Genealodzy.PL Podziel się na Facebooku

Genealodzy.PL

Użytkownik: Rejestracja
Hasło: Pamiętaj

Serwis Polskiego Towarzystwa Genealogicznego

flag-pol flag-eng home login logout Forum Fotoalbum Geneszukacz Parafie Geneteka Metryki Deklaracja Legiony Straty 03:01 czwartek, 27 czerwca 2019

longpixel


Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat Wersja gotowa do druku Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
Sroczyński_WłodzimierzOffline
Temat postu: bigamia 1918 i później praktyczne skutki - spotkaliście?  PostWysłany: 20-05-2019 - 13:19
Zasłużony
Członek PTG


Dołączył: 09-10-2008
Posty: 18208
Skąd: Warszawa
Status: Offline
Czy znane Wam są (niekoniecznie z własnej rodziny) rozstrzygnięcia lub badania kwestii bigamii w czasach "współczesnych" i ich skutki?
Spotkaliście się z praktycznymi efektami wyroków (postanowienie spadkowe?), tj skutkami cywilnymi? Nawet przypadki nieprawomocne mnie interesują, bardziej chciałbym poznać proces, dochodzenie do (być może uznanych później za błędne) wniosków, że małżonek zawarł małżeństwo pomimo nie ustania poprzedniego.

Jak dokumentowano? ASC? Zeznania? Inne (jakie?)

Po jakim okresie? Czym bardziej odległy w czasie proces badania od zajścia - tym bardziej mnie interesuje:) Np jeśli ktoś spotkał sprawę z lat 80 XX wieku lub późniejszego okresu dot. małżeństwa z Międzywojnia, okupacji lub tuż powojennego. Niekoniecznie "oba śluby" w Polsce, ale najchętniej - pod polską (może być jak najbardziej PRLowska:) jurysdykcja sprawa.

_________________
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
http://genealodzy.pl/index.php?module=M ... 3odzimierz
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Tomasz_LenczewskiOffline
Temat postu: bigamia 1918 i później praktyczne skutki - spotkaliście?  PostWysłany: 20-05-2019 - 15:16
Sympatyk


Dołączył: 26-09-2010
Posty: 525
Skąd: Warszawa
Status: Offline
Pisałem pracę magisterską pt. Problem ważności prawa kanonicznego wobec prawa cywilnego po 1945 r. W Polsce. Była tam sprawa niecodzienna małżeństwa zawartego w obozie, które sąd w Polsce Ludowej uznał za ważne. Nastąpiło to w momencie kiedy jedna ze stron zawarła już małżeństwo cywilne występując, jako osoba stanu wolnego. Sytuacja dość szczególna, bo sąd stanął na gruncie ważności małżeństwa zawartego w szczególnych okolicznościach czasu wojny. Nie pamiętam dalszych następstw, ale sprawa stanęła przed SN, który uznał tego rodzaju małżeństwo zgodnie z prawem kanonicznym posiadającym wtedy moc prawną na terenie b. ziem KP. Nie wiem czy teczka sprawy zachowała się w archiwum sądu w Warszawie, ale gdzieś mam sygnaturę.
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Sroczyński_WłodzimierzOffline
Temat postu:   PostWysłany: 20-05-2019 - 15:26
Zasłużony
Członek PTG


Dołączył: 09-10-2008
Posty: 18208
Skąd: Warszawa
Status: Offline
Dziękuję,
1. pamiętasz może czy i jak badano czy małżeństwo (roboczo założę: potwierdzone przez kapelana w 1945, po wyzwoleniu obozu..choć kłóci się to trochę z "b. KP") nie uległo rozwiązaniu przed zawarciem cywilnego?
To szczególnie istotne, bo chyba każda wątpliwość na korzyść bigamisty - tzn musieli być pewni, że nie zakończyło się przed cywilnym to obozowe by oskarżać z kk
2. interesują mnie też małżeństwa "ZAGS-owe" 39-41, 41-46(56?)..ponoć traktowane bardzo lekko jako wręcz "na czas wojny" "papierek do zameldowania" "kazali, ale to nie ślub w urzędzie" i ew. brak ich rozwiązania przed kolejnym ślubem (czasem pomiędzy tymi samymi osobami) po 45/repatriacji
sądy jakoś badały inaczej niż zeznania czy odpis przedstawiony przez strony?
bywały kwerendy?
co z dziećmi (szczególnie z "drugich" małżeństw)?

_________________
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
http://genealodzy.pl/index.php?module=M ... 3odzimierz
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Tomasz_LenczewskiOffline
Temat postu:   PostWysłany: 20-05-2019 - 18:58
Sympatyk


Dołączył: 26-09-2010
Posty: 525
Skąd: Warszawa
Status: Offline
Kobieta była pewna, że małżeństwo w ogóle nie było ważne, bo aktu nie sporządzono, a związek w obozie pobłogosławił jakiś podający się za zakonnika. Sąd stanął na stanowisku, że ślub był ważny ze względu na kanon mówiący o nadzwyczajnych okolicznościach a duchowny prawdziwy czy fałszywy nie miał znaczenia ze względu na intencje małżonków. Najważniejszym dowodem był list siostry współmałżonka namawiający ją po wojnie do powtórnego błogosławieństwa ze względu na niepewną osobę udzielającego ślub przed wyzwoleniem. Sąd stwierdził, że w momencie udzielania sobie nawzajem ślubu zgodnie z przepisami prawa kanonicznego oboje pochodzili z terenów b. KP, gdzie obowiązywało prawo o małżeństwach z 1836 r., a oni jako rzymski katolicy podlegali przepisom prawa kanonicznego. W 1944 r. Oboje podali się za małżeństwo i Niemcy wywieźli ich z obozu przejściowego po powstaniu jako małżeństwo ze skierowaniem na roboty do Austrii. Ze związku tego pochodziło dwoje dzieci. Mężczyzna pózniej ją zostawił, a ona udała się do adwokata chcąc zaledwie uzyskać alimenty. Sąd stanął na stanowisku, że nadal są małżeństwem, choć on zawarł ślub cywilny.

Tych spraw Zagsowych nie wychwyciłem przeglądający przez tydzień w 1987 kartotekę SW w Warszawie
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Bea
Temat postu:   PostWysłany: 20-05-2019 - 20:19
Sympatyk


Dołączył: 01-06-2009
Posty: 1245
Skąd: Mazowsze (Ziemia Zawkrzańska)
Bigamią się nie interesowałam (pewnie widziałeś, że szwa ma zindeksowane jakieś dokumenty na ten temat: https://szukajwarchiwach.pl/search?q=bi ... r=&rpp=100 - żeby nie było łatwo, to bez skanów), ale... przeszukując Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego w Warszawie, Departament Wyznań znalazłam coś takiego:
https://szukajwarchiwach.pl/2/14/0/5/65 ... /#tabSkany
(czyli można było być bigamistą o tym nie wiedząc)

Nie sprawdzałam jednak tego departamentu pod kątem bigamii - szukałam zupełnie czego innego...

Bigamistą był Marian Hemar - uwierzył żonie na słowo, że się z nim rozwiodła.

_________________
Beata

parafie warszawskie w latach 1826-1939: link
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
TomekDOffline
Temat postu:   PostWysłany: 20-05-2019 - 21:57
Sympatyk


Dołączył: 01-05-2009
Posty: 64
Skąd: Poznań
Status: Offline
Tomasz_Lenczewski napisał:
Kobieta była pewna, że małżeństwo w ogóle nie było ważne, bo aktu nie sporządzono, a związek w obozie pobłogosławił jakiś podający się za zakonnika. Sąd stanął na stanowisku, że ślub był ważny ze względu na kanon mówiący o nadzwyczajnych okolicznościach a duchowny prawdziwy czy fałszywy nie miał znaczenia ze względu na intencje małżonków.

‘Wspominki proboszcza puszczykowskiego’ Tom I, Ks. Kazimierz Pielatowski, Puszczykowo 1992, strona 153 napisał:

Myślę najpierw o ślubach bez kapłana, które w czasie okupacji hitlerowskiej miały miejsce w Warthegau czyli na terenie naszej poznańskiej archidiecezji. Hitlerowscy utrudniali, a częstokroć wprost uniemożliwiali zawarcie małżeństwa przez Polaków. Udzielenie tak zwanego kontraktu cywilnego całkowicie zależało od nich, a bez tego kontraktu nie wolno było udzielać ślubu kościelnego. Poza tym w owym czasie olbrzymia większość parafii pozbawiona była swoich duszpasterzy, których wywieziono do obozów koncentracyjnych, a ich kościoły zamykano i zamieniano najczęściej na magazyny wojskowe.
I wtedy to zdarzało się, że niektórzy Polacy korzystali z pewnego przepisu prawa kościelnego. Mówi on o tym, że jeżeli kapłan mający prawo asystowania przy ślubie, jest nieobecny, nieosiągalny, i w najbliższym czasie osiągalnym nie będzie, wtedy narzeczeni mogą zawrzeć ważnie i godziwie sakrament małżeństwa bez kapłana a tylko w obecności dwóch wybranych przez siebie świadków. Wiadomo bowiem, że nie kapłan udziela sakramentu małżeństwa, ale narzeczeni sami sobie. Kapłan jest tylko świadkiem ze strony Kościoła, oraz tym który nowożeńcom udziela swojego błogosławieństwa. Oczywiście, po wyzwoleniu trzeba było takie pary małżeńskie zawezwać do biura parafialnego, stwierdzić czy dobrowolnie i wyraźnie udzielili sobie zgody na zawarcie związku małżeństwa; gdzie, kiedy i wobec kogo takie małżeństwo zawarli, oraz wpisać ten fakt do parafialnej księgi małżeństw.

_________________
pozdrawiam,
Tomek

Odoliński, Odaliński, Oduliński - jeżeli spotkasz się z tymi nazwiskami gdziekolwiek napisz do mnie koniecznie...
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Tomasz_LenczewskiOffline
Temat postu:   PostWysłany: 20-05-2019 - 23:37
Sympatyk


Dołączył: 26-09-2010
Posty: 525
Skąd: Warszawa
Status: Offline
Zgadza się, ale małżonkowie tu mieszkali w Warszawie i kiedy powrócili do Warszawy po 1945 r. wkrótce się rozstali. Kobieta żyła w błogim przeświadczeniu, że nie miała ślubu. Dowodem był list jej szwagierki do Niej i drobne dokumenty poświadczające okupacyjne lata.
Przykład z Wielkopolską jest słaby ze względu na to, że przed 1939 r. na terenie tej dzielnicy obowiązywał pruski kodeks cywilny. Znam nawet przypadki anulowania przed wojną małżeństwa katolickiego przed konsystorzem ewangelickim w Wilnie przez jednego małżonka katolickiego (po uprzedniej zmianie wyznania i rozwodzie) oraz zawarcia przez drugiego współmałżonka katolika ślubu cywilnego na terenie Wielkopolski ...
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Sroczyński_WłodzimierzOffline
Temat postu:   PostWysłany: 31-05-2019 - 12:40
Zasłużony
Członek PTG


Dołączył: 09-10-2008
Posty: 18208
Skąd: Warszawa
Status: Offline
Chyba sobie wykrakałem:(
Normalnie cieszyłbym się z urozmaicenia, jakim niewątpliwie jest bigamia lub coś zbliżonego. W tym wypadku daleko mi do radości, kwestia prawna związana z powoływaniem się na dwa różne małżeństwa, jakoby trwające w tym samym okresie, mocno skomplikuje i wydłuży udokumentowanie związków rodzinnych (ani krewni, ani powinowaci, ale związani z rodziną).
Dotrę do czegoś - dopiszę. Na razie wydaje się, że pełnej analogii z przypadkiem opisanym przez Tomasza Lenczewskiego nie ma, ale tez wchodzi w grę małżeństwo zawarte w 1945 r. po wyzwoleniu obozu przed kapelanem..tyle, że byłoby to "drugie", w okresie trwania pierwszego - nie jak w przypadku opisanym "pierwsze".

Wolałbym badać inny przypadek lub w innym czasie, teraz to zmartwienie Sad
Chyba, że się wyjaśni szybko, że to jakaś pomyłka.
Mam kopie odpisu M z 1945 złożonego w sądzie (z okazji innej sprawy) w okresie 1949-1952, gdzie stoi jak byk "kawaler" poślubia wdowę .. i przywołanie (na razie bez kopii dokumentów) w oficjalnych danych w latach '70 trwającego nieprzerwanie związku M z 1928 tego "kawalera" Sad

_________________
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
http://genealodzy.pl/index.php?module=M ... 3odzimierz
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Tomasz_LenczewskiOffline
Temat postu:   PostWysłany: 31-05-2019 - 16:07
Sympatyk


Dołączył: 26-09-2010
Posty: 525
Skąd: Warszawa
Status: Offline
Myślę, że skoro wątek wraca może uda mi się wkrótce coś dorzucić, ale nie mogę znalezc dawnej pracy, gdzie było kilka przypadków... Bigamią w pewnym sensie były wielokrotne śluby zawarte w różnych kościołach przed wojną. Ponoć rekordziści kilka razy zmieniali wyznanie. Kiedy małżonek umierał prawo do świadczeń po nim miała naturalnie tylko jedna żona, nie wiem jak z alimentami. Sądy cywilne rozstrzygały sprawy po myśli katolickiego współmałżonka, nie wiem jak z innymi wyznaniami, jeśli chodzi o ustalenie praw emerytalnych po zmarłym małżonku, który miał kilka żon. Oczywiście jest to sytuacja nadzwyczajna zważywszy na kilkusetysięczną grupę emerytów w II RP.
po wojnie mieliśmy również inny rodzaj bigamistów: http://www.repozytorium.fn.org.pl/?q=pl/node/9008
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Maślanek_JoannaOffline
Temat postu:   PostWysłany: 31-05-2019 - 19:48
Zasłużony
Sympatyk


Dołączył: 11-03-2014
Posty: 583

Status: Offline
Na pewno było też trochę bigamistów (a raczej bigamistek) po obu wojnach w wyniku uznania pierwszego męża, który nie wrócił z wojny - za zmarłego. Podobnie było z rozmaitymi wywiezionymi/zesłańcami. A potem "zmarli" jednak czasem wracali...

Mam w bocznej linii taką sytuację: ślub w 1938 w Lublinie, po wejściu Niemców młody wysłany do Dachau, wrócił za cenę podpisania volkslisty, w 1944 wywieziony na wschód jako "zdrajca" przepadł na parę lat bez żadnych wieści. Żona przeprowadziła uznanie za zmarłego (nie wiem, na jakich podstawach) i ponownie wyszła za mąż. Jak prawowity małżonek wrócił w czasie "odwilży" to się zrobił problem... O ile wiem rozwiązano to tak, że wyrok sądu dotyczący uznania za zmarłego unieważniono a bigamistka rozwiodła się z pierwszym mężem. Dzieci nie mieli, więc późniejszych konsekwencji formalno-prawno-spadkowych chyba też nie było.

Pozdrawiam
Joanna
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Tomasz_LenczewskiOffline
Temat postu:   PostWysłany: 31-05-2019 - 21:22
Sympatyk


Dołączył: 26-09-2010
Posty: 525
Skąd: Warszawa
Status: Offline
Tadeusz Salski, jeden z przywódców OP NSZ dowiedział się, że jego żona Wanda Maria została skazana na karę śmierci w procesie ostatniego komendanta NSZ. Był przekonany, że została stracona. Ożenił się więc ponownie z ks. Massalską i wyjechał do Brazylii. Założył nową rodzinę. Po 1956 r. Dowiedział się, że żona przeżyła. W końcu połączyli się ze sobą, ale najpierw musieli się rozwieść z przyczyn formalnych ... Dzieci z obu związków żyją w przyjaźni https://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/tadeusz-salski
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:     
Skocz do:  
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat Wersja gotowa do druku Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zobacz następny temat
Powered by PNphpBB2 © 2003-2006 The PNphpBB Group
Credits
donate.jpg
Serwis Polskiego Towarzystwa Genealogicznego zawiera forum genealogiczne i bazy danych przydatne dla genealogów © 2006-2019 Polskie Towarzystwo Genealogiczne
kontakt:
Strona wygenerowana w czasie 0.072076 sekund(y)