Serwis Polskiego Towarzystwa Genealogicznego

flag-pol flag-eng home login logout Forum Fotoalbum Geneszukacz Parafie Geneteka Metryki Deklaracja Legiony Straty
wtorek, 07 lipca 2020

longpixel


Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat Wersja gotowa do druku Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zobacz następny temat
Poll
co robic?
zataic detale i zachowac tylko dla siebie
8%
 8%  [ 3 ]
wyjawic prawde i ryzykowac
76%
 76%  [ 26 ]
inne
14%
 14%  [ 5 ]
Wszystkich Głosów : 34


Autor Wiadomość
-DMR-Offline
Temat postu: Spory i niesnaski  PostWysłany: 30-06-2020 - 00:29
Sympatyk


Dołączył: 04-05-2009
Posty: 15

Status: Offline
Troche inny temat - Drodzy badacze, wiem ze genealogia i poszukiwania przodkow to super zajecie intelektualne. Wciaga i daje wiele satysfakcji ale czasem sa sytuacje gdzie nie wiemy jak zadzialac. Zapewne nie jeden z Was spotkal sie z historiami wstydu w rodzinie, lub niesnasek rodzinnymi lub pomowieniamii tego typu przykre sprawy. Niektore pokolenia moga nawet nie wiedziec o zaistnialej sytuacji ale wiemy ze cos jest nie tak i nie wszyscy sa chetni do pojednania. Czy spotkaliscie sie Panstwo z takimi sytuacjami gdzie wyniki Waszych badan i zebrane opowiesci o czlonkach rodziny staly sie sola w oku innych, ktorzy albo nie chca sie do tego przyznac albo uwierzyc ze cos takiego mialo miejsce. Jak postepujecie w takich przypadkach jesli w danej rodzinie jedna historia jest powielana w przeinaczony sposob a w innej cos tam slyszeli ale nikt o tym nie ma pojecia. Tylko Wy i wynik waszej pracy okazal sie sluszny. Jak sie dzielic tego typu sprawami aby pojednac wszystkich? Czy ma ktos z Panstwa tego typu doswiadczenia i chcialby sie podzielic cennymi uwagami?

moderacja (elgra)
Zgodnie z regulaminem i przyjętym zwyczajem prosimy o podpisywanie swoich postów przynajmniej imieniem.
Jeżeli każdorazowe podpisywanie postów jest kłopotliwe, wtedy można ustawić automatyczny podpis. https://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopi ... rt-0.phtml
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Sroczyński_WłodzimierzOffline
Temat postu:   PostWysłany: 30-06-2020 - 00:35
Zasłużony
Członek PTG


Dołączył: 09-10-2008
Posty: 21038
Skąd: Warszawa
Status: Offline
Przeciwnie:
bardzo wiele sytuacji, gdy dotarcie do dokumentów, relacji z boku pozwoliło wyeliminować teorie, w których było grubo.
To o czasach ca 1940-1975. Rzadko kiedy prawdą się okazuję, że "brat brata wydawał", a takie rzeczy często krążą jako wręcz standard "straszne czasy, wszyscy, nawet w rodzinach donosili (komunie/hitlerowcom/banderowcom)." Generalnie to nieprawda - często prawda w dobrej wierze wyzwala.
To o tych historiach "na grubo" a temat lekko liźniety, płytko za to szeroko, tak hasłowo - skrótowo.
Przy czym mi łatwiej tak pisać, bo pisze jednak nie o najbliższych, a o udziale w szukaniu materiałów dla wyjaśnienia zdarzeń z innego spojrzenia niż szeptane żale, oparte na podsuwanych sugestiach i stworzonych legendach szerzej niż w najbliższej rodzinie.

_________________
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module=M ... 3odzimierz
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
domislawOffline
Temat postu:   PostWysłany: 30-06-2020 - 01:04
Sympatyk


Dołączył: 05-03-2010
Posty: 188

Status: Offline
Cytat:
Czy ma ktos z Panstwa tego typu doswiadczenia i chcialby sie podzielic cennymi uwagami?


Ja mam taką historię, zasłyszaną od kolegi genealoga. Rzecz dotyczyła badania historii rodziny Dmochowskich h. Pobóg z ziemi nurskiej. Mój rozmówca w zamierzchłych latach 90 XX w. korzystając z książki telefonicznej prywatnych abonentów z obszaru Warszawy postanowił obdzwonić wszystkich Dmochowskich. Tak też uczynił. Jedna z rozmówczyń, Pani w podeszłym wieku, z chęcią zgodziła się na spotkanie, aby bliżej zaznajomić się z genealogicznym temat. Twierdziła, na podstawie relacji swojego dziadka, że familia należała ongiś do bogatej szlachty, ale wskutek niefortunnej miłości i ożenku z wieśniaczką, młody dziedzic został pozbawiony majątku przez rodziców i popadł w biedę.

Mój rozmówca był tak łaskawy, że przeprowadził dla owej Pani kwerendę czego owocem było ustalenie przodka - o nazwisku "Dmoch" tytułowanego "honestus". Ani śladu szlachty. Pani zrobiła z tego powodu dziką awanturę, zarzucając mojemu rozmówcy kłamstwo, brak profesjonalizmu i nieuctwo.

Ot, taka sytuacja...

Pozdrowienia,
Krzysio
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
jamiolkowski_jerzyOffline
Temat postu:   PostWysłany: 30-06-2020 - 08:07
Zasłużony
Sympatyk


Dołączył: 28-04-2010
Posty: 2190

Status: Offline
Rozróżnić warto sytuację kiedy wynikiem kwerendy jest obalenie rodzinnych mitów np. rzekome szlachectwo od odkrycia nieznanych (lub celowo zapominanych) faktów, mniej lub bardziej dyfamacyjnych .
W pierwszym przypadku gwoli prawdy w oczywisty sposób należy obalać rodzinne mity, nawet jeśli ciocia która sprawiła sobie nieprzynależny herb i wywiesiła go na ścianie się obrazi . Przeżyłem to we własnej rodzinie Andruków vel Mogilewskich. Od zawsze chłopskiej ale jest niestety herb Mogilewski i to stało się herbowym tropem. Generalnie herby (zwykle zresztą nie odwieczne ale spuścizna zaborczych Heroldii) to pijarowskie (nie jedyne) przekleństwo genealogii . Anegdotycznie kiedyś za friko zrobiłem kwerendę Pani której przodek wedle rodzinnej legendy był wójtem jednego z miasteczek. W rzeczywistości wójtem był rodzony brat jej przodka. Niby też rodzina ale Pani się obraziła. Obiecanego wina nie zobaczyłem.
Natomiast czymś innym jest sytuacja kiedy odkrywamy zdarzenia i fakty rodzinnie kłopotliwe, takie jak: nieślubne dziecko (w efekcie ucieczka do Ameryki), samobójstwa, alkoholizm (tego akurat było sporo), zdrady małżeńskie czy tak nieoczywiste jak niedobre pochodzenie (np. żydowskie prababki 6x w rodzinie obecnie w dużym stopniu endeckiej) . Wszystko to w swoich kwerendach rodzinnych odkryłem i w różnym stopniu (z naciskiem na różnym) ujawniłem Mam nadzieje z taktem i nie wszystkim. W sumie nikt się nie obraził. Uważam że niekoniecznie należy nasze odkrycia genealogiczne traktować jak rewelacje, które trzeba nachalnie rozgłaszać , wystarczy umiejętne ich przekazanie
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
-DMR-Offline
Temat postu:   PostWysłany: 01-07-2020 - 01:13
Sympatyk


Dołączył: 04-05-2009
Posty: 15

Status: Offline
Dziekuje wszystkim za udzial w ankiecie i budujace komentarze To chyba wszystko jest dowodem na to ze zostalismy wybrani do spelnienia misji wobec przodkow. cos w tym jest. Kto z Panstwa ma takie poczucie misji ?

moderacja (elgra)
Zgodnie z regulaminem i przyjętym zwyczajem prosimy o podpisywanie swoich postów przynajmniej imieniem.
Jeżeli każdorazowe podpisywanie postów jest kłopotliwe, wtedy można ustawić automatyczny podpis. https://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopi ... rt-0.phtml
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
EmeraldOffline
Temat postu:   PostWysłany: 01-07-2020 - 12:23
Zasłużony
Sympatyk


Dołączył: 14-11-2018
Posty: 280

Status: Offline
Ja na początku chciałam się wszystkim ze wszystkimi dzielić - ale zauważyłam, że są części rodziny, których nawet chwalebne karty historii przodków nie interesują, to co będę zawracać głowę tymi wstydliwymi. Teraz po prostu wiem, kto był i jest zainteresowany, a kogo moje poszukiwania irytują. Odnalazłam nieślubną córkę brata prababci przez testy DNA i stałam się może nie tyle wrogiem, ale w jednej części rodziny witają mnie z mniejszym entuzjazmem Wink Do tej pory dochodzą do mnie plotki, że obawiają się, że zwróci się ona po spadek, a jej nawet takie rzeczy nie interesują, chciała tylko dowiedzieć się, kim był jej ojciec, przodkowie, krewni... A jak poprawiłam na nagrobku nazwisko panieńskie tejże prababci (znaczy nie zmieniałam nic u tych, którzy są tam pochowani, ale zorganizowałam tablicę upamiętniającą jej bratanka, którego grób przekopano i pochowano tam kogoś innego i podpisałam go nazwiskiem, które cała rodzina miała w aktach urodzenia, którym podpisywał się jego ojciec i które on sam miał na swoim starym nagrobku, a które jego matka ma do dziś), to słyszałam, że powiedziano o mnie "Babcia stawiając grób nie wiedziała jak się nazywa? Znowu ta (wulgarne określenie żeńskiej części ciała) coś wyszukała?" - zatem wolę już nic nikomu nie mówić Wink Ja swoje odkrycia spisuję, będzie jak znalazł dla moich potomków. Jak wiem, że ktoś serio chce usłyszeć prawdę, to też się podzielę. Ale nie będę nikogo uszczęśliwiała na siłę, jak woli żyć w swojej wizji. Ludzie potrafili się na mnie obrazić, że ich wyprowadziłam z błędu na temat miejsca pochodzenia ich prababki (i nie chodzi o to, że np. myśleli że była z miasta a okazało się, że ze wsi, bo wiem, że niektórych miastowych z powodów, w które nie wnikam mogłoby to zaboleć, była po prostu z innego miasta) bo nie lubią, jak się okazuje, że w czymś nie mają racji.

_________________
Izabela
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
pdnaielakOffline
Temat postu:   PostWysłany: 01-07-2020 - 12:42
Sympatyk


Dołączył: 18-09-2018
Posty: 48

Status: Offline
U mnie natomiast kilka osob sie interesuje, ze na zasadzie przypominaja sobie 70-letni wnuczkowie co im dziadek opowiadal jak byli mali, a ja te opowiesci sprawdzam, weryfikuje, czasem obalam… Jeszcze nikt sie nie obrazil:).

Mit obalony: moja prabacia- wszyscy twierdzili ze pochodzi ze wsi Lisów, jakie było zdziwienie jak sie okazało ze pochodzi z Waworkowa (cale zycie tam mieszkała).
Mit czekajacy na potwierdzenie: pradziadek opowiadał wnuczkom ze byl na wojnie z wojskiem carskim w Mandzuri. Potwiedzenia narazie brak, wiadomo ze byl w armi carskiej. Przeslanki sa.
Mit w czasie obalania: pradziadek mieszkał tam i tam (lista okolo 5 miejscowosci), a w sumie tylko jedna jest prawdziwa, a kolejna wies w ktorej mieszkal nikt nie wymienil.


Pozdrawiam,
Piotr
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Bea
Temat postu:   PostWysłany: 01-07-2020 - 13:23
Sympatyk


Dołączył: 01-06-2009
Posty: 1397
Skąd: Mazowsze (Ziemia Zawkrzańska)
A ja myślę, że odpowiedź na pytanie uzależnione jest od tego, z kim się rozmawia...

Kilka przypadków:
- kilka mitów rodzinnych poległo, ale jeśli się rozmawia z ludźmi inteligentnymi, którzy zaciekawili się możliwością weryfikacji rodzinnych opowieści, to wszystko można racjonalnie wytłumaczyć.
Tak coś się wydarzyło, ale nie w tej rodzinie, tylko w zupełnie innej i w innym pokoleniu. Imiona wujów są zupełnie inne.. To że całe życie wołali na niego Janek, to nie znaczy, że w metryce nie miał Zdzisław.
- są też inne "mity", które warto wyjaśnić
"umarł bardzo młodo" - czyli ile mniej-więcej miał lat ? szukałam 20-latka, znalazłam 45-latka. No młody - ale to tez kwestia perspektywy.
"miał w życiu pecha, nie mógł znaleźć pracy, nie ożenił się" - no tak, tylko że okazało się, że na froncie I-szej wojny światowej został ranny i do końca życia był niepełnosprawny. Takim ludziom trudno w życiu (pierwsza połowa XX wieku), to nie znaczy, że nie są zaradni - bo prostu walczą dodatkowo z bólem, chorobą i ludzkimi spojrzeniami.
- rodzinne kłótnie: nie ma sensu rozdrapywać zatargu, bo nic z tego nie wyjdzie. Jeśli zatarg jest długi, to już nie chodzi o sam problem, tylko o "zwycięstwo i pognębienie przeciwnika". Ze stronami zatargu nie ma co rozmawiać, bo tylko sprawa się zaogni, bo sobie będą przypominać wcześniejsze złośliwości strony przeciwnej. Warto zaś porozmawiać z młodymi, którzy mają sprawy starych w nosie... delikatnie mówiąc. Młodych pojednać ze sobą, a starych zostawić. U mnie się udało.
- są też ludzie w rodzinie, z którymi w ogóle nie należy rozmawiać o genealogii. Ale zawsze można o pogodzie.

_________________
Beata

parafie warszawskie w latach 1826-1939: link
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Tomasz_LenczewskiOffline
Temat postu:   PostWysłany: 01-07-2020 - 16:25
Sympatyk


Dołączył: 26-09-2010
Posty: 709
Skąd: Warszawa
Status: Offline
Tak się składa, że opracowywałem wiele genealogii na zamówienie i w ramach założonego projektu z publikacją niezależnie od opinii żyjących potomków rodu. Zawsze kierowałem się zasadą prawdy. Tak więc zamawiający często odchodzili zgrzytając zębami, bowiem okazało się, że przodkowie ich zmienili nazwisko lub nie byli szlachtą, a nawet podszyli się pod inną rodzinę. Niektórzy obrazili się na dobre, choć wywiązałem się formalnie z zobowiązań w postaci opracowania.
Czasem wypada do dziś też sprostować coś publicznie. I choć bywa to wyważony tekst to czasem niektórzy członkowie rodu nie mogą tego ścierpieć i posuwają się do wulgaryzmów. Na przykład jednemu z Ronikierów nie spodobał się mój tekst w Wikipedii, więc usiłował go zniszczyć lub wypisywał brzydkie słowa anonimowo, co widać w historii niewzruszonego ostatecznie artykułu.W innym przypadku powszechnie znany potomek zakwestionowanego heraldycznie i genealogicznie rodu wykazał wielka klasę godząc się po latach ze mną, bo w końcu tyleż polskich rodzin szlacheckich dopuściło się fałszerstw, a dziś ma to znaczenie tylko historyczne. Mógłbym z historii rodzin, z którymi miałem kontakty napisać obszerne dzieło, ale któż dziś zrozumie, że genealogiczne czy historyczne fałszerstwo przed 1918 r. miało wtedy niekiedy patriotyczny wymiar?
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
-DMR-Offline
Temat postu:   PostWysłany: 02-07-2020 - 00:57
Sympatyk


Dołączył: 04-05-2009
Posty: 15

Status: Offline
elgra napisał:

moderacja (elgra)
Zgodnie z regulaminem i przyjętym zwyczajem prosimy o podpisywanie swoich postów przynajmniej imieniem.
Jeżeli każdorazowe podpisywanie postów jest kłopotliwe, wtedy można ustawić automatyczny podpis. https://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopi ... rt-0.phtml


dziekuje za "nagane" - juz poprawiam

kiedys Dariusz teraz Derek
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
krystynayOffline
Temat postu:   PostWysłany: 02-07-2020 - 20:37
Sympatyk


Dołączył: 30-01-2019
Posty: 47

Status: Offline
Gdy dzielimy sie naszymi genealogicznymi odkryciami, tymi sensacyjnym, i chcielibyśmy uniknac złych emocji i urazów w rodzinie, warto chyba umieścić sobie takie odkrycia w szerszym kontekscie psychologicznym, spolecznym. Samemu najpierw probowac pojać co własciwie przydarzylo sie naszym przodkom, jakie mogly być tego powody (np powody tworzenia i podtrzymywania nieprawdziwych legend) . To może pomoc w podjeciu decyzji co z ta wiedza robimy jesli chodzi o zyjacych potomkow. Powodem wszelkich niezrecznosci i afrontow po ujawnieniu niewygodnych rodzinnych faktow historycznych moze byc nie tylko wstyd, ale zwyczajna niewiara w owe i brak wiedzy, ktory pozwolilby na ich zrozumienie. Jestem przekonana, ze jesli osoby niekoniecznie zainteresowane genealogia rodziny, ale wysluchujace co mamy do powiedzenia na jej temat, mialyby szanse śledzić na bieżaco nasze poszukiwania, niejednemu byloby łatwiej strawić ich rezultaty.
Ostatecznie wszystko w genealogicznych (i nie tylko) kontaktach miedzyludzkich sprowadza sie do empatii, taktu i szacunku. Rażą uzyte w ankiecie słowa 'zataic', 'ujawnic'. Jeśli temat dotyczy kręgu rodzinnego może bardziej pasuje 'opowiedziec rodzinie o tym', 'dac im znac', 'powstrzymac sie przed robieniem komus bliskiemu przykrosci'. Naszymi odkryciami historycznymi dzielimy sie bardzo czesto w pierwszej kolejnosci z najstarszymi czlonkami rodziny liczac, ze może coś dopowiedzą. I ci staruszkowie wymagaj w tym wzgledzie wyjatkowej delikatnosci, bo im zaakceptowac nowosci moze byc najtrudniej.
W ciągu krótkiego czasu, tylko czytajac ksiegi metrykalne i stare roczniki czasopism znalazlam o swoich najblizszych przodkach kilkanascie sensacyjnych ( dla mnie ) historii. Wiem, ze żyjący w mojej rodzinie nestorzy tej wiedzy nie przełkną. Za to młodzi potomkowie są tymi odkryciami zachwyceni.

W przypadku genealogii zawodowej domyslam sie, ze istnieja wypracowane zasady radzenia sobie z reakcja klientow na historyczne raporty. Wszelkie dąsy nie maja chyba wplywu na prace genealoga, jesli wczesniej podpisana jest umowa uwzgledniajaca fakt, ze przedstawiony raport moze zawierac sprawy bardzo przykre.
Krystyna
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Ostrowski-JerzyOffline
Temat postu:   PostWysłany: 02-07-2020 - 21:36
Sympatyk


Dołączył: 22-04-2009
Posty: 58

Status: Offline
Kochani do wielu spraw trzeba podchodzić z przymrużeniem oka. Znalazlem zapis że jeden ze stryjecznych braci mojego pra pra pra poczatek wieku XIX "włóczęgostwem się zajmował". Moja siostra przyrodnia zrobiła sobie sygnet z herbem ślepowron przypisując go do nazwiska a nie badajac czy ma prawo do tego ! oraz że wiele rodzin o tym samym nazwisku posługiwało się różnymi herbami !kon by się usmiał ale w życiu musi być wesoło
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
bieleckiOffline
Temat postu:   PostWysłany: 02-07-2020 - 22:47
Sympatyk


Dołączył: 18-10-2007
Posty: 372

Status: Offline
Kiedyś badając dzieje pewnej rodziny napotkałem na osobę, której dziadek urodził się tylko 4 miesiące po ślubie pradziadka, który z kolei był wówczas chyba ponad 50-letnim wdowcem. Pan ten ze swadą opowiadał o tym fakcie, dumny, że pradziadek "już jako wdowiec zbałamucił pannę i musiał się z nią ożenić". Nie miałem serca mu uświadamiać, że taki układ na 99% oznaczał, że ojcem był ktoś inny, a obie strony po prostu życiowo korzystały na takim małżeństwie - zaś uznanie dziecka za swoje przez męża tej niewiasty było po prostu częścią całego "dealu". Ot życie. Prawnie dziecko było jak najbardziej ślubne, bo zrodzone w małżeństwie, zaś kolejnym pokoleniom najwyżej opowiadało się takie bajki, jak byli zbyt dociekliwi.

Z trochę pokrewnej dziedziny - na lekcjach biologii nauczyciele wyjaśniają zasady dziedziczenia m.in. na przykładzie grup krwi i czasem potem zachęcają uczniów, aby dopytali swoich rodziców o grupę krwi ich i swoją własną, po czym przedstawia się to na schematach. I nieuchronnie prędzej czy później wyjdzie jakaś sytuacja niezręczna - gdy któreś dziecko okaże się ewidentnie nie być biologicznym potomkiem swego zakładanego ojca, albo nawet matki (tu wychodzi na jaw ukrywana adopcja). Mniej doświadczeni nauczyciele mogą nie być przygotowani na taki obrót spraw.

Łukasz
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
ziobrovskaOffline
Temat postu:   PostWysłany: 03-07-2020 - 09:05
Zasłużony
Sympatyk


Dołączył: 23-09-2019
Posty: 41

Status: Offline
pdnaielak napisał:
U mnie natomiast kilka osob sie interesuje, ze na zasadzie przypominaja sobie 70-letni wnuczkowie co im dziadek opowiadal jak byli mali, a ja te opowiesci sprawdzam, weryfikuje, czasem obalam… Jeszcze nikt sie nie obrazil:).

Mit obalony: moja prabacia- wszyscy twierdzili ze pochodzi ze wsi Lisów, jakie było zdziwienie jak sie okazało ze pochodzi z Waworkowa (cale zycie tam mieszkała).
Mit czekajacy na potwierdzenie: pradziadek opowiadał wnuczkom ze byl na wojnie z wojskiem carskim w Mandzuri. Potwiedzenia narazie brak, wiadomo ze byl w armi carskiej. Przeslanki sa.
Mit w czasie obalania: pradziadek mieszkał tam i tam (lista okolo 5 miejscowosci), a w sumie tylko jedna jest prawdziwa, a kolejna wies w ktorej mieszkal nikt nie wymienil.


Pozdrawiam,
Piotr



Pomyśl, ile czasu spędziłam szukając matryki prapradziadka wiedząc tylko, że:
Pochodzi spod Kalisza, albo z kaliskiego, albo że w Prus. Koniec informacji. Szukam i szukam. Metryka ślubu dopisek że urodzony w Przystani. Przystani brak. Okazalo się, że jest Przystajnia, wieś w okolicy. Metryki takiegoż nie znaleziono. Znalazlam w końcu, że to Zmyślona, kolejna wieś, również obok, ale Wysocka Wielkiego. Podsumowując, Spod Kalisza był i owszem Smile

Też szukam losów pradziadka co prawdopodobnie walczyl o Port Artur ale udowodnienie tegoż będzie graniczyć z cudem. Poszlaką jest tylko japoński album do zdjęć. Zdjęcia dwóch osób, zrobione w Rosji w Moskwie i mieście Orzeł. Skądś je dostał, więc chociąz tyle, że w Rosji był. Pisałam o tym w swoim wątku i Ty też odpisywałeś mi.

Mója babcia mówi, że nie rozumie po co szukam przodów. Że nie "grzebie się w zmarlych".

Z rzeczy, które nie są miłe, mam rodzeństwo 4 braci, dwóch z nich stanęło po dwóch stronach barykady. Jeden był w służbach bezpieczeństwa, drugi oskarżony o przynależność do AK w czasie wojny. Ta gałąź nie chce wiedzieć nic na temat tego co udaje mi sie znaleźć. Trochę ich rozumiem.
Podobnie sprawa się ma z rozwodami. Sprawa jakiś wiele jest i będzie. 40 letni małżonek, poznaje 20+ pannę, spładzają dziecko, on bierze rozwód i ucieka z nową kobietą na drugi koniec Polski. Nie wiem nawet czy potomkowie wiedzą, że gdzieś w Polsce mają krewnych i żyjących potomków tego pana.

_________________
pozdrawiam serdecznie

Iza

Poszukuję Ozdobińskich/Ozdobieńskich: Prusy, Księstwo Poznańskie, Mazowieckie, przed rokiem 1800
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
EwaMollyOffline
Temat postu:   PostWysłany: 03-07-2020 - 12:41
Zasłużony
Sympatyk


Dołączył: 12-07-2018
Posty: 159
Skąd: Kielce/Poznań
Status: Offline
Krytyczne głosy słyszałam do tej pory tylko od babci, której nie przeszkadza grzebanie w przeszłości, tylko mój coraz bardziej psujący się wzrok od wielogodzinnej pracy przy monitorach Very Happy Zazwyczaj kiedy przychodzę do niej z nowymi odkryciami zaczyna się im przyglądać ze słowami "A no co ty i komu to robisz? Przecież to zdrowia szkoda!". Po czym zainspirowana moimi notatkami i zdjęciami zaczyna przypominać sobie całą masę historii o swoich dziadkach i życiu w przedwojennej Warszawie. A ja je spisuje i sprawdzam. Wink

Myślę, że sporo zależy od sposobu w jaki przekazujemy swoją wiedzę i nasze odkrycia. Do każdej osoby warto podejść w sposób indywidualny.

_________________
Ewa

Poszukuje nazwisk: Sudwoj, Rębosz. Wszelkie informacje o Chromińskich z okolic Warszawy również mile widziane.
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:     
Skocz do:  
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat Wersja gotowa do druku Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zobacz następny temat
Powered by PNphpBB2 © 2003-2006 The PNphpBB Group
Credits
donate.jpg
Serwis Polskiego Towarzystwa Genealogicznego zawiera forum genealogiczne i bazy danych przydatne dla genealogów © 2006-2020 Polskie Towarzystwo Genealogiczne
kontakt:
Strona wygenerowana w czasie 0.363135 sekund(y)