Serwis Polskiego Towarzystwa Genealogicznego

flag-pol flag-eng home login logout Forum Fotoalbum Geneszukacz Parafie Geneteka Metryki Deklaracja Legiony Straty
środa, 23 czerwca 2021

longpixel


Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat Wersja gotowa do druku Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
solec1Offline
Temat postu:   PostWysłany: 25-08-2016 - 15:35
Sympatyk


Dołączył: 25-02-2015
Posty: 513
Skąd: Pionki
Status: Offline
Dzieki, zerkne. Choc Bukowski to popularne nazwisko.
Na cmentarzu Ealing w Londynie jest pochowany rodzony brat kpt Jana Bukowskiego - mjr Alojzy Bukowski (1907-1975).
https://sv.billiongraves.com/grave/Aloj ... /12344318#

pozdrawiam - Mariusz
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
solec1Offline
Temat postu:   PostWysłany: 05-09-2016 - 16:05
Sympatyk


Dołączył: 25-02-2015
Posty: 513
Skąd: Pionki
Status: Offline
jamiolkowski_jerzy napisał:
Abstrahując od kwestii braku metryki zgonu (pewnie do pokonania)...


No niestety, ale na dzień dzisiejszy chyba jednak nie do pokonania. Dostałem z MoD krótką informację, i to po polsku:

"Niezbędnym warunkiem do uzyskania dokumentów jest jakikolwiek dowód śmierci Jana Bukowskiego. Bez tego nie mogę udostępnić informacji."

Może raz jeszcze napisać do Instytutu Sikorskiego, mimo że stamtąd napisali mi, że przeprowadzą kwerendę, jak im wyślę kopie dokumentów z MoD z Northolt.

Gdy wysłałem list do Instytutu, nie znałem przydziału wojskowego kpt. Bukowskiego. Teraz już wiem, że:

a - przed wojną Jan Bukowski był podporucznikiem w 5. Pułku Artylerii Cieżkiej w Krakowie,

b - po przybyciu 10.08.1943 roku do Wielkiej Brytanii był w 1. Dywizji Grenadierów (informacja z Northolt),

c - w Wielkiej Brytanii służył do 16.08.1948 w Polskim Korpusie Rozmieszczenia i Przysposobienia (informacja z Northolt) - jakkolwiek nie wiem, czy to oznacza odejście ze służby, czy jedynie, że do zwierzchników dotarła informacja o tym, że nie żyje,

d - był zastępcą dowódcy oddziału artylerii w 4. Dywizji Piechoty (ale nie wiadomo, kiedy) - informacja ze zbiorów b.oficera T.Kryski-Karskiego,

e - z b,c,d można wywnioskować, że w Wielkiej Brytanii był ciągle w tej samej jednostce, która jednak zmieniała swoją nazwę, gdyż 1. Dywizja Grenadierów została przekształcona w 2. Dywizję Grenadierów Pancernych, następnie Dywizję Grenadierów Pancernych i wreszcie w 4. Dywizję Piechoty - a ta ostatnia została rozformowana w ramach działalności Korpusu Rozmieszczenia.

Może te informacje wystarczyłyby, aby jakieś dokumenty odnalazł Instytut Sikorskiego? Może byłaby tam również informacja o śmierci kpt. Bukowskiego, co pozwoliłoby raz jeszcze zwrócić się do Northolt?

Pozdrawiam - Mariusz
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
mlszwOffline
Temat postu:   PostWysłany: 05-09-2016 - 18:09
Sympatyk


Dołączył: 01-10-2014
Posty: 697
Skąd: Gdańsk
Status: Offline
@Solec1
Niech Pan tak łatwo nie rezygnuje.

W odpowiedzi, którą Pan dostał, jest mowa o "the official next of kin", a to oznacza, że nie musi to być ktoś z najbliższej rodziny. Musi to natomiast być najbliższy krewny. Jak tę "najbliższość" oni mierzą — to inna sprawa. Rozumiem, że krewni żyją.
Moja rada: proszę się poradzić u prawników — np. tu:
http://www.barprobono.org.uk/do-you-need-help.html
Nie badałem szczegółowo tej strony, ale wydaje mi się, że Panu odpowiedzą.


Dotychczas kontaktował się Pan z urzędnikami, a Ci, jak wszyscy urzędnicy, będą idą po linii najmniejszego oporu. W ustawie są tzw. "exemptions", tzn. wyjątki. Wśród wyjątków jest np. "research". Być może ta sprawa się tu kwalifikuje.

Pozdrawiam
mlszw
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
solec1Offline
Temat postu:   PostWysłany: 05-09-2016 - 18:27
Sympatyk


Dołączył: 25-02-2015
Posty: 513
Skąd: Pionki
Status: Offline
Ależ ja nie mam zamiaru się poddawać!
Oni są bardzo życzliwi (Polacy pracujący w MoD), ale muszą się niestety trzymać tego przepisu, że punktem wyjścia jest akt zgonu.
Co do "najbliższości", to w certyfikacie pokrewieństwa jest pole "bratanica, bratanek", a nawet "inna osoba".
Ja już wstępnie napisałem do MoD, że to moja teściowa (jako bratanica osoby poszukiwanej) złoży wniosek, ewentualnie ja z jej pisemnym upoważnieniem.
Więc to nie "next of kin" jest problemem. Problemem jest to, że ja szukam informacji o zgonie kpt.Bukowskiego a kopię dokumentów na jego temat (jakkolwiek niekoniecznie na temat jego śmierci!) mogę otrzymać, jak prześlę... akt jego zgonu.
"Błędne koło".
Ale szukam jakiegoś rozwiązania - jeszcze jeden list do Instytutu Sikorskiego, gdzie mnie zresztą MoD odsyła, ewentualne wsparcie pisemne z jakiejś instytucji, np. CAW, IPN (skoro w IPN prowadzę badania naukowe na temat okoliczności śmierci kpt.Bukowskiego), może polskie MON?

pozdrawiam - Mariusz

PS. Na poleconą stronę oczywiście zajrzę.
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
mlszwOffline
Temat postu:   PostWysłany: 05-09-2016 - 19:01
Sympatyk


Dołączył: 01-10-2014
Posty: 697
Skąd: Gdańsk
Status: Offline
Rozumiem, że fakty są takie:
1. kpt. Jan Bukowski służył w PSZ od 1943 roku
2. w 1947 zrobił wypad do PRL w celu zabrania ze sobą narzeczonej
3. wg zapisów zachowanych w archiwum angielskim skierowany został do Polish Resettlement Corps, a później został zwolniony/ odszedł ze służby w 1948 roku.

Czy przejrzał Pan akta sprawy karnej z 1947/48 roku?
Czy poszukał Pan kontaktu z członkami personelu Polish Resettlement Corps w celu potwierdzenia, że przebywał w Anglii na przełomie 1947 i 1948 roku?
Tu jest strona, która może Pana nakierować:
http://www.polandinexile.com/resettlement.htm

Pozdrawiam
mlszw
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
solec1Offline
Temat postu:   PostWysłany: 05-09-2016 - 21:54
Sympatyk


Dołączył: 25-02-2015
Posty: 513
Skąd: Pionki
Status: Offline
Tak, doprecyzuję jeszcze chronologicznie:

Przed wojną Jan Bukowski (jako podporucznik) stacjonował w Krakowie w 5. Pułku Artylerii Ciężkiej. W kasynie oficerskim w Krakowie w 1936 roku poznał Helenę, która przed wojną została jego narzeczoną.

We wrześniu 1939 Jan Bukowski opuścił Polskę i w czasie okupacji przebywał w różnych krajach, są kartki pocztowe do rodziny i do narzeczonej z okresu wojny, np. ze Szwajcarii.

W kwietniu 1947 zrobił wypad z Anglii przez Berlin do Krakowa, by zabrać do Anglii swoją narzeczoną Helenę i tam ją poślubić oraz dostarczyć 9-letniego bratanka Leszka do rodziców do Londynu.

Wydarzenia z przekraczania granicy w nocy 16/17 maja 1947 koło Szczecina są świetnie udokumentowane: relacja bratanka, proces w Szczecinie m.in. przeciwko narzeczonej, raport Straży Granicznej.
Ktoś "wsypał" grupę przekraczającą granicę. kpt Bukowski uciekł, mimo że WOP oddał 15 strzałów. Narzeczoną i bratanka zatrzymano.
Bratanka odesłano do rodziny na Śląsku. Narzeczoną uwięziono a po kilku miesiącach... uniewinniono. To był głośny proces (Akta w sprawie przerzutu osób do angielskiej strefy okupacyjnej w Niemczech
w ramach współpracy z obcym wywiadem i innych czynów zabronionych
prowadzonej przeciwko: Sieg vel Bredof Edmund i innym, tj. oskarżonym o popełnienie przestępstw z art. 6 Dekretu z dnia 13 VI 1946 r. o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie
odbudowy państwa i z innych artykułów), w którym główny oskarżony otrzymał wyrok śmierci. Narzeczona wróciła do domu do Krakowa i czekała na kpt. Bukowskiego do... 2007 roku, gdy zmarła w wieku 91 lat.

Wedle rodzinnych relacji kpt. Bukowski dotarł do Berlina, gdzie się zatrzymał. Pewnego dnia przyjechał po niego samochód z Brytyjczykami, którzy wzywali go Kwatery Głównej (jak sądzę w brytyjskim sektorze w Berlinie). Ponoć byli to Rosjanie (z którymi rzekomo miał jakieś zatargi), przebrani w angielskie mundury, którzy zabrali go w "kierunku wschodnim" (tzn. Berlina Wschodniego) i ślad po nim zaginął. Opowiedziała to podobno gospodyni, u której zatrzymał się w Berlinie.
To tzw. "rodzinna tradycja", bez dowodów źródłowych.
Na pewno jednak nie odezwał się do rodziny ani do narzeczonej.
Przez kilkadziesiąt lat sądziliśmy, że rzeczywiście zginął jeszcze w 1947 roku. Dlatego też informacje z MoD, zwłaszcza ta z 1948, są dosyć zaskakujące:

He was interned in Switzerland probably in 1942. Then he moved to France, probably in 1942. Via Gibraltar he moved to the United Kingdom and posted to 1 Grenadier Division on 10.08.1943. Served in the United Kingdom.
Due to a gradual demobilisation of the Polish Forces under British command, he was commissioned in the Polish Resettlement Corps, served in the United Kingdom until finally relinquished his commission on 16.08.1948.

Nie jest jednak jasne, czy w tym dniu "po prostu" zrezygnował ze służby i się "zaszył"? Czy może został skreślony z ewidencji, bo okazało się, że już nie żyje?

Dziękuję za wszelkie pomocne wskazówki - Mariusz
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
mlszwOffline
Temat postu:   PostWysłany: 06-09-2016 - 01:10
Sympatyk


Dołączył: 01-10-2014
Posty: 697
Skąd: Gdańsk
Status: Offline
Dobra fabuła na film sensacyjny.

Jedno spostrzeżenie: skoro Ministry of Defense żąda dowodu zgonu, tzn. że oni nic na temat okoliczności śmierci nie wiedzą. Więc ta okoliczność nie mogła być przyczyną skreślenia z ewidencji.

Może się okazać, że rzeczywiście nigdy nie dotarł do Anglii w tym 1947, a to potwierdzałoby relację rodzinną. Wówczas skreślenie z ewidencji byłoby naturalną konsekwencją dłuższej nieobecności.

Poszukałbym kontaktu z kimś z Polish Resettlement Corps — pewnie jeszcze jacyś żyją — i popytałbym o niego. Ktoś musi go pamiętać. Taka historia musiała się w tym środowisku odbić szerszym echem. Może ktoś wie co się potem z nim działo.

Tu bym popytał:
http://www.pon.uj.edu.pl/?p=6530&lang=en

Inna droga — spróbować poszukać poprzez Czerwony Krzyż.
mlszw
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
solec1Offline
Temat postu:   PostWysłany: 06-09-2016 - 13:32
Sympatyk


Dołączył: 25-02-2015
Posty: 513
Skąd: Pionki
Status: Offline
Otrzymałem przed chwila z MoD !

"Tak jak juz Panu napisalam, Jan Bukowski zyl napewno 16.08.1948 roku, kiedy to zostal wypisany z Polskiego Korpusu Przyspposobienia I Rozmieszczenia (PKPR). Na tej dacie konczy sie jego sluzba w Polskich Silach Zbrojnych na Zachodzie pod dowodztwem Brytyjskim. W jego teczce osobowej nie bedzie wzmiany o jego zgonie, dlatego prosze szukac go przez Polski Czerwony Krzyz, ktory skontaktuje sie z brytyjskim Czerwonym Krzyzem, ktory zwroci sie do nas."

Jakis czas temu wysłałem juz email do Czerwonego Krzyza, ale bez odpowiedzi... Moze mam napisac oficjalne pismo?

pozdrawiam - Mariusz
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
mlszwOffline
Temat postu:   PostWysłany: 06-09-2016 - 13:51
Sympatyk


Dołączył: 01-10-2014
Posty: 697
Skąd: Gdańsk
Status: Offline
Stąd:
http://www.pck.pl/pages,13_100.html
"Prośby o poszukiwanie osoby, ustalenie jej losów i miejsca pochowania lub wystawienie zaświadczenia powinny być zawsze złożone w formie pisemnej. We wniosku należy podać dane osoby poszukiwanej, datę i okoliczności utraty kontaktu z nią, dane osoby poszukującej i jej aktualny adres zamieszkania oraz stopień pokrewieństwa w stosunku do osoby poszukiwanej."

Czyli musi Pan się przyłożyć do sprawy. Ja bym przygotował obszerny materiał włączając e-maile z Ministry of Defense, podpisane oświadczenia członków rodziny o tym co wiedzą, podałbym wszystkie wątki pojawiające się w sprawie — również te pozornie nieprawdopodobne, włączyłbym sygnaturę akt sprawy karnej oraz kopie akt, jeśli je Pan ma.

Czeka Pana spora praca.

Niezależnie poszukiwałbym kontaktu z byłym personelem Polish Resettlement Corps. Sądzę, że na tej drodze dowie się Pan najszybciej tego, co się stało. PCK nie będzie tego robił, bo oni opierają się na oficjalnych dokumentach.

Powodzenia
mlszw
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
solec1Offline
Temat postu:   PostWysłany: 08-09-2016 - 12:15
Sympatyk


Dołączył: 25-02-2015
Posty: 513
Skąd: Pionki
Status: Offline
mlszw napisał:
Dobra fabuła na film sensacyjny.


Wielu tak twierdzi! Praktycznie gotowy scenariusz:

1) RELACJA NAOCZNEGO ŚWIADKA, WÓWCZAS 9-LETNIEGO CHŁOPCA, O WYDARZENIACH NA GRANICY 16.05.1947 (opowiada on swojemu bratu):

O ile dobrze pamiętam, bazując na moich własnych przeżyciach i relacjach innych osób, główne wydarzenie miało miejsce w 1947 roku. Jan Bukowski, podobnie jak nasz Tata Alojzy, służył w Polskiej Armii, wywiadzie brytyjskim i być może też we francuskim ruchu oporu podczas wojny. Jan stacjonował przez chwilę w Szkocji przechodząc dalsze szkolenie wojskowe. Wtedy spotkał się z naszymi rodzicami i wyraził chęć pojechania osobiście do Polski, wtedy kontrolowanej przez Sowietów - zgniły komunistyczny ustrój, żeby zabrać swoją narzeczoną i mnie i przemycić nas z powrotem przez granicę na Zachód, ponieważ komuchy nie chciały nas puścić. Tata Alojzy próbował przekonać Jana, by porzucił pomysł pojechania tam samemu, upierał się, że wykiwać Włochów i Hiszpanów było łatwo, ale nie KGB i ich kolesi. Jednak Jan nie posłuchał.

Najpierw dał radę przedostać się z Berlina Zachodniego do Krakowa, gdzie jego narzeczona Helena (...) i ja czekaliśmy na jego przyjazd. Jako że „tajemnica” dotycząca naszej ucieczki na Zachód zaczęła się rozprzestrzeniać (ciocia narzeczonej, córka cioci, siostra córki i tak dalej), ostatecznie mieliśmy 70 osób chcących dołączyć do nas w planowanej ucieczce z „socjalistycznego raju”. Jan nie mógł odmówić.

W takim składzie dojechaliśmy do miasta na północnym zachodzie koło granicy polsko-niemieckiej, ale poza strefą graniczną. Następnie, w określonym dniu i godzinie, wieczorem, mieliśmy w umówionym miejscu spotkać się z przewodnikami i kontynuować przekraczanie granicy.

Gdy ciemność zapadła zaczęliśmy to, co mi wydawało się nową przygodą. Pokonywaliśmy nierówny teren, przekraczając rowy w których wszyscy mężczyźni stali po pas w wodzie, przenosząc kobiety, dzieci i bagaże. Reflektory przeciwlotnicze przecinały niebo, a czasami również teren który mieliśmy przekroczyć, wtedy udawaliśmy trupy, podnosząc się kiedy niebezpieczeństwo bycia zauważonym wydawało się mniejsze.

Blisko granicy dotarliśmy do wzgórza: większość osób zaczęła już schodzić, ja byłem na jego szczycie, kiedy nagle rozpętało się piekło: znaleźliśmy się pod ostrzałem z karabinów automatycznych z przeciwległej strony, po czym usłyszeliśmy dużo rosyjskich przekleństw i pojawili się kolaboranci sprawców opisanego zamieszania, ubrani w polskie mundury. Mając więcej szczęścia niż rozumu, rzuciłem się na ziemię, dzięki czemu nie stanowiłem łatwego celu na tle nieba. Ale bałem się i... oni mieli psy. Dlatego mnie też znaleźli. Następnie zabrali nas do strażnicy i przesłuchali. Przesłuchanie było kontynuowane, gdy zostaliśmy przewiezieni do najbliższego miasta.

Wuj Jan zdołał uniknąć złapania. Wynajęci „przewodnicy” okazali się być kolaborantami komunistów. Zmagając się z nierównym terenem, niósł na ramionach starszą panią, żonę polskiego oficera oczekującego na nią na Zachodzie. Z powodu tego ciężaru, został z tyłu. Będąc po drugiej stronie wzgórza, zdołali uniknąć pochwycenia i dotarli do Berlina Zachodniego, gdzie on wciąż początkowo stacjonował.

Stamtąd znam tylko historię opowiedzianą przez gospodynię Jana o tym, że pewnego dnia, po przybyciu rzekomo brytyjskich żołnierzy, miał udać się z nimi do ich kwatery głównej. Wywiązała się kłótnia, ale gdy zagrożono mu użyciem siły, zgodził się.
Jeep zawrócił i odjechał na wschód.

Kolejne zapytania do władz okupacyjnych nie doczekały się żadnej odpowiedzi a Rosjanie oskarżyli nas o sprowokowanie incydentu przykrywającego imperialistyczne zamiary Zachodu.

Usłyszałem po wielu latach, że Jan zginął w obozie, jednym z wielu w „socjalistycznym raju”.

2) WYCIĄG Z MELDUNKU SYTUACYJNEGO WOJSK OCHRONY POGRANICZA SZCZECIN Z DNIA 16.05.1947 ROKU:

3.WYDARZENIA
W dniu 16.05.1947 r. o godz. 2.30 w m. Kościno patrol Strażnicy 63 w składzie st. strz. (...) i strz. (...) zatrzymali za usiłowanie przekroczenia granicy z Polski do Niemiec.
(...)
(...) Helena, (...), Polka wraz z nieletnim dzieckiem - depozyt: dokumenty osobiste, zegarek ręczny złoty, zegarek ręczny niklowany, torba z rzeczami osobistymi.
10. SPOSTRZEŻENIA I WNIOSKI
W dniu 16.05.1947 r. na Odcinku Strażnicy 63 patrol w składzie strz. (...) i strz. (...) zatrzymali grupę ludzi idących w kierunku granicy celem przekroczenia jej do Niemiec. Przy zatrzymaniu z grupy tej część oderwała się poczynając uciekać, za którymi strz. (...) oddał 15 strz. z K.B.K., lecz ze względu na porę nocną okazało się bez rezultatu. Prawdopodobnie zbiegły trzy osoby. Pozostali zatrzymani dostawieni zostali do Strażnicy przez pełniący służbę patrol. W trakcie doprowadzania zatrzymanych usiłowali oni pełniących służbę strzelców przekupić, stawiając opór w doprowadzeniu. Celem ułatwienia doprowadzenia zatrzymanych do strażnicy i okazania zamiaru przekupstwa ze strony zatrzymanych strzelcy pozornie przyjęli zebrane przez jedną z zatrzymanych 6000 złotych, 2 zegarki ręczne, dwa sygnety złote, dwa pierścionki złote, 1 branzoleta złota, które po powrocie ze służby z zatrzymanymi zdali podoficerowi służbowemu Strażnicy kapr. (...), który z kolei przekazał 1-emu z-cy Komendanta Strażnicy, ppor. (...). Nazwiska zatrzymanych podane w punkcie 3 „Wydarzenia”.
W sprawie powyższej poleciłem przeprowadzić szczegółowe dochodzenie kierownikowi I-ej Sekcji Komendy kpt. (...)
SZEF SZTABU (...) por., KOMENDANT 13 ODCINKA WOP (...) mjr

3) Z AKTU OSKARŻENIA przeciwko narzeczonej kpt. Bukowskiego:

„Szczęścia również nie miała oskarżona (...) Helena. Z końcem kwietnia 1947 r. przyjechał po nią z zagranicy jej narzeczony kpt. Armii Andersa, Bukowski Jan, chcąc ją zabrać ze sobą do Anglii. Oskarżona (...) wyraziła na to swą zgodę i w dniu 15 maja 1947 r. przyszła wraz ze swym narzeczonym na punkt zborny do (...), skąd tego samego dnia wraz z innymi poszli w kierunku granicy prowadzeni przez Siega. Na granicy grupa ta zatrzymana została przez W.O.P. z tym, że porucznikowi „Augustowi”, Janowi Bukowskiemu i Pragerowej udało się przejść granicę, zaś (...) Helena zatrzymana została i odstawiona do Sądu Grodzkiego, skąd po zapłaceniu 2.200 zł grzywny została zwolniona. Pomimo to oskarżona (...) po zwolnieniu udała się do (...), gdzie poznała niejakiego „Mietka”, który obiecał ją przeprowadzić przez granicę, do czego zaczęła się przez czas swego pobytu u (...) skrupulatnie przygotowywać się. Jednakowoż do ponownego przekroczenia granicy przez (...) Helenę już nie doszło, gdyż zatrzymana ona została przez Władze Bezpieczeństwa”.

TYLKO NIE WIEM, JAK TA HISTORIA SIĘ ZAKOŃCZYŁA...

Pozdrawiam - Mariusz
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
solec1Offline
Temat postu:   PostWysłany: 13-09-2016 - 20:45
Sympatyk


Dołączył: 25-02-2015
Posty: 513
Skąd: Pionki
Status: Offline
mlszw napisał:
Stąd:
http://www.pck.pl/pages,13_100.html
"Prośby o poszukiwanie osoby, ustalenie jej losów i miejsca pochowania lub wystawienie zaświadczenia powinny być zawsze złożone w formie pisemnej. (...)
mlszw


Ministry of Defence rowniez zaleciło mi konkakt z PCK, proszac, by dolaczyc informacje od nich o zakonczeniu sluzby w 1948 roku - co tez wczoraj uczyniłem, tzn. formalnie pismo do Biura Poszukiwan PCK wystosowała moja Tesciowa jako bratanica osoby poszukiwanej.
Wedle MoD, PCK przekaze ten wniosek Brytyjskiemu Czerwonemu Krzyzowi, a ten zwroci sie do MoD, jako do zrodła ostatniej informacji o poszukiwanym.
Stad tez zlozylismy wniosek na formularzu po polsku i po angielsku - na drukach do pobrania pod podanym linkiem. Oczywiscie dolaczajac kilka stron innych dokumentow.

Nie wiem co prawda, czy to cokolwiek pomoze w uzyskaniu kopii dokumentow z MoD. Ale mam mała nadzieje, ze Czerwony Krzyz ma dostep do rejestru zgonow w Wielkiej Brytanii i o ile poszukiwany tam umarł, uda sie ustalic date i miejsce jego smierci. Wowczas bez watpienia MoD kopie dokumentow wyda. Zobaczymy...

Serdecznie dziekuje za wszelkie wskazowki, ktore uzyskuje na Forum w moich poszukiwaniach i pozdrawiam!

Mariusz
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
solec1Offline
Temat postu:   PostWysłany: 08-10-2016 - 16:45
Sympatyk


Dołączył: 25-02-2015
Posty: 513
Skąd: Pionki
Status: Offline
Jest odpowiedź z PCK: Jan Bukowski zmarł 24.02.1959 w Seligenstadt w Niemczech: spory "szok" dla poszukujących...
Ta informacja powinna pozwolić na przyśpieszenie wniosku do Northolt o kopię dokumentów.
A Instytut Sikorskiego przysłał 5-stronicową relację kpt. Bukowskiego o mobilizacji w sierpniu 1939 i kampanii wrześniowej - bardzo cenne wspomnienie.
Ale oczywiście jeszcze wiele pracy do wykonania...

Raz jeszcze dziękuję za pomoc i wskazówki!

Mariusz
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
solec1Offline
Temat postu:   PostWysłany: 08-10-2016 - 23:21
Sympatyk


Dołączył: 25-02-2015
Posty: 513
Skąd: Pionki
Status: Offline
PS. Niestety. Informacja z PCK jest absolutnie nieprawdziwa! Chodzi o innego Jana Bukowskiego.

Mariusz
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
WarakomskiOffline
Temat postu:   PostWysłany: 09-10-2016 - 14:42
Sympatyk


Dołączył: 29-02-2012
Posty: 929

Status: Offline
Znalazłem informację o Janie Bukowskim ur. 19.12.1915 r. zmarłym w styczniu 2000 r. Anglia, Kidderminster, hrabstwo Worcestershire. Sądzę, że mógł umrzeć w znajdującym się tam domu opieki m.in. dla osób z demencją itd. Wiem, że data ur. różni się o kilka dni od tej którą podałeś, ale warto to sprawdzić.
https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:QVZF-7YL3
http://www.nightingalesrh.co.uk/

Po drugie Polski Korpus Przysposobienia i Rozmieszczenia był organizacją tymczasową, miał pomóc żołnierzom w przejściu do życia cywilnego. 22.05. 1946 roku minister Bevin złożył o ś w i a d c z e n i e w Izbie Gmin o likwidacji PSZ i utworzeniu PKPR, który miał funkcjonować dwa lata jako rozwiązanie przejściowe. Zagwarantowano kredyty rządowe na ten cel do 18 lipca 1948 roku. Ostatecznie rozwiązanie PKPR nastąpiło 30 września 1949 roku. Likwidacja PKPR w Szkocji nastąpiła 18.8.1948 r.

Po trzecie, to że ktoś nie utrzymywał kontaktu z rodziną zamieszkałą w kraju, nie jest niczym niezwykłym. W najbliższej rodzinie mam taki przypadek. Matka umiera w 1943 r. w Algierii, ojciec ginie we Francji, a dwoje dzieci 19 i 17 lat przepadło bez śladu. Rodzina poszukuje przez PCK, ale „kamień w wodę”. Jest rok 1991 oboje przyjeżdżają do Polski. Na oczywiste w takiej sytuacji pytania, odpowiedzieli, że ostrzegano ich przed utrzymywaniem kontaktu z rodziną w kraju ponieważ to tej rodzinie mogło zaszkodzić. No ale teraz kiedy prezydent Kaczorowski złożył swój urząd / grudzień 1990 r/, a w Polsce jest wybrany nowy prezydent, więc przyjechali.
Krzysztof
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
mlszwOffline
Temat postu:   PostWysłany: 09-10-2016 - 14:50
Sympatyk


Dołączył: 01-10-2014
Posty: 697
Skąd: Gdańsk
Status: Offline
Panie Mariuszu, proszę nie zaniedbać ponownego kontaktu z PCK z informacją, że to nie ta osoba oraz wyjaśnieniem na jakiej podstawie tak Pan twierdzi. Pomyłki się zdarzają, a oni mają znacznie większe możliwości poszukiwań, niż osoby prywatne.

Powodzenia
Marek
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:     
Skocz do:  
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat Wersja gotowa do druku Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zobacz następny temat
Powered by PNphpBB2 © 2003-2006 The PNphpBB Group
Credits
donate.jpg
Serwis Polskiego Towarzystwa Genealogicznego zawiera forum genealogiczne i bazy danych przydatne dla genealogów © 2006-2021 Polskie Towarzystwo Genealogiczne
kontakt:
Strona wygenerowana w czasie 0.384678 sekund(y)