retrospekcjami z dekady bycia członkiem, pochwalę się później. Gdy minie czas na wspomnienia i przemyślenia. Gdy odpowiem sobie na kilka nurtujących mnie pytań, m.in.- Co w tym czasie osiągnąłem, co zaprzepaściłem? Czy warto było zaczynać? Czy nie pora już kończyć? Gdy odpowiem sobie na wszystkie pytania, roztoczę dalsze wizje na przyszłość. Dzisiaj chcę się tylko pochwalić, prezentem od żony. Prezentem związanym z moim hobby - „Portretem przodka”.
Jest taka scenka w serialu „Czterdziestolatek”, w której małżonkowie Karwowscy dokonują w Desie kosztownego zakupu „Portretu przodka”. Poza urozmaiceniem pustych, białych ścian, obraz ten miał przede wszystkim, w oczach gości, podnieść społeczną rangę serialowego pana domu. Mój „Portret przodka” ma służyć wyłącznie mnie. Jest znacznie mniejszy i skromniejszy. Przedstawia on siedzącego, starego Żyda, trzymającego w ręku złotą monetę. Jego celowo krzywo przytwierdzone zawieszenie, uniemożliwia powieszenie obrazu w eksponowanym miejscu w pokoju na ścianie. Ma za to swoje miejsce w przedpokoju, nad wejściowymi drzwiami. Ma dbać, by pieniądze trzymały się w domu. Bym dla zaspokojenia moich genealogicznych zachcianek, zbyt często nie musiał sięgać do skarpety. Czasem od święta obrócę Żyda do góry nogami. Niech odda to, czego nie upilnował. Zabobon? Być może, ale jeden z tych, które od wieków istniały w polskiej rodzinie.

W moich rodzinnych zbiorach, nie posiadam żadnej starej fotografii ukazującej domu moich przodków. Wątpię czy kiedyś była robiona. Pozostało mi tylko domyślać się jak mieszkali? Na podstawie znalezionych dokumentów, mogę sobie to wyobrazić i spróbować opisać. Skoro mowa o fotografii, sięgnę do okresu jej początku. Wieś Jaworowa na Mazowszu. Początek XIX wieku. Stara, wiejska chałupa nosząca numer 10. Dach pokryty słomianą strzechą. Po bokach małe okienka rzucające do izby nikłe światło. Centralnie ulokowane małe drzwi. Wysoki próg, niskie nadproże. Nad drzwiami przybita stara, zardzewiała podkowa – żelazne szczęście. Przybita w pozycji „U” otwarta na szczęście. Przyciąga jak magnes powodzenie i pieniądze. Powieszona w pozycji „Ω” chroni dom i domowników przed złymi mocami, zazdrością zawiścią i nieproszonym gościem. Nie mam pojęcia jak zawiesił ją mój pradziad. Z racji: kilku córek na wydaniu, „otwarcia” jego synów na Warszawę, a także z inicjału nazwiska - pewnie zawiesił ją w pozycji „U”. Niezależnie od układu podkowy i przesądu moich przodków, za progiem w chałupie królowało sacrum. Tu nie było miejsca na świeckie symbole. Na rodzime i zapożyczone. Na ścianach wisiały święte obrazy. Obrazy te, towarzyszyły moim przodkom; na dobre i na złe, od chwili narodzin aż do śmierci. Od Nowego Roku do Bożego Narodzenia (i kilka dni dłużej). Przed nimi przodkowie moi modlili się, przyrzekali i przysięgali . To one chroniły domowników w chwilach trwogi. Wystawiane przez prababkę w okno w czasie burz dawały domownikom namiastkę opieki Niebios.

Otwieranie drzwi, przekraczanie ich progu, to przenośnie nierozerwalnie związane z wkraczaniem w nowy okres. Drzwi to nie tylko powierzchnia do pisania raz w roku kredą inicjałów Trzech Króli. Budując dom nie sposób ich pominąć. Dzisiejsze drzwi są szerokie i praktyczne. Te stare pradziadowe, były małe i niewygodne. Zarówno przy wchodzeniu jak i wychodzeniu. Oprócz tego małego minusa, miały swoją wielką zaletę. Ich niskie nadproże nie pozwalało na profanację panującego w środku sacrum. Wchodząc do środka izby, (w poszanowaniu miejsca i gospodarza), gościowi nie sposób było wcześniej nie zdjąć nakrycia głowy i nie zgiąć nisko karku. Przed ostentacyjnym pożegnaniem przez niego chaty, gospodarzy chronił wysoki próg. Nie pozwalał on na opuszczenie izby w geście – całujcie mnie wszyscy w dupę. By go pokonać przy wychodzeniu, krewki gość musiał najpierw przełożyć jedną nogę i wykonać półobrót. W ten sposób samorzutnie zabierał gorszącą część ciała za próg. Tylko nieliczni szczęśliwcy żegnali chatę w wygodnej dla nich pozycji – na czworakach. Tak wymagała polska gościnność – Czym chata bogata.

W powyższym opisie celowo nie posługuję się imionami moich przodków. W tym artykule o moich przodkach piszę bezosobowo. Przez ostatnie dziesięć lat bycia członkiem ŚTG, nazbierałem ich trochę. Zaczynałem od zera. Dziś, na podstawie zebranych dokumentów archiwalnych, rysuje mi się ich portret. Ten imienny portret, godny moich przodków piszę powoli. Łatwo nie jest. Obiecuję sobie wziąć się do galopu i skończyć go po przekroczeniu progu nowej genealogicznej dekady. Mój portret niech kreślą moi zstępni. Będą mieli łatwiej. Z internetowego szumu informacji pozostałych po mnie ukaże się im portret ich przodka. Łącznie z portretem psychologicznym. Wystarczy, że wpiszą w internetową wyszukiwarkę hasło - Jerzy Wnukbauma.

PS. Artykuł miał być o jubileuszu, a wyszło jak zwykle. Na początku mojej drogi ku przygodzie zastanawiałem się „Czego się życzy genealogom na start?” Zarówno wierszyk jak i pytanie nie straciło dzisiaj nic na znaczeniu. W dalszym ciągu cenię żony mowę szczerą – „Obyś znalazł wszystkich od V wieku p.n.e.”
Dziś zastanawiam się czego życzyć Koleżankom i Kolegom z dziesięcioletnim i dłuższym stażem. Wśród kierowców krąży powiedzenie – Szerokości. To jedno słowo jest zarówno wyrażeniem, życzeniem jak i pożegnaniem. Parafrazując to powiedzenie życzę wszystkim - OTWARTOŚCI!
Dosłownie i w przenośni.


Autor Komentarze
Komentarze
SympatykSympatyk



____________
Od: Lip 02, 2006 Posty: 3538
Napisano:Maj 26, 2016 - 19:43
Skomentuj ten artykuł w tym wątku
_EZFORUMCOMMENTS_USERINFO p
donate.jpg
Serwis Polskiego Towarzystwa Genealogicznego zawiera forum genealogiczne i bazy danych przydatne dla genealogów © 2006-2020 Polskie Towarzystwo Genealogiczne
kontakt:
Strona wygenerowana w czasie 0.926621 sekund(y)