Serwis Polskiego Towarzystwa Genealogicznego

flag-pol flag-eng home login logout Forum Fotoalbum Geneszukacz Parafie Geneteka Metryki Deklaracja Legiony Straty
czwartek, 14 listopada 2019

longpixel


Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat Wersja gotowa do druku Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
Hryniewicki_PawełOffline
Temat postu: Łapy (Podlaski) Gdzie kiedyś byli Żydzi  PostWysłany: 14-10-2018 - 22:48
Sympatyk


Dołączył: 28-05-2018
Posty: 21

Status: Offline
http://www.museumoffamilyhistory.com/ce/lapy/main.htm to kilka zdjęcie

Nasza rodzina

Sol i Toby Rubenstein

Łapy, POLSKA



WSTĘP

T on historia naszej rodziny, które mam napisane jest co pamiętam; ale większość tego opowiadały mi rodzice, zwłaszcza moja matka, której żywa pamięć o incydentach i ludziach była nieocenionym źródłem wiedzy i inspiracji.

Opowieść o rodzinie Toby'ego opowiedziała mi Toby i list wspomnień napisanych przez jej siostrę Goldie w liście napisanym do naszego siostrzeńca, doktora Alberta Sattina.


Łapy, POLSKA

Ten jednopiętrowy murowany dom, w którym urodziłem się 2 marca 1916 r., Stał na głównej ulicy w Łapach, 25 kilometrów na południe od Białegostoku. Łapy, małe miasteczko zwane w jidysz "sztetlem", było ważnym przejazdem kolejowym linii Warszawa-Wilno. W 1939 r. Miał około stu rodzin żydowskich i trzy tysiące gojowskich rodzin. Główną gałęzią przemysłu były rządowe warsztaty kolejowe, które zatrudniały około 4000 gojowskich ludzi. Ludność żydowska była dyskryminowana i odmawiano jej możliwości pracy w sklepach kolejowych.

Dwie z głównych ulic to Main Street i Railroad Street. Nieliczne boczne ulice były tylko alejami zamieszkanymi głównie przez żydowskich mieszkańców. Większość Gojów mieszkała na obrzeżach miasta w małych wioskach. Każda rodzina miała dom z dwoma lub trzema akrami ziemi do sadzenia ziaren, ziemniaków, warzyw i do hodowania żywego inwentarza i drobiu. Większość Żydów była kupcami i handlarzami. Każda rodzina miała przednią część domu jako miejsce prowadzenia działalności, a tylne pomieszczenie - jako lokal mieszkalny. Cała moja rodzina składała się z wujków, ciotek, wujków, ciotecznych ciotek, a ich dzieci rozgałęziły się na dziesięć odrębnych i niezależnych rodzin. Każda rodzina miała własny dom i handel detaliczny na głównej ulicy. Ich firmy zajmowały się rolnikami i pracownikami kolei.


OJCIEC W ROSYJSKIM ARMII

Ojciec służył w armii rosyjskiej w Finlandii od 1906 do 1909 roku. Kiedy w 1914 roku rozpoczęła się wojna światowa między Rosją a Niemcami, ojciec został ponownie zmobilizowany do oddziałów bojowych armii rosyjskiej na froncie zachodnim. W tym czasie został ranny w ramię i wysłany do szpitala w Moskwie. Ojciec nazywał szpital "Carskim Selowem", co oznacza "pałac cara". Był to jeden z wojskowych szpitali dla żołnierzy carów rannych podczas wojny. Po sześciu miesiącach hospitalizacji został zwolniony i odesłany do domu. Nasz sztetl Łapy był wówczas pod okupacją armii niemieckiej. Mój ojciec został aresztowany za to, że był byłym rosyjskim żołnierzem i został wysłany do Niemiec do obozu dla jeńców wojennych; lub jak ojciec zwykł nazywać to po niemiecku "lager gefangen". Pozostał tam blisko roku.

Nie pamiętam, żeby mój ojciec opowiadał o swoich wojennych doświadczeniach, ale moja matka była całkiem dobrym gawędziarzem. Powiedziała mi, że mój ojciec został ranny w jego ramieniu. Kiedy byłem starszy, opowiadała mi o tym, jak Ojciec wrócił z obozu jenieckiego i miał na sobie swój stary rosyjski mundur. Jako dziecko, mając lęk przed żołnierzami, powiedziałem matce, aby powiedziała żołnierzowi, że powinien opuścić dom. Niemcy przegrały wojnę w 1918 r., Ale zawieszenie broni z 1918 r. Nie trwało długo. W 1920 r. Wybuchły walki między nowoutworzonymi polskimi armiami a bolszewikami.

Jako czteroletni chłopiec pamiętam, jak nasza rodzina chodziła do domu mojego wielkiego wujka Jakuba Ogulnika . Był to murowany dom z piwnicą, który służył jako schronienie dla ochrony przed bombami i ogniem artylerii. Ciągłe eksplozje ostrzału artyleryjskiego wstrząsnęły mną tak, że pamiętam, jak podskakiwałem lub trzęsłem się przy jakimkolwiek nieoczekiwanym hałasie.

Po rozejmie Polska odzyskała niepodległość po stu pięćdziesięciu latach okupacji rosyjskiej, niemieckiej i austriackiej. Warunki zawieszenia broni i traktat wersalski zawierały przepisy chroniące krajowe prawa mniejszości oraz zniesienia wszelkiej dyskryminacji ze względu na różnice religijne, rasowe lub narodowe.


POLSKI ARMIA I NIEZALEŻNOŚĆ

Te obietnice nigdy się nie spełniły. Wraz z ustanowieniem Rzeczypospolitej, coraz więcej dyskryminacji i niedopuszczalnych aktów antysemityzmu miało miejsce przez wszystkie moje lata rozwijające się od 1918 do 1939 roku. Moi rodzice zawsze powtarzali mi opowieści o latach po zawieszeniu broni w latach 1918-1921. żebym nigdy nie zapomniał pogromów i antysemickich aktów przemocy nowo powstałych wojsk polskich. Często słyszałem nazwisko "Hallerczycy", co oznaczało armię generała Hallera . Ta armia była odpowiedzialna za mordowanie Żydów i pogromy antyżydowskie.

Pamiętam, jak pewnego dnia wróciłem ze szkoły do ​​szkoły czwartej, opowiadając historię mojej matce. Dowiedziałem się o armii polskiej i zwycięstwie niepodległości po tylu latach okupacji. Matka wyjaśniła mi kilka słów. Powiedziała mi, że niepodległość Polski nie ma nic wspólnego z wojskiem. Mogłyby być zapisane tylko w Stanach Zjednoczonych Ameryki i w Traktacie Wersalskim. Po latach zdałem sobie sprawę, jak ona była słuszna ...


PO WOJNIE

Gospodarka po wojnie w całej Europie znajdowała się w rozpaczliwej sytuacji, gdy brakowało żywności, ubrań i artykułów medycznych. Dzięki amerykańskiej pomocy pod przywództwem Herberta Hoovera , który później został prezydentem Stanów Zjednoczonych, dostawy żywności i artykułów medycznych dotarły do ​​głodującej ludności. Mój ojciec był przewodniczącym komisji odpowiedzialnym za sprawiedliwy i równy podział dostaw żywności w rejonie Łap. Pamiętam oprawione zdjęcie prezydenta Herberta Hoovera jako człowieka odpowiedzialnego za to wielkie przedsięwzięcie humanitarne. Moi rodzice zawsze wspominali o moim bracie Elijako dziecko był wtedy bardzo chory. Twierdzili, że amerykańskie mleko w proszku, które uratowało mu życie.


VEVKE COCOA

Opowieść związana z tamtym czasem dotyczyła człowieka w naszym sztetlu Łapy o nazwie Vevke Cocoa, często pytałam rodziców, dlaczego ludzie nazywają tego człowieka kakao, ponieważ jego prawdziwe nazwisko brzmiało Bloustein . Dostałem wyjaśnienie, że w czasie amerykańskiej dystrybucji żywności, Vevke Bloustein zawsze prosił o kakao i nic więcej. Lubił smak kakao tak bardzo, że zamieniłby wszystko, co miał. Dlatego ludzie nazywali go "kakao", a nazwa Vevke Cocoa pozostała na zawsze.


RODZINA ODELSKICH Z Łapów

Chociaż mój ojciec był nowo przybyłym w Łapach, moja matka, Chaje Lea Odelski , była wnuczką Józefa Odelskiego, założyciel miasta. Mój pradziadek Józef Odelski przyjechał do Łap z małego miasteczka pod Wilnem w latach 50. XIX wieku. Było to w czasie budowy linii kolejowej Warszawa-Wilno i warsztatów mechanicznych w Łapach. Kiedy budowa została zakończona, a kolej ruszyła dalej na północ do Wilna, część robotników sprzedała swoje domy pradziadowi i ruszyli dalej. Łączny zakup to sześć dużych paczek nieruchomości, wszystkie zlokalizowane przy Main Street. Niektóre z działek zbudowano jak kompleks ze studnią pośrodku, w otoczeniu domów i ogrodów.

Jako nowożeńcy, pradziadek Józef Odelski i prababka Heidi Odelskizałożył pierwszy sklep ogólnobudowlany w Łapach. Wkrótce imię Józefa Odelskiego było znane w całym sąsiedztwie jako "Sklep", "Miejsce" i "Człowiek", z którymi można robić interesy. Pradziadek stał się znany jako człowiek z jego słowa, człowiek, na którym można polegać. Powiedzenie było takie, że "można zbudować budynek tylko na jego słowie". Jego obietnica i zaangażowanie nie pozostawiały żadnych wątpliwości. Pradziadek Joseph i jego żona Heidi wychowali dziewięcioro dzieci: czterech chłopców i pięć dziewcząt. Dwie dziewczyny wyemigrowały do ​​San Francisco w 1890 roku. Informacje o ich miejscu pobytu lub rodzinie nie są znane. Gdy w Łapach osiadło więcej rodzin żydowskich, pradziadek zaczął pomagać w budowie synagogi z domem dla rabina i jego rodziny. Wraz z rozbudową linii kolejowej w Łapach osiedliło się więcej żydowskich rodzin, które rozszerzyły handel i handel. Przed I wojną światową Łapy posiadały żydowską populację stu żydowskich rodzin. W związku ze wzrostem liczby ludności żydowskiej obok starej synagogi wybudowano drugą synagogę, którą nazwano "nową synagogą". Pamiętam, że stara i nowa synagoga była centrum wszystkich działań żydowskich. pradziadek odegrał rolę w budowie synagogi z domem dla rabina i jego rodziny. Wraz z rozbudową linii kolejowej w Łapach osiedliło się więcej żydowskich rodzin, które rozszerzyły handel i handel. Przed I wojną światową Łapy posiadały żydowską populację stu żydowskich rodzin. W związku ze wzrostem liczby ludności żydowskiej obok starej synagogi wybudowano drugą synagogę, którą nazwano "nową synagogą". Pamiętam, że stara i nowa synagoga była centrum wszystkich działań żydowskich. pradziadek odegrał rolę w budowie synagogi z domem dla rabina i jego rodziny. Wraz z rozbudową linii kolejowej w Łapach osiedliło się więcej żydowskich rodzin, które rozszerzyły handel i handel. Przed I wojną światową Łapy posiadały żydowską populację stu żydowskich rodzin. W związku ze wzrostem liczby ludności żydowskiej obok starej synagogi wybudowano drugą synagogę, którą nazwano "nową synagogą". Pamiętam, że stara i nowa synagoga była centrum wszystkich działań żydowskich. więcej rodzin żydowskich osiedliło się w Łapach, które rozszerzyły handel i handel. Przed I wojną światową Łapy posiadały żydowską populację stu żydowskich rodzin. W związku ze wzrostem liczby ludności żydowskiej obok starej synagogi wybudowano drugą synagogę, którą nazwano "nową synagogą". Pamiętam, że stara i nowa synagoga była centrum wszystkich działań żydowskich. więcej rodzin żydowskich osiedliło się w Łapach, które rozszerzyły handel i handel. Przed I wojną światową Łapy posiadały żydowską populację stu żydowskich rodzin. W związku ze wzrostem liczby ludności żydowskiej obok starej synagogi wybudowano drugą synagogę, którą nazwano "nową synagogą". Pamiętam, że stara i nowa synagoga była centrum wszystkich działań żydowskich.


CHAJE LEA ODELSKI I JEJ RODZINA

Chaje Lea Odelski urodziła się w Łapach w 1888 roku. Jej ojciec nazywał się Shlomo Odelski, a jej matka nazywała się Hanna Rachel . Babcia Hanna Rachel była bardzo mądrą i ambitną kobietą. Wychowała czterech synów i cztery córki. Pamiętam, kiedy cała nasza rodzina zebrała się w domu mojej babci w piątek wieczorem na rozmowę, dyskusję i radę. Dziadek Szlomo był bardzo pobożnym człowiekiem i większość swojego wolnego czasu spędzał na studiowaniu Talmudu. Moi dziadkowie byli sprzedawcami detalicznymi. Zostałem nazwany na cześć mojego dziadka.

Poniżej wymienione są nazwiska ośmiorga rodzeństwa w rodzinie mojej matki:
1) Falk Odelski - wydany w Holocauście
2) Gershun Odelski - wydany w I wojnie światowej z choroby
3) Leibel Odelski - wydany w I wojnie światowej z choroba
4) Motel Odelski - wyemigrował do Australii w 1939 r.
5) Feige Odelski Zolty - wydany w czasie Holocaustu - II Wojna Światowa
6) Chaje Lea Odelski Rubinstein - zginął w czasie Holocaustu - II W.Ś.
7) Perła Odelski Gelczyński- wydany w czasie Holocaustu - II Wojna Światowa
Cool Godalanda Malke Odelski - zydany w czasie Holocaustu - II Wojna Światowa

Matka była młodą nastolatką, gdy zaczęła pracować dla swojego dziadka, pomagając w sklepie. Z czasem znała wszystkie operacje. Pradziadek Józef był bardzo dumny ze swojej pierwszej wnuczki biorącej udział w działalności firmy rodzinnej. Pamiętam, że moja matka zawsze wspominała pewne słowa o pradziadku Józefie Odelskim. Na przykład, Dziadek powiedział: "Nie możesz wypełnić worka, gdy są w nim dziury." "Ciężko jest stać w pustym worku". "Bóg jest hojny dla tych, którzy wstają wcześnie". "Kiedy się zestarzejesz, nie ma nic do dodania otuchy,

Matka opowiadała historię o dziadku, pokazując klientowi dwie śruby z tkaniny perkalu. Klient zapytał dziadka, dlaczego nie mówi nic o tkaninie. Dziadek odpowiedział: "Nic nie mogę powiedzieć o tej tkaninie, ta tkanka mówi sama za siebie".


WOJEWÓT BIAŁYSTOKOWY Lata

1903-1906 to lata zamieszek i niepokojów w Rosji i okupowanej przez Rosjan Polsce. Klęska Rosji w wojnie japońsko-rosyjskiej i początek ruchu rewolucyjnego były dyskredytacją zarówno dla cara, jak i dla rządu. Jak zwykle, podobnie jak za kilka dni lub lat, Żydzi zostali kozłem ofiarnym.

Rosyjski rząd dał prasie reakcyjnej wolną rękę, by zaangażować się w antyżydowskie podżeganie. Rosyjskie słowo "pogrom" stało się przerażającym słowem. Oznaczało to atak wraz z zniszczeniem - plądrowanie mienia, morderstwo i gwałty, utrwalone przez ludność chrześcijańską przeciwko Żydom. W czerwcu 1906 r. Doszło do pogromu w Białymstoku, położonym dwadzieścia pięć kilometrów od Łap. Sprawiło, że życie straciło około osiemdziesięciu Żydów. tłum zrabowany i zamordowany pod opieką wojska i policji.

Dwadzieścia trzy lata później, w 1929 roku, jako młody człowiek w wieku trzynastu lat uczęszczający do szkoły w Białymstoku, pamiętam wizytę w pomniku ofiar i miejscu przy ulicy Suraz, gdzie walczyła żydowska jednostka obrony zwana "Żelaznym Murem". Żelazny Mur był silny w obronie żydowskich kobiet i dzieci. Wkrótce wieści dotarły do ​​Łap, że chuligani zamierzają rozpocząć pogrom. Cała ludność żydowska została zaproszona do schronienia się na farmie należącej do dziadka mojej żony Tobiego, Hillela Zolty, w wiosce Yenki, siedem mil od Łap. To ocaliło wielu Żydów przed śmiercią i zranieniem. Trzydzieści jeden lat później, w 1937 roku, mając dwadzieścia jeden lat, miałem szczęście poślubić uroczą wnuczkę Hillela i Rachel Zolty , Toby'ego Stolarskiego .

Pradziadek Józef Odelski jako jedyny w Łapach odmówił opuszczenia domu i biznesu, by szukać schronienia w gospodarstwie Hillela Zolty'ego. Pierwszego pogromcy, który włamał się do jego domu, zwrócił się Joseph Odelski. Zapytał go, czego chce. Pogrom został oszołomiony, ponieważ znał dziadka i nie spodziewał się, że będzie tam obecny. Joseph Odelski wyjął pięciorundowy złoty kawałek i kazał mu wyjść. Pogromca uciekł z monetą, ale tłum obrabował niektóre z żydowskich domów. Rozbili okna i rozcięli kołdry z gęsiego pierza na wiatr, żeby pióra przenosiły się po całym mieście.

Podziwianie wielkiego dziadka za zaniepokojenie Hillela Zolty, uczciwość i wpływy wśród gojowskiej ludności i władz sprawiło, że Joseph Odelski nazwał egzekucję Hillela Zolty'ego testamentem. Ponieważ moja matka opowiadała mi tę historię, powiedziała, że ​​to bardzo trudna praca, ale podział majątku był sprawiedliwy dla wszystkich zainteresowanych stron. Gdy przyjaźń obu rodzin stała się silniejsza, pierwsze małżeństwo syna Hillela Zolty'ego, Icchaka Itchego Zolty'ego z siostrą mojej matki, Feigla Odelskiego w 1908 roku, zjednoczyło rodziny Zolty i Odelskich. Moja żona Toby urodziła się w 1912 r. W Yedwabno (Jedwabne) , małe miasteczko niedaleko miasta Łomży we wschodniej Polsce, a następnie pod rosyjską okupacją.

ZŁOTA RODZINA

Dziadkowie Toby'ego, Hillel i Rachel Zolty, posiadali spore gospodarstwa mleczarskie. Uprawiali własne warzywa, ziemniaki i owoce wraz z pieczeniem własnego chleba. Byli także właścicielami wioskowego salonu. Rodzina Zolty była jedyną żydowską rodziną we wsi. Byli szanowani przez sąsiadów i często ich sąsiedzi przychodzili po poradę o swoich osobistych problemach.

Ciotki i wujowie Toby'ego były następujące:

1)Sima Zolty (Slavat) , matka Abe Slavata z Kanady
2) Goldie Zolty
3) Yizhak Zolty
4) Abram Zolty

Po tym, jak Yizhak Zolty poślubił moją ciotkę Feigl Odelski w 1910 r., Przenieśli się do Łap i założył się jako hurtowy kupiec mąki i cukru. Nabył również nieruchomości i spółkę na podwórku. Pełnił funkcję przewodniczącego gminy żydowskiej oraz członka rady miejskiej w Łapach. Jego dom był zawsze otwarty, aby ludzie mogli przyjść, aby omówić swoje problemy lub pomóc w wynegocjowaniu porozumienia między stronami konfliktu. Yizhak zawsze był aktywnym uczestnikiem akcji społecznych. Jego datki charytatywne były zawsze powyżej średniej.

W 1922 r., Gdy Abram Zolty zajmował się farmą i salonem, do salonu weszli antysemiccy chuligani i podjęli walkę z Abramem. Jego matka, Rachel, tak się zdenerwowała i przestraszyła, że ​​doznała paraliżującego uderzenia. Zmarła pięć lat później w 1927 roku.

Dziadek Hillel Zolty, jego bracia Arke i Berke , urodzili się w wiosce Ruz , około ośmiu kilometrów od miasta Sokolyi osiemnaście kilometrów od miasta Łapy. Ruz był majątkiem Jeruzalskich (rodzina szlachty polskiej). Byli właścicielami ziemskimi dużych działek, w tym sadów, lasów, pól zboża, pastwisk i bydła.

Dziadkowie Toby'ego byli zaangażowani jako pośrednicy w sprzedaży wielu produktów osiedla. Obie rodziny miały dobre relacje, a wraz z upływem lat ich dzieci wyrosły, aby stać się jednym dla własnego powołania. Rodzeństwo Jeruzalskiego zostało sędzią, a drugie wysokim rangą oficerem.

Rodzeństwo Zolty było wysokiej klasy kupcami i liderami społeczności. Ich przyjaźń z dzieciństwa była kontynuowana i o ile pamiętam, zawsze pomagali sobie nawzajem, zwłaszcza w procesach sądowych - w okolicach Sokołów i Łap. Arke Zolty i Yitzchak Zolty byli zaangażowani w sprawę Judge Jeruzalskiego w wyjaśnianie faktów, aby mógł on uzyskać sprawiedliwy i sprawiedliwy werdykt. (Obecny premier Polski, Woichiech Jeruzalski, jest spokrewniony z rodziną Jeruzalskich.)

Arke Zolty, brat dziadka Toby'ego, był bardzo ważnym człowiekiem w mieście Sokoly i był bardzo lubiany. Był członkiem rady miejskiej i doskonałym i skutecznym negocjatorem między stronami konfliktu. We wszystkich działaniach społecznych zawsze był aktywnym uczestnikiem ważnych spraw. Miał dwa składy drewna. W transakcjach biznesowych ufał dużym sumom pieniędzy. Był człowiekiem uczciwości, uczciwości i człowiekiem z jego słowa.

Jesienią 1941 r., Gdy Niemcy zajęli Sokoly, został wybrany do Judenratu (rady żydowskiej). W listopadzie 1942 r. Niemcy zamówili czterysta wozów konnych, aby przetransportować całą populację żydowską do obozu zagłady w Treblince . Wielu Żydów uciekło do lasów. Wśród nich był Arke Zolty. Został znaleziony zamordowany w pobliżu wioski Jablonia .

Brat Toby'ego, Berke Zolty, mieszkał w mieście Sokoly. Jego syn, Nathan Zolty "Zahavi" wyemigrował do Izraela z grupą młodych mężczyzn i kobiet przed pierwszą wojną światową. W Izraelu wstąpił do grupy pionierów i osiedlił się w północnej placówce w górnej Galilei o nazwie Tel Hai, aby strzec odległych ziem żydowskich.

W marcu 1920 r. Nathan Zolty Zahavi został ranny w klatce piersiowej przez pocisk obok dowódcy Tel Hai Josefa Trumpeldora podczas ataku Arabów na żydowską placówkę z górnej Galilei. Nathan Zolty Zahavi osiadł później w Hajfie na górze Karmel. Zasłynął w Izraelu i posłał po ojca i siostry do Izraela. Nathan Zolty "Zahavi" był ostatnim żyjącym obrońcą Tel Hai. Zmarł w Hajfie 1 kwietnia 1984 r. W dojrzałym wieku 93 lat.


RUBINSTEINY I KOLEKTOR PODATKOWY

Po I wojnie światowej, środki utrzymania moich rodziców pochodziły z małego sklepu z artykułami powszechnego użytku. Niosły kombinację artykułów spożywczych do nafty do oświetlenia lamp na tapetę. Wszystko, co można wymieniać z rolnikami lub sprzedawać pracownikom kolei i całej populacji. Nasze kwatery mieszkalne znajdowały się na zapleczu sklepu. Z nieustannym wysiłkiem i walką staraliśmy się żyć, aby przetrwać z dnia na dzień.

Rząd nowej niepodległej Polski uchwalił nowe ustawy o wysokich podatkach. Handel i handel były ograniczone i powstało więcej ubóstwa. Władze zbierały podatki w bardzo okrutny i niecywilizowany sposób. Nie obchodziło ich, czy osiągnięty został zysk. Jeśli ktoś był zaangażowany w małą firmę lub handel, władze zażądały zapłaty podatku. Pamiętam, że jako młody chłopiec w wieku czternastu lat, gdy kolektor przyszedł do naszego domu, by zebrać podatki. Mieliśmy niewiele gadżetów i niewiele więcej, poza naszym pokojem z półtorej sali i małym pokojem sklepowym, który Matka odziedziczyła po rodzicach. Poborca ​​podatków rozglądał się za jakimś ukrytym towarem. Nie mogąc go znaleźć, wyjął z kieszeni kamizelki zegarek i łańcuszek mojego ojca, zachowuje się jak człowiek w zwarciu. Pamiętam, jak mój ojciec wspomniał o tej częstości ze smutkiem. Jego zegarek dostał od ojca jako prezent ślubny.

Wiele lat później, w 1940 r., Założyliśmy "St. Clair Hosiery Center", sklep detaliczny w Cleveland w stanie Ohio. W momencie podatkowym złożyłem wniosek o zwrot podatku dochodowego. Kiedy urzędnik w budynku federalnym spojrzał na mój powrót, powiedział mi, że nie zarobiłem wystarczająco dużo, aby zapłacić podatek. Kazał mi wrócić do mojej firmy, zarobić więcej pieniędzy i wrócić w przyszłym roku, aby zapłacić mój podatek. W drodze do domu myślałem o tym strasznym czasie w Polsce, kiedy poborca ​​podatków chwycił zegarek mojego ojca. Powiedziałem sobie, jakie miałem szczęście i jak wdzięczny powinienem żyć w tym cudownym kraju, w Stanach Zjednoczonych Ameryki.


YIZHAK JACOB I CHAJE LEA RUBINSTEIN

Mój ojciec był uczonym człowiekiem, znającym się na Talmudu, hebrajskim, jidysz i rosyjskiej literaturze. Lubił wygłaszać wykłady i przekazywać dzieciom Biblię i modlitwy. Pamiętam go jako człowieka, który nigdy nie mówił nic złego o swoim bliźnim. Rabbi Łapy, rabin Brisman(który później został rabinem w Warszawie), kiedyś zauważył, że Icchak Jacob Rubinstein jest najmilszym mężczyzną, jakiego kiedykolwiek spotkał. Kiedy ktoś był niecierpliwy lub śpieszył się, ojciec zwykł cytować po rosyjsku: "Jedź powoli, dotrzesz tam szybciej". Zawsze podkreślał znaczenie cytatu w jidysz: "Bądź mensch". Odniesienie: znaczenie słowa "mensch" Leo Rostena w jego książce "The Joys of Yiddish" oznacza "uczciwą, honorową, przyzwoitą osobę". Chodź, zachowuj się jak mensh!

Moi rodzice często odmawiali sobie na rzecz swoich dzieci, czy to społecznie, czy ekonomicznie. Pamiętam, że nasza rodzina zawsze miała przednie siedzenie przy wschodniej ścianie synagogi. Podczas szabatu i usług świątecznych mój ojciec nalegał, aby jego synowie mieli przednie siedzenia. Dla siebie zajął miejsce na tyłach synagogi.

Matka zawsze odwoływała się do pewnych ludowych powiedzeń, które słyszała od swoich rodziców i dziadków. Te słowa przekazywane były z pokolenia na pokolenie. Kiedy ktoś był zawiedziony przez przyjaciela lub krewnego, matka zawsze mówiła: "Nigdy nie poznasz natury osoby, jeśli nie usiądziesz z tą osobą, aby zjeść funt soli." Oznacza to, że jedynym sposobem, w jaki poznasz naturę osoby, z którą się kojarzysz, jest kontakt z tą osobą. Mówiąc o osiągnięciach życiowych, matka zwykła mawiać: "Sukces twojego życia będzie zależał od stopnia, jaki sam sobie wyznaczyłeś, aby osiągnąć swoje cele." Kolejne powiedzenie brzmiało: "Kiedy ścinacie drewno, fruwają muchy". Oznacza to, że niektóre błędy są zawsze możliwe, gdy rozpoczynasz jakieś przedsięwzięcie. Kolejne powiedzenie brzmiało: "To przyjdzie w twoją rękę ..." Oznacza to, że jeśli coś zgubiłeś lub zgubiłeś, nie martw się, bo pojawi się na czas. Kolejne powiedzenie brzmiało: "Gdyby nie prawo, ludzie jedliby się żywi". Oznacza to, że chociaż niektóre przepisy nie były korzystne dla wielu osób, podstawowa idea prawa i porządku jest dobra.


ROZBUDOWA W ŁODZI

Gdy miałem pięć lat, zacząłem jeździć do Heder. Była to jedna nauczycielka, jedna szkoła pokoju, w której uczyliśmy się hebrajskich modlitw, pięciu ksiąg Mojżesza, Biblii oraz czytań i pism w języku jidysz. Pamiętam mojego pierwszego nauczyciela, dobrego staruszka z długą białą brodą. Na lunch miał kawałek czarnego chleba z cebulką i szklanką wody. Czasami dzieci przynosiły mu jabłko, gruszkę, rzodkiewkę lub cokolwiek innego, co ich rodzice mogli oszczędzić. Pamiętam, że niektóre dzieci przychodziły do ​​Heder bez obiadu i błagały o chleb od innych dzieci.

Język jidysz był jedynym językiem, jaki znałem, gdy dorastałem. Moi rodzice jednak bezbłędnie mówili po polsku i po rosyjsku. W domu mówili tylko w jidysz. Gdy miałem siedem lat, zacząłem szkołę publiczną dla żydowskich dzieci, abym mógł uczyć się polskiego. W domu czasami wypowiadałem kilka słów po polsku i śpiewałem polską piosenkę, której nauczyłem się w szkole, ale moi rodzice woleli, abym zamiast tego śpiewał w jidysz. Kilka lat później założyłem zintegrowaną szkołę dla żydowskich i polskich dzieci. Niektóre z polskich dzieci zawsze nękały i szukały walk z niewielką mniejszością żydowskich dzieci. Pamiętam, że rodzice czekający na dzieci po szkole z wielkim niepokojem, boją się, że ich dzieci zostaną ranne.

Kiedy miałem dwanaście lat, poszedłem do młodszej jesziwy, aby studiować początek Talmudu w Białymstoku, dwadzieścia pięć kilometrów od mojego domu w Łapach. Mieszkałem w wynajętym pokoju z dwoma innymi chłopcami. Codziennie jadłem obiad w innym domu. To był zwyczaj dla młodych studentów jesziwy. Obiady zostały zorganizowane przez moich rodziców w następującej kolejności: poniedziałek, jadłem obiad w domu pani Radomowicz ; We wtorek jadłem obiad w domu pana i pani Chorosh , itd. Ten system nazywano "jedzeniem dni", aw języku jidysz nazywano go "esen teg".

W 1930 r. Sytuacja gospodarcza w Polsce zmieniała się ze złego na gorszą. Nie pamiętam, żeby moi rodzice kiedykolwiek narzekali. Zawsze byli tak pocieszający, wyrażając przekonanie, że wszystko będzie dobrze. Życzyli sobie, mieli nadzieję i modlili się, żeby się nie pogorszyło. Każda myśl i pomysł w rozmowie rodzinnej zawsze był w pozytywnym tonie. Moi rodzice opowiadali nam historie z przeszłości o starych dobrych czasach i złych czasach. Uważali, że czasy zmienią się na lepsze.

Chociaż wiedziałem, że jesteśmy biedni, mój umysł nigdy nie pogodził się z biedą. Nigdy nie byłam w rozpaczy, ale zawsze pełna nadziei na lepsze czasy. W 1931 r. Zacząłem pomagać w naszym ogólnym sklepie. Interesowało mnie merchandising, kupowanie i organizacja sklepu. Pochwalili mnie rodzice, że będę dobrym kupcem, jak wszyscy inni kupcy z mojej rodziny, wracając do mojego pradziadka. Podczas rodzinnego spotkania możliwość skorzystania z pierwszego sklepu z odzieżą gotową dla naszego miasta została omówiona jako szansa. Spodobał mi się ten pomysł i stałem się uczniem w sklepie z odzieżą, aby zapoznać się z działaniem produkcji i znajomością stylu, mody, cech jakościowych i stopni odwzorowania i wzorów.


THE BETAR, THE HACHSHARA I ZIONISM W tym czasie przez cztery lata uczęszczałem do szkoły wieczorowej, a także czytałem

jidysz, hebrajski i polski. W 1931 roku dołączyłem do "Betaru", syjonistycznej organizacji rewizjonistycznej. Poznaliśmy żydowską historię oraz ideały i cele ruchu syjonistycznego. Celem było ustanowienie państwa żydowskiego w Palestynie, a także zakończenie życia w diasporze wraz z jej prześladowaniami, pogromami, zniszczeniem społeczności żydowskich, dyskryminacją, bigoterią, uprzedzeniami i nienawiścią. Nauczyliśmy się nauk i ideałów Betaru i ruchu syjonistycznego pod przywództwem Zeva Zabotyńskiego. Rozdziały młodzieżowe w Betar zostały zorganizowane w każdym stanie, mieście i mieście. Nosiliśmy mundury i nauczyliśmy się samoobrony, dyscypliny wojskowej i honorowego zachowania. To było oświecenie dla żydowskiej młodzieży i sprawiło, że czuliśmy się dobrze. Powiedziano nam, żebyśmy trzymali głowy, chodziliśmy prosto i bronić naszych praw. Przede wszystkim kazano nam podchodzić do każdej sytuacji z honorem i pewnością.

Imigracja do Izraela była celem każdego młodzieńca i kobiety, którzy czekali w tamtych dniach. "Hachshara", ośrodki przygotowujące do szkolenia w Izraelu, specjalizujące się w rolnictwie, sadownictwie, leśnictwie i tarcicy, były organizowane w wielu miejscach w Polsce. Po sześciu miesiącach szkolenia, w wieku osiemnastu lat, dana osoba uzyskała kwalifikacje do ubiegania się o świadectwo imigracji do Izraela. W 1934 roku postanowiłem wyjechać na sześć miesięcy do Hachshary. Wszedłem do ośrodka szkoleniowego dla rolnictwa i leśnictwa. To było sześć miesięcy ciężkiej pracy, ale zrobiłem wszystko, co było mi potrzebne. Kiedy wróciłem z Hachszary, złożyłem wniosek o wydanie zaświadczenia, aby wyemigrować do Izraela. To była moja nadzieja i moje marzenie od kilku lat. Otrzymałem odpowiedź dotyczącą mojego certyfikatu. Musiałbym poczekać na swoją kolej, ponieważ przed sobą było ponad dziesięć tysięcy kandydatów. W tym czasie Wielka Brytania ograniczała i ograniczała imigrację do Palestyny. Będąc rozczarowanym, znalazłem się w frustrującej sytuacji bycia bezradnym w moich staraniach o wydostanie się z Polski.

Zapytałem o informacje, które otrzymałem na temat nielegalnej imigracji do Palestyny. Następnie skontaktowałem się z niektórymi osobami zaangażowanymi w nielegalną imigrację do Palestyny ​​i Kenii w Afryce Wschodniej.


OKRES PRZED II WOJNY ŚWIATOWEJ

Kilka radia, które mieliśmy w naszym sztetlu, rozkwitało Hitlerem, przemawiając nienawiścią do Żydów. Widziałem uchodźców przybywających z Niemiec; byli wykształconymi i profesjonalnymi ludźmi bez żadnego wsparcia. bojkoty przeciwko żydowskim sklepom, antysemickie rozruchy i ataki na Żydów przekonały mnie, że muszę jak najszybciej opuścić Polskę. Pytanie brzmiało, jak i gdzie. Nie było kraju na świecie, który byłby skłonny wpuścić imigrantów lub uchodźców, a żaden kraj na świecie nie byłby skłonny do złagodzenia swoich praw imigracyjnych.

Okres 1936-1937 był szczególnie okresem stresu, presji, pogorszenia, lęku i troski o Żydów w Polsce. Widziałem, jak moja matka przechodzi od osoby pełnej nadziei i radości do osoby pełnej beznadziejności i depresji. Mój ojciec, człowiek bogobojny, podtrzymał swoją nadzieję i zaufanie przez wiarę w modlitwę. Pamiętam jednak, że jego włosy bardzo szybko zmieniały kolor na szary. Jego wygląd i nastroje zmieniły się w troskę i niepokój.

Na początku 1937 roku zwrócił się do mnie wujek Yizhak Zolty o swojej siostrzenicy Toby Stolarsky, która mieszkała w Cleveland w stanie Ohio. Przyjeżdżała odwiedzić Polskę i dzięki małżeństwu mógłbym legalnie wjechać do Stanów Zjednoczonych. Kiedy spotkaliśmy się w lipcu 1937 roku, wiedzieliśmy, że bez wątpienia nasze małżeństwo będzie prawdziwe.


MAŁŻEŃSTWO, WIZA I EMIGRACJA

Kiedy piszę tę stronę, Toby i ja zamierzamy świętować naszą czterdziestą siódmą rocznicę ślubu 14 sierpnia 1984 roku. Podczas naszych zalotów odwiedziliśmy dziadka Toby'ego Hillela Zolty'ego na jego farmie w Yenki, około sześciu mil od Łap. Dla Toby'ego była to nostalgiczna wizyta, gdy przypomniała sobie dom i dziadków, gdy miała dziesięć lat, zanim ona i jej matka wyjechały do ​​Ameryki w 1923 roku. Wyruszyliśmy na farmę iz powrotem koniem i wozem, jedynym środkiem transportu dostępnym w czas poza głównymi liniami kolejowymi. Pamiętam, że nikt w naszym mieście nie miał samochodu w 1937 r. Pobraliśmy się 14 sierpnia 1937 r. Przez miejscowego rabina Łap z udziałem dziesięciu osób w domu rabina. Kilka dni później Toby wyjechał z Polski, aby powrócić do Stanów Zjednoczonych. Natychmiast złożyła wniosek do Departamentu Stanu o wydanie mi wizy. W październiku 1937 r. Otrzymałem list od Amerykańskiej Rady w Warszawie. Powiadomili mnie, że wiza dla mnie została odrzucona z powodu braku wystarczających funduszy sponsora jako zabezpieczenia. Druga odmowa została mi wydana w styczniu 1938 roku. Był to czas wielkiego amerykańskiego kryzysu, kiedy fundusze były ograniczone do większości ludzi. Ostatecznie rodzice Toby'ego byli w stanie pożyczyć fundusze potrzebne na ten czas, aby zabezpieczyć moje wejście do Stanów Zjednoczonych. Pożyczono pieniądze od sąsiada po tym, jak wszystkie wysiłki krewnych zawiodły. Powiadomili mnie, że wiza dla mnie została odrzucona z powodu braku wystarczających funduszy sponsora jako zabezpieczenia. Druga odmowa została mi wydana w styczniu 1938 roku. Był to czas wielkiego amerykańskiego kryzysu, kiedy fundusze były ograniczone do większości ludzi. Ostatecznie rodzice Toby'ego byli w stanie pożyczyć fundusze potrzebne na ten czas, aby zabezpieczyć moje wejście do Stanów Zjednoczonych. Pożyczono pieniądze od sąsiada po tym, jak wszystkie wysiłki krewnych zawiodły. Powiadomili mnie, że wiza dla mnie została odrzucona z powodu braku wystarczających funduszy sponsora jako zabezpieczenia. Druga odmowa została mi wydana w styczniu 1938 roku. Był to czas wielkiego amerykańskiego kryzysu, kiedy fundusze były ograniczone do większości ludzi. Ostatecznie rodzice Toby'ego byli w stanie pożyczyć fundusze potrzebne na ten czas, aby zabezpieczyć moje wejście do Stanów Zjednoczonych. Pożyczono pieniądze od sąsiada po tym, jak wszystkie wysiłki krewnych zawiodły. rodzice byli w stanie pożyczyć pieniądze potrzebne na czas, aby zabezpieczyć moje wejście do Stanów Zjednoczonych. Pożyczono pieniądze od sąsiada po tym, jak wszystkie wysiłki krewnych zawiodły. rodzice byli w stanie pożyczyć pieniądze potrzebne na czas, aby zabezpieczyć moje wejście do Stanów Zjednoczonych. Pożyczono pieniądze od sąsiada po tym, jak wszystkie wysiłki krewnych zawiodły.

Podczas gdy moja wiza była opóźniona, zostałem powołany w marcu 1938 r. Do polskich sił zbrojnych. Zostałem przydzielony do dywizji piechoty. Moja służba trwała osiemnaście miesięcy i kończyła się 1 września 1939 roku. Niemcy zaatakowali Polskę tego samego dnia, 1 września 1939 roku. Na konferencji rodzinnej wujek Yizhak Zolty powiedział, że należy podjąć ryzyko, aby wydostać mnie z armia, która była skorumpowana, słaba i antysemicka. Oficer medyczny, który wymieniłby wszystko na butelkę alkoholu, kazał mi iść do szpitala na dwa tygodnie. Po czterech miesiącach służby zwolnili mnie i odesłali do domu. W tym czasie było zbyt wiele obaw, niepokoju i niepewności. Strach przed wojną. Strach przed informatorami. Strach przed fałszywym oskarżeniem i aresztowaniem.

W około dziesięć dni po Jom Kippur otrzymałem list od Amerykańskiej Rady w Warszawie, że moja wiza została ostatecznie zatwierdzona i mogę opuścić Polskę 5 stycznia 1939 r. 30 grudnia 1938 r. Opuściłem moje małe miasteczko "shtetl" Łapy z nadzieją i entuzjazmem, by Warszawa odebrała mi wizę. Następnie udałem się do gdyńskiego miasta Gdyni na pokład parowca Gdynia American Line, MS Batory. Mój wujek Yizhak Zolty towarzyszył mi w Warszawie, aby odebrać wizę i załatwić niezbędne dokumenty. Kiedy wsiadałem do pociągu do gdyńskiego miasta portowego, zauważyłem, że mój wujek Yizhak Zolty roni łzy radości i spełnienia po wszystkich przeszkodach, ale także łzy wielkiej troski o przyszłość. Nigdy nie zapomnę tego strongmana swoim gromkim głosem.

Pamiętam, jak patrzyłem na statek odciągający od polskiej linii brzegowej na otwarte morze z nostalgią (pozostawiając) ziemię moich przodków na siedemset lat. Pozostawiając moich przyjaciół i rodzinę: mojego ojca, Icchaka Jacoba Rubinsteina, moją matkę Chaje Lea Rubinstein, mojego brata Eli Rubinsteina , mojego brata Josepha Rubinsteina i moją siostrę Esther Rachel Rubinstein .

Przybyłem w zimny, słoneczny dzień, w niedzielę rano, 15 stycznia 1939 r. W Hoboken w New Jersey. Pamiętam dzień przed moim przybyciem. Wstałem wcześnie, aby zobaczyć i być mile widziane przez Stany Zjednoczone i Statuę Wolności. Po dziesięciu dniach na morzu zeszłam ze statku i spotkała mnie Toby, moja młoda żona, mój wujek Sam Rubinstein i jego synDanny . Wszyscy byli tam z radosnymi uśmiechami.

Mój pierwszy dzień w Ameryce w domu mojego wujka Sama Rubinsteina na Brooklynie w Nowym Jorku spędziłem z ciotką Gussie Rubinstein, moimi kuzynami Danny , Marty i Stanleyem ; wszyscy Rubinsteinowie. Ten dzień, niedziela, 15 stycznia 1939 r., Wyraźnie rysuje mi się w pamięci, gdy pamiętam dzieci na ulicy w Brooklynie w Nowym Jorku, bawiące się w śniegu i słyszące ich radosne, nieustraszone głosy głośno i wyraźnie, po prostu dobrze czas w kraju wolnych.

"Daj mi zmęczonego, swojego biednego, skulone masy pragnące oddychać swobodnie,
nędzne śmieci twojego tętniącego brzegu,
wyślij tych bezdomnych,
burza mnie rzuciła.

Podnoszę moją lampę przy złotych drzwiach! "-
Emma Lazarus 1849-1887

PAMIĘTAJ

" Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na przeżycie. "- George Santayana

" Nie ma większego grzechu, niż zapomnieć ". Simon Wiesenthal

To największa tragedia, jaka kiedykolwiek spotkała naród żydowski, w tym naszą rodzinę w Polsce. Historia człowieka nie zna podobnej tragedii. Od 1933 do 1945 r. Naród niemiecki stał się narodem morderców. Podbili większość Europy i ustanowili panowanie terroru nad podbitymi ludami, które w wyrachowanej rzeźbie ludzkiego ducha prześcignęły wszystkie okrutne uciski poprzednich wieków. Sześć milionów Żydów; mężczyźni, kobiety i dzieci zostali nieludzko zamordowani.

To jest przesłanie dla (naszych dzieci i ich rodzin). NIGDY NIE NALEŻY zapominać o tej tragedii, dzikości i bestialstwie - największej zbrodni w historii popełnionej przez naród niemiecki przeciwko narodowi żydowskiemu. Powinno to być "wspomnienie" dla was wszystkich, waszych dzieci, dzieci waszych dzieci i dla wszystkich przyszłych pokoleń. Przejawy antyżydowskiego rasizmu muszą być niezwłocznie i rygorystycznie potępione i zawsze powinna istnieć ostra reakcja Żydów na ruchy dyskryminacji i uprzedzeń.


UWAGI KOŃCOWE

1. W chwili myślenia o domu i rodzinie, podczas podróży statkiem na południowym Pacyfiku wraz z armią okupacyjną USA w 1945 roku, wyjąłem kilka zdjęć. Jedyne zdjęcie (które miałem) mojej siostry Estery, dziesięcioletniej dziewczynki, zostało przypadkowo zrzucone z mojej ręki do oceanu. Zdałem sobie sprawę z tej wielkiej straty, ponieważ był to jedyny obraz jaki miałem (jej.) Pytałem od moich przyjaciół i krewnych w Izraelu i Australii, ale bez skutku.

2. Ciocia Malke Godigand była w swoim domu, gdy przyszło dwóch niemieckich żołnierzy i zażądało pieniędzy. Kiedy powiedziała im, że ich nie ma, wrzucili ją do piwnicy i pobili na śmierć.

3. Kuzyn Shlomo Godigandbyła pierwszą ofiarą, gdy Niemcy zaatakowali Polskę, zrzucając bomby nad Łapy. Został zabity podczas jazdy na rowerze.

4. Wujek Motel Odelski wyemigrował do Australii w kwietniu 1939 r. Z zamiarem sprowadzenia żony Rivki Odelskich i ich dwóch małych dziewczynek w wieku pięciu i siedmiu lat. Nie pamiętam ich imion (Malka i Mira - przyp. Red.) 1 września 1939 r. Niemcy zaatakowały Polskę i było już za późno.

5. Przed II wojną światową wójt Yizhak Zolty był ważnym człowiekiem w Łapach. Był prezesem gminy żydowskiej, radnym miasta, właścicielem udanego biznesu i człowiekiem własności. Był znany w sądach i miał szacunek wielu ważnych osób. Podczas niemieckiej okupacji został ukryty przez gojowskiego w leśnym bunkrze. Wujek płacił temu mężczyźnie co miesiąc. Jakieś dwa tygodnie przed odejściem Niemców wujek nie miał więcej pieniędzy, by oddać mężczyznę, dlatego zastrzelił wuja.

6. Drugi kuzyn Aaron Svebrolov został zastrzelony przed swoim domem przez Niemców.

7. Dziadek Hillel Zolty zmarł z przyczyn naturalnych na swojej farmie w Yenkach koło Łap w 1942 r.

8. Rodzina wujek Arke Żółty które obejmowały żonę Fradl , ich dwóch synów Chaima i Dawida , ich córka-in-law Fella , a ich wnuka, chłopiec dwóch lat żyjący w sztetl Sokoły około dwudziestu kilometrów od sztetl Łap ... Sokoly liczył żydowską populację trzystu żydowskich rodzin.

9. W czasie okupacji Chaim i Fella uciekli do lasu, zabierając dwuletniego syna. Babcia powiedziała nam, że zakonnica znalazła chłopca wędrującego po lesie. Zakonnica podniosła chłopca na czas wojny.

10. Kiedy rodzina w Nowym Jorku przygotowywała papiery dla babci i chłopca do Ameryki, chłopiec nabawił się choroby i zmarł. Babcia wtedy sama przyjechała do Nowego Jorku.


DAVID ZOLTY

David Zolty został inżynierem budowlanym. Był bardzo lubiany przez wszystkich, zawsze gotowy do pomocy i szczery pod każdym względem. Był wielkim syjonistą i mocno wierzył w ustanowienie żydowskiego państwa w Palestynie. Podczas okupacji ukrywał się w leśnym bunkrze przez dwadzieścia dwa miesiące. Jego matka obserwowała szabat i nie jadła niczego, co nie było koszerne. Chociaż Dawid nie był bardzo religijny, w odniesieniu do swojej matki przestrzegał szabatu i przepisów żywieniowych. Często chodził głodny, ale nie pogarszał swojej matki. Latem 1944 r. Sowieci wyzwolili wschodnią część Polski od Niemców. Nieliczni ocaleni Żydzi z lasów i innych kryjówek wrócili do swoich domów i zostali zaatakowani przez polskich antysemickich bandytów.

David Zolty zwołał spotkanie dwudziestu osób, które przeżyły, by zorganizować jakąś obronę przed atakującymi; także poprosić o ochronę przed władzami. Nagle tylne drzwi otworzyły się i polski bandyta trzymający karabin maszynowy zaczął strzelać i zabijać Dawida i pozostałych przy życiu. Tragedia zakończyła życie pozostałości żydowskiej społeczności w sztetlu Sokolego.


Ocaleni

tylko pięciu członków naszej dużej rodziny przeżył: mój brat Elias Rubinstein, drugi kuzyn Lea Srebrolov , drugi kuzyn Ryfka Srebrolov i kuzynem Abe Slavat .

Mój brat Elias Rubinstein przeżył Holocaust. Został wysłany do Rosji na szkolenie jako księgowy podczas rosyjskiej okupacji w 1940 r. Został później wcielony do sowieckich sił zbrojnych i brał udział w walkach na froncie południowo-wschodnim. Późnym latem 1944 r., Po tym jak Sowieci wyparli Niemców ze wschodniej Polski, udał się do Łap i Sokoli w najbardziej niebezpiecznych sytuacjach, myśląc, że może znajdzie kogoś wśród ruin zniszczenia. To, co znalazł, to puste żydowskie domy. wszyscy mieszkańcy zostali zabrani i zamordowani przez Niemców. Po wojnie mój brat Elias Rubinstein wyemigrował do Australii.

Drugi kuzyn Lea i Rivka Srebrolov również przeżyli Holocaust. Zostali uratowani przez sprawiedliwego chrześcijanina. Nie pamiętam jego imienia, ale pamiętam tego człowieka. Miał warsztat naprawy rowerów. Zawsze widziałem go na motocyklu. Przez trzy lata zapewniał schronienie dla dwóch sióstr w piwnicy w swoim domu. Kiedy spotkałem się z dwiema siostrami w Melbourne w Australii, opowiadały mi o swoim życiu w piwnicy w ciągu trzech lat. Zazdrościli psom na zewnątrz, wędrując za darmo, podczas gdy oni ukrywali się w ciemnej piwnicy. W 1944 r., Gdy Niemcy wycofali się na zachód, wyszli z kryjówki. niektórzy z ich polskich sąsiadów byli zaskoczeni widząc ich żywych. Chcieli wiedzieć, jak to się stało, że Niemcy ich nie dostali. Po drodze

Kuzyn Abe Slavat przeżył Holocaust. Na kilka miesięcy przed atakiem Niemców na Polskę i Rosję Abe Slovaticki, dziesięcioletni chłopiec, został wysłany przez rodziców na obóz letni niedaleko rosyjskiej granicy. Kiedy Niemcy zaatakowali wzdłuż frontu wschodniego, Rosjanie wycofali się w głąb Rosji, zabierając dzieci z obozu, ratując ich przed niemieckimi mordercami. Po wojnie, w wieku 16 lat, Abe Slavat wyemigrował do Montrealu w Kanadzie.

Wielka ciocia Fradl Zolty przeżyła Holocaust, ukrywając się przed Niemcami przez dwadzieścia dwa miesiące w leśnym bunkrze z synem Davidem, którego historia pojawia się powyżej. Nasza wspaniała ciotka Fradl Zolty wyemigrowała do Brooklynu w Nowym Jorku w 1946 roku.


WNIOSEK

Pięćdziesięciu trzech członków naszej rodziny zostało zabitych przez Niemców. Dwóch członków naszej rodziny zostało zabitych przez polskich bandytów. Dwóch członków naszej rodziny zmarło z przyczyn naturalnych.

Pięciu członków naszej rodziny przeżyło Holocaust i wyemigrowało do Australii, Stanów Zjednoczonych i Kanady.

O umysłach ofiar:
Czy świat zewnętrzny wie, co się dzieje? Czy oni troszczą się?
Sześć milionów ludzi zostało zniszczonych - ponieważ byli Żydami ... a świat na zewnątrz był obojętny ...[/b]
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:     
Skocz do:  
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat Wersja gotowa do druku Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zobacz następny temat
Powered by PNphpBB2 © 2003-2006 The PNphpBB Group
Credits
donate.jpg
Serwis Polskiego Towarzystwa Genealogicznego zawiera forum genealogiczne i bazy danych przydatne dla genealogów © 2006-2019 Polskie Towarzystwo Genealogiczne
kontakt:
Strona wygenerowana w czasie 0.217552 sekund(y)