Serwis Polskiego Towarzystwa Genealogicznego

flag-pol flag-eng home login logout Forum Fotoalbum Geneszukacz Parafie Geneteka Metryki Deklaracja Legiony Straty
środa, 22 września 2021

longpixel


Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat Wersja gotowa do druku Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
wolenski_pipisOffline
Temat postu: Drobna szlachta - kilka cytatów VIII.  PostWysłany: 17-09-2021 - 11:45
Sympatyk


Dołączył: 05-04-2011
Posty: 322

Status: Offline
Ksiądz Dunin Kozicki odnalazł świeżo i opublikował w „Miesięczniku heraldycznym (o czym wspominałem w części pierwszej cyklu „Drobna szlachta...”) dokument pierwszorzędnego znaczenia mianowicie list Łukasza Górnickiego z roku 1587, w którym autor wyjaśnia stanowisko swe wobec szlachty poddańczej starostwa knyszyńskiego, dzierżonego przez niego od roku 1570.
Szlachty niewolnej nie znał ustrój Polski XVI wieku. To też szlachta niewolna na Podlasiu, która przetrwała unię, idąc za ogólnym prądem asymilacyjnym, prowadziła długoletnią walkę o pozbycie się piętna poddaństwa, o zrównanie się z resztą szlachty polskiej. Taką walkę toczyła szlachta knyszyńsko-goniądzka, z podobnymi bojami spotkamy się w dziejach szlachty tykocińskiej. List Górnickiego jest właśnie epizodem walki, toczonej przez Tykocinian o swe równouprawnienie.
Dobra tykocińskie i graniczące z nimi Rajgrod-Knyszyn-Goniądzkie, stanowiły już w wieku XV oporę dla litewskiego pierwiastku na Podlasiu. Panowie ich, Radziwiłłowie i Gasztoldowie, starali się urządzić tam wszystko w ten sposób, jak gdyby znajdowały się one w głębi Litwy... W ten sposób w dobrach tych znalazła się i szlachta poddańcza, niewolna, która, otrzymując od panów dóbr ziemie na prawie lennem, ulegała ich wyłącznie sądownictwu i obowiązana była do służby wojennej w ich oddziałach i do innych posług feudalnych. Kadry tej szlachty poddańczej tworzyły się bądź z ziemian królewskich, siedzących tam od dawna, bądź ze świeżo osadzonego przez nowonabywców bojarstwa, bądź to wreszcie z okolicznej wolnej szlachty, obracanej stopniowo perfas et nefas w poddańczą. Łatwo zrozumieć, że położenie tej szlachty, wśród której nie brakło jednostek zamożnych, stało się ciężkie, od czasu zwłaszcza, gdy ziemianie wolni zaczęli zdobywać stopniowo wszystkie prawa i przywileje szlachty polskiej. W ten sposób różnica między szlachtą wolną królewską, a szlachtą poddańczą magnacką wzrastała stale. Już w początku wieku XVI ma szlachta podlaska swoje regularne sejmiki, wybiera posłów do sejmu, desygnuje kandydatów na urzędy ziemskie itd. Szlachta poddańcza stoi tymczasem poza życiem publicznym, rzucona na łaskę i niełaskę swych feudalnych panów. W końcu, w życiu szlachty poddańczej zachodzą fakty, które musiały w niej obudzić nadzieje na niedalekie już zrównanie w prawach ze szlachtą wolną. Oto powoli największe latyfundia ziemi bielskiej, w których znajdowały się siedziby szlachty poddańczej, przechodzą w ten lub inny sposób na własność królewską: w roku 1528 Mikołaj Radziwiłł zapisuje Knyszyn Zygmuntowi Augustowi, w roku 1542 po śmierci Stanisława Gasztolda i Tykocin zostaje włączony do dóbr królewskich, wreszcie w 1571 r. i Rajgrod-Goniądzkie starostwo przechodzi na własność domu panującego. Wskutek tych zmian, szlachta ongi radziwiłłowska i gasztoldowska stawała się bezpośrednimi poddanymi Zygmunta Augusta, na równi z okolicznymi ziemianami mogła się więc spodziewać, że, mając jednego pana, zyska prawa takie, jakie posiadała szlachta wolna. Tymczasem stało się inaczej. Król, obejmując w posiadanie Knyszyn, czy Tykocin, nie wprowadzał tam zmian zasadniczych, lecz po prostu wchodził w prawa właścicieli poprzednich, skupiając w swej osobie, w stosunku do tych dóbr, władzę wielkiego księcia litewskiego z prawami panów lennych, posiadanymi ongi przez Radziwiłłów i Gasztoldów. Po objęciu więc Knyszyna czy Tykocina przez monarchę, położenie ich mieszkańców zmieniło się tylko o tyle, iż zamiast „faktów", rządzących nimi i sądzących ich w imieniu dawnych panów lennych, objęli teraz nad nimi władzę administracyjną, sądową i wojskową starostowie królewscy.
Obejmując dobra tykocińskie w roku 1542, zastał w nich król Zygmunt August całe roje szlachty poddańczej.
W Zajkach, Serkach, Gajewie, Rudule, Żędzianach i t. d. siedziały gniazda całe szlachty, rozrodzonej iście po podlasku. Część tej szlachty pełniła służbę wojskową, dostawiając uzbrojonych jeźdźców do pocztu pańskiego, w stosunku odpowiednim zapewne do ilości posiadanej ziemi. Tak np. Radule całe, liczące 10 włok, dostawiały konia jednego, natomiast pan Maciej Strubicz sam jeden dostawiał 2 konie na służbę wojenną. Służba jednak w poczcie pańskim nie była jedyną formą świadczeń poddańczej szlachty tykocińskiej. Świadczenia te zależne są od ziemi, zajmowanej przez danego ziemianina; są więc w dobrach tykocińskich działki puszkarskie, miernicze i takie nawet, z których idzie służba ciesielska, a nawet po prostu obowiązek grodzenia płotów. Są wreszcie i takie role, których dzierżyciele dają jedynie czynsze „za wszystkie powinności". W takim położeniu byli np. panowie Czajka i Kropiwnicki w Makowie. Wszystka ta szlachta, bez względu na ciążące na niej obowiązki, dostała się, po zamienieniu Tykocina na starostwo, pod władzę starosty tykocińskiego, który ją sądził w „grodzie tykocińskim, gdzie roki bywają, co 2 niedziele". Właśnie to uleganie sądom starościńskim wyłącznie, bez możności udawania się do sądów ziemskich, było bodaj że główną troską szlachty tykocińskiej, to też żądanie sądów ziemskich stało się jej głównym hasłem w walce o równouprawnienie. Walka ta rozpoczęła się już w kilkanaście lat po śmierci ostatniego z Gasztoldów, znajdując odgłos nawet w obradach sejmowych. Widocznie więc tykocinianie znaleźli sprzymierzeńców w swej walce, w wolnej szlachcie podlaskiej. Nie może nas to z resztą dziwić, gdyż szereg rodów tykocińskich związanych było węzłami krwi ze szlachtą podlaską, jak np. ród Żędzianów; nie brakło nadto i ziemian, którzy, posiadając dobra w starostwie tykocińskim w ziemi bielskiej, byli jak gdyby sujets mixtes i zasiadali na tej zasadzie w sejmikach, a w ten sposób pośrednio wpływali na bieg rozpraw sejmu wolnego. Nie zapominajmy bowiem, że tykocinianie podlegali naprzód Gasztoldom, a później starostom, nie wskutek zależności osobistej, lecz na zasadzie dzierżonej ziemi poddańczej. Bądź jak bądź, walka tykocinian o równouprawnienie znajduje echo na sejmie grodzieńskim 1568 r. Oto, pomiędzy prośbami szlachty podlaskiej, figuruje i żądanie, aby „tikotinskaja szlachta, kotoruju tuż zamkowyj wriad tikotinskij sudit, była prywierien a pod prysud ziemskij powietu bielskiego".
Rzecz godna uwagi, że jednocześnie z ziemianami tykocińskimi walczyła o swe prawa i „szlachta powiatu bielskiego" to jest dawna szlachta poddańcza Bony, która również z zazdrością patrzała na wolnych ziemian okolicznych. Akcja szlachty tykocińskiej nie miała jednak powodzenia. Odpowiedziano jej: iż „Tykocin jest imienie spadkowoje, tohda szlachta Tikotinskaja wodle zwykłogo obyczaju dawnogo w sudu i wowsiem majet posłuszeństwo czynili ku wriadu tamoszniemu tykotinskomu". Zygmunt August, dając taką odpowiedź w sprawie szlachty tykocińskiej, chciał zaznaczyć, że nie myśli pozbywać się ani odrobiny praw swych do odziedziczonego starostwa, rozumiał też pewnie, że tykocinianie nie zadowolą się zdobyciem sądów ziemskich, lecz, idąc dalej na drodze do równouprawnienia, zechcą prędzej czy później zrzucić z siebie te ciężary, które leżały na ich ziemiach, a wtedy oczywiście i dochody, czerpane ze starostwa tykocińskiego, musiałyby się zmniejszyć. Chwilowe niepowodzenie nie zrażało jednak Tykocinian. Na sejmie unialnym 1569 roku, na którym, jak wiadomo, dokonane zostało włączenie Podlasia do Korony, Tykocinianie znów podnoszą swą sprawę, rozumując nie bez słuszności, że teraz, po inkorporacyi, powinny zniknąć ostatnie resztki litewskiego feudalizmu. Ale Zygmunt August nawet w chwili unialnego entuzjazmu pozostał niewzruszony. W ten sposób, gdy w roku 1571 pan Łukasz Górnicki obejmował z ramienia Zygmunta Augusta starostwo tykocińskie, otrzymał od swego królewskiego mocodawcy „jurysdykcyę nad bojary i ziemiany Tykocińskiemi".
Zdarzali się wprawdzie tykocińscy ziemianie, którzy, nie czekając by emancypacja ich otrzymała sankcję prawną, lecz wprost z pominięciem sądu grodzkiego w Tykocinie, udają się w swych sprawach do ziemstwa bielskiego; to ostatnie jednak, jeśli wierzyć Łukaszowi Górnickiemu, odsyłać ich miało do prawowitej władzy. W ten sposób Górnicki pełnił swą funkcję sędziowską w Tykocinie przez „lat 8 albo 9 po unii". Podobno nawet zdarzało się, że gdy „którego tykocińskiego ziemianina pozywano do Suraża do ziemstwa, tedy się excypował do swego prawa do zamku tykocińskiego i sąd go odsyłał". Twierdzenie to Górnickiego może być zupełnie zgodne z prawdą. Dla drobnej, na pół schłopiałej szlachty, mało jeszcze przenikniętej polskimi ideałami, było prawdopodobnie wygodniej sądzić się u siebie pod bokiem w Tykocinie, niż jechać na sądy ziemskie do Suraża. Natomiast najzupełniej nie jest zgodne z prawdą zdanie naszego starosty, iż dopiero „od lat kilku (to jest na kilka lat przed rokiem1587) gdy szlachta można powiatu bielskiego poczęła kupować grunty w Tykocińskiem, . . . nastali ci, którzy gwałtem od zamku i nad wolę tejże samej szlachty ku szkodzie gruntów króla oderwać one chcą “. Wiemy przecież, iż już w roku 1568 walczyła szlachta tykocińska o swe prawa. Natomiast prawdopodobnym się zdaje, że szlachta „można" gorliwiej walczyła o swe prawa, a nawet, że w tym wypadku znalazła się w kolizji z resztą ziemian, nie pragnących reformy z powodów, które już omówiliśmy. Prawdopodobnie też, czyniąc zadość potrzebom drobnej, szlachty, zmienili a w części uzupełnili tykocinianie swe postulaty. Teraz więc żądają już oni, by nie tylko dano im autonomię sądową, ale by ustanowiono specjalne ziemstwo w Tykocinie. W ten sposób drobna szlachta miałaby sąd ziemski pod bokiem, zgodnie ze swymi potrzebami. Druga zmiana w żądaniach wywołana była chęcią podniesienia tykocinian materialnie przez uwolnienie ich od ciężarów, ponoszonych na rzecz dworu. Z tak zreformowanymi postulatami zwrócili się tykocinianie do sejmu w roku 1581, przy pośrednictwie posłów podlaskich i tym razem doznali przynajmniej częściowego powodzenia. Stefan Batory, dla którego Tykocin czy Rajgród nie różniły się już może od innych królewszczyzn, okazał się dla tykocinian bardziej ustępliwym, niż Zygmunt August i godził się na ustanowienie roków ziemskich w Tykocinie, jednakże „sine exemptione a servitio debito, eorum qui in tenentur". W ten sposób ponoszenie przeróżnych ciężarów miało i nadal odróżniać tykocinian od reszty podlasian. Tekst konstytucji 1581 r. o ustanowieniu roków tykocińskich, nie pozostawia wątpliwości, że w roku tym ustała teoretycznie władza sądownicza Łukasza Górnickiego - oczywiście w sprawach cywilnych. Potwierdzać by się to zdawały i słowa pana starosty , iż pełnił jurysdykcję jeszcze „osiem, abo dziewięć lat po unii". Oczywiście, w obliczeniu lat nie je s t tu zbyt dokładny pan Łukasz. Wobec tego, jeśliby prawdą była, iż Górnicki jeszcze po roku 1581, (jak głosi jeden z ustępów konfederacji zjazdu tykocińskiego 1587), wykonywał jurysdykcję „nad ludźmi wolnymi a szlachcicami", byłoby to rzeczywiście z jego strony uzurpacją, z której w swym liście wytłumaczyć się nie potrafił. Szlachta tykocińska zatem nie rada już i tak, że Stefan Batory nie uwolnił jej „de servitiis", miała nowy powód do niezadowolenia, któremu dano wyraz na zjeździe podlaskim, odbytym podczas nowego bezkrólewia w Brańsku 1587 r., w celu obioru sędziów kapturowych i „namówienia porządków".
„Iż się najdują niektórzy ze starostów, z dzierżawiec dóbr królewskich z Rzeczypospolitej" skarżyła się szlachta, a mianowicie p. Łukasz Górnicki, starosta tykociński, że tenże „jakiemeś pretekstem przeciwko powinności swej wykraczają i jurysdykcyą sobie nad ludźmi wolnymi a szlachcicami bracią naszą uzurpując, wendykują i onych za delacyę ich instygator za dwór ciągnie, chcąc ich ad angaria niezwykłe i nam wszystkim szkodliwe przywieść i pervim adigere, a zwłaszcza około Tykocina, Goniędza, Rajgroda, postrzegając tego, aby pożar i ogień szkodliwy dalej się nie szerzył i nie rozniecał, aby się temu swowoleństwu ludzkiemu droga zawarła, bo za tem obawiamy się, aby przywileje, prawa i wolności nasze in abusum i w wielką wątpliwość nie przyszli, którzy, by się tacy naleźli i pokazali, tak teraz hoc tempore in terregni, jako też za króla, którego nam P. Bog z łaski swejdać będzie raczył, przystawając dawnem i bliższem confederatiem, obiecujem przeciwko takiemu wszyscy, nemine excepto, tanquam contra hostem patriae et violatorem iurium et libertatum consurgere. Co sobie obiecujemy wszystko zdzierzeć i spełnić pod wiarą i poczciwościami naszemi”.
Uchwała ta wywołała właśnie list Górnickiego, którym starał się oczyścić w oczach szlachty. Wydawca naszego listu, ks. Kozicki, utrzymuje, że Górnicki w tej swojej apologii „odparł zwycięsko zarzuty, którymi go obarczano", wskazaliśmy już jednak na pewne zarzuty, których odeprzeć nie był w stanie, wreszcie i koniec, jak i miała cała ta ciekawa sprawa, świadczy o zwycięstwie nie Górnickiego, lecz właśnie szlachty tykocińskiej. Oto na najbliższym zaraz sejmie 1588 r. uchwalono oswobodzenie szlachty tykocińskiej i rajgrodzkiej, która wysłużyła, lub odziedziczyła dobra przed unią od wszelkich „ angaryi i juryzdykcyi tych dzierźawiec, do ktorych mocą przymuszani bywali". Wyjmowano oczywiście z tych „wolności" putnych bojarow. W ten sposób wieloletnia walka szlachty tykocińskiej zakończona została kompletnym zwycięstwem na wszystkich pozycjach. I było to nie tylko zwycięstwo tykocinian nad swoim starostą, lecz był to tryumf ustroju polskiego nad ustrojem litewskim, reprezentowanym tu — o dziwo — przez szlachcica czysto polskiego, Łukasza Górnickiego. Polska ówczesna nie znała szlachty poddańczej w tym stanie, w jakim ono było na Litwie i dogorywało na Podlasiu. „Indziej w Polsce", pisał Górnicki w swym liście „gdzie takowa szlachta do zamku króla J. M. należy (jako tego dosyć jest) wpisano je także w inwentarze, jako i w Tykocińskiem, a dobremu nikomu to nie wadzi". Rzeczywiście, przeszukawszy starannie lustracje i inwentarze, znajdziemy kilka gniazd zamkowej szlachty, ale jakżesz jej położenie dalekie jest od tego stanu, w którym chciałby widzieć tykocinian Łukasz Górnicki.
Oto weźmy starostwo konińskie w województwie kaliskim, gdzie we wsi „Stare Miasto" siedzi grupa zamkowej szlachty. Przede wszystkim, gdy Górnicki przeciwstawia szlachtę wolną — zapisanej w inwentarze, to szlachta inwentarzowa staromiejska nosi właśnie nazwę „wolnych". Oto, wśród tych wolnych ze Starego Miasta widzimy szlachetnego Jerzego Dembińskiego, który „pokazał przywilej super duos mansos liberos, a solutione censum exemptos należący, których to włók wedle tegoż przywileju ten to szlachcic jest in possesione jureperpetuo".


Szlachta drobna – zagrodowa, cząstkowa, dzierżawcy – nie jest łatwym przedmiotem badań historycznych. Głównym tego powodem jest dojmujący brak źródeł, na których można by oprze takie badania. Była to najuboższa warstwa szlachty, nieposiadająca folwarków i albo niemająca poddanych chłopów wcale, albo tylko bardzo nielicznych; wreszcie bezrolna gołota, trudna do oszacowania liczbowego. Szlachta ta nie sprawowała urzędów ziemskich i w niewielkim tylko stopniu uczestniczyła w życiu publicznym, z wyjątkiem okazjonalnej obecności na sejmikach czy sejmach elekcyjnych; niewybierana na posłów, nie odcisnęła swojego piętna na uchwałach sejmikowych, zdominowanych przez szlachtę folwarczną. W ogromnej większości niepiśmienna, nie pozostawiła pamiętników ani listów. Więcej możliwości daje badanie problematyki gospodarczej, która dotyczy tej grupy społecznej, zwłaszcza z zakresu stosunków majątkowych, ponieważ zachowały się niektóre spisy poborowe, a grodzkie księgi sądowe wypełnione są tekstami dotyczącymi sprzedaży, cesji, zastawów, kwestii spadkowych, dzierżaw, podziałów dóbr i ich rozgraniczeń, zaciągania pożyczek, spłaty długów itp.; umowy takie były zawierane nie tylko przez zamożną szlachtę folwarczną, ale także przez uboższą, równie zagrodową. Materiały tego dotyczące znajdują się w setkach ksiąg sądowych, spisywanych w każdym urzędzie grodzkim; szczegółowe badanie tych ksiąg byłyby nadzwyczaj żmudne i czasochłonne, niewykonalne dla pojedynczego badacza, a ich rezultaty zapewne nikłe, nieprzynoszące wielu nowych istotnych ustaleń. Nie przypadkiem piśmiennictwo naukowe poświęcone szlachcie zagrodowej, a więc drobnej, a nawet ubogiej, jest więcej niż skromne.

Według szacunków w połowie XVI wieku szlachta zagrodowa w woj. mazowieckim stanowiła blisko 80% podatników poboru, a średnia arytmetyczna wielkość gospodarstwa zagrodowego wynosiła tam 0,7 włóki, mediana za – 0,5 włóki; między latami 1538 i 1563 wielkość tych gospodarstw jeszcze się stopniowo zmniejszała. W 1563 r. w całym województwie gospodarstwa szlachty zagrodowej o powierzchni mniejszej ni 0,5 włóki stanowiły około 43%, a w niektórych powiatach było ich więcej niż połowa. Ważne jest to, że własność ziemska „przeciętnego” szlachcica zagrodowego na badanym tu obszarze była zbliżona do półwłókowego gospodarstwa kmiecego, co mogło mieć wpływ na codzienne relacje tej szlachty z chłopami.

Według Autora A. Żaboklicka pisała, że w ziemi liwskiej w 1578 r. średnia wielkość działu szlachty zagrodowej wynosiła niecałe 0,45 łanu, a więc nieco mniej niż ówczesny nadział kmiecy, co zapewne dawało podstawę utrzymania dla jednej rodziny szlacheckiej; posiadacze działek mniejszych musieli wykonywa także inne zajęcia dochodowe, np. rzemiosło (w woj. płockim na początku XVI w. uboga szlachta zajmowała się rzemiosłem); w ciągu XVI w. postępował proces likwidowania łanów kmiecych w obrębie gospodarstw drobnoszlacheckich oraz dalsze rozdrobnienie tych gospodarstw.

Według Autora A. Laszuk pisał, że podlaska uboga szlachta stanowiła zapewne ponad 90% liczebności tego stanu; w okolicach drobnoszlacheckich za majętnych uchodzili właściciele 1 lub 1,5 włóki; nie miewali poddanych i często stałej służby, czasem posiadali 1 morgę lub ogród; granica między ubogą szlachtą a pełno rolnymi chłopami była prawie niedostrzegalna.


Ubóstwo szlachty zagrodowej powodowało zacieranie się różnic między nią a chłopami. Na pewno nie w sferze mentalnej, ponieważ poczucie przynależności do stanu szlacheckiego, do rodzin herbowych, szlachetnych lub urodzonych, było w grupie ubogiej szlachty bardzo silne, ale w zakresie realnego poziomu życia – dla większości braku poddanych chłopów, własnoręcznej uprawy niewielkich gospodarstw, sporadycznie tylko z pomoc najemnych parobków i dziewek, nielicznych zwierząt gospodarskich. O zmieniającym się charakterze stosunków między tą warstwą szlachty a chłopami zdają się świadczyć wyraźnie uchwytne w badanych tu tekstach proporcje zranień dokonujących się między ową szlachtą a chłopami. Chłopi jawią się jako prawie równorzędni w agresji przeciwnicy dla szlachty zaściankowej. Znamienne też jest, że chłopki raniły szlachcianki o wiele częściej niż szlachcianki chłopki. Pojawiają się także w tych tekstach kilkakrotne przypadki małżeństw szlachcianek z chłopami. Żonami chłopów były m.in. Katarzyna Turska, Helena Kamińska oraz Katarzyna Zagrobska; ta ostatnia była raniona dwukrotnie.
Według Autora A. Wyczański, pisał w swym opracowaniu dotyczącym XVI wieku, że gołota podatków nie płaciła, stąd jej nieobecność w części rejestrów podatkowych.

„Fortuna szlachcica podlaskiego długa jak bicz, szeroka jak nóż, a głęboka aż do środka ziemi”. Już w XVI w. sytuacja ekonomiczna szlachty bielskiej, drohickiej i mielnickiej nie była dobra. W 1547 r. na sejmie Zygmunt August dał taki opis tej ludności: „siedząc po 30 i 40 w jednym imieniu składa się na jeden koń, wyprawiając jednego z 10 włók”.

Już w XVI w. nie wystarczały szlachcie zagony ojcowizny. Nie były w stanie wyżywić coraz bardziej rozradzających się mieszkańców gniazd szlacheckich. Głód ziemi powodował, że wyzbywając się praw osiedlali się w dobrach królewskich lub magnackich, a w konsekwencji chłopieli.

W 1565 roku Jan Sokołowski, szlachcic, włók 3, które dzierży (dzierżawi) na osadzie, nie płaci połowice wszystkich podatków za rok dla ubóstwa.

Drobna szlachta wchodziła w posiadanie gruntów miejskich dwojakim sposobem - przenosiła się do miast i wsi miejskich, tam już jako mieszczanie drogą kupna, dzierżawy stawali się posesorami ziemi miejskiej lub drogą koligacji rodzinnych. Osiadanie w miastach jest bardzo charakterystyczne już w XVI w.

Drobna szlachta podlaska stojąca pod względem prawnym wyżej niż inne grupy społeczne – pod względem ekonomicznym nie różniła się zasadniczo od tutejszego mieszczaństwa i chłopstwa (w połowie XVIII stulecia około 12 tysięcy gospodarstw szlacheckich nie korzystało z pracy poddanych). Nadwyżki demograficzne przez liczne zaścianki musiały opuszczać rodzinne gniazda i szukać chleba gdzie indziej. Terenem zbytu owych nadwyżek stały się już w XVI w. bogate nadziały ziemskie miejscowych miast. Drobna szlachta tak jak i bogata usiłowała, jak np. W Bielsku, Brańsku i Surażu, traktować grunty miejskie jak swe dziedziczne dobra szlacheckie, nie płacąc z nich magistratom podatków.

Według danych zawartych w rejestrze poborowym z 1580 roku w Broniewicach był trzy drobne działy, należące do Jana Obermuta Kołudzkiego (2 łany kmiece), Bartłomieja Wierzejskiego (1 łan kmiecy) i dział Krzekotowskiego, obejmujący pół łanu kmiecego. Z kolei według danych z rejestru z 1588 roku w Broniewicach, oprócz tych trzech działów, które wówczas miały już innych właścicieli, gospodarowali Maciej i Adam Wierzejscy, uprawiający tam ziemię „oraniną własną”.
Natomiast w drugiej połowie XVI wieku części we wsiach zagrodowych kupowała możniejsza szlachta, np. w Małachowie – Przyjemscy i Wojciech Strzałkowski, który był też właścicielem działów w Grzybowie, w Cielmowie części posiadała wybijająca się rodzina Gurowskich. W ten sposób malała liczba właścicieli-miejscowych dziedziców, następowało zaś stopniowe scalanie własności ziemskiej w rękach zamożnej szlachty. Dawni zagrodowcy, wyzbywszy się rodzinnych działów, wybierali bądź to służbę u panów, bądź osiedlali się w okolicznych miasteczkach, niektórzy natomiast deklasowali się.

Źródła:
Ignacy Tadeusz Baranowski – Sprawa szlachty poddańczej w starostwie tykocińskim; z powodu artykułu księdza Zygmunta Dunin-Kozickiego, w Przegląd historyczny 1911, rocznik 13/2 str. 248-254.
Marcin Kamler – Agresja szlachty płockiej na początku XVII wieku, w Rocznik Towarzystwa Naukowego Płockiego 2017, numer 9, str. 236-238, 246, 283;
Józef Maroszek - Osadnictwo drobnoszlacheckie w miastach podlaskich w XVI – XVIII wieku. Problem konkurencji gospodarczej, w Zeszyty naukowe filii UW w Białym stoku, zeszyt 19, tom IV, str. 203-205, 211.
Joanna Karczewska - Rozmieszczenie wsi zagrodowych i drobnoszlacheckich w powiecie gnieźnieńskim na przełomie XV i XVI wieku, str. 35, 37, 38.


Pozdrawiam Marek Woliński
 
 Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:     
Skocz do:  
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Zobacz poprzedni temat Wersja gotowa do druku Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zobacz następny temat
Powered by PNphpBB2 © 2003-2006 The PNphpBB Group
Credits
donate.jpg
Serwis Polskiego Towarzystwa Genealogicznego zawiera forum genealogiczne i bazy danych przydatne dla genealogów © 2006-2021 Polskie Towarzystwo Genealogiczne
kontakt:
Strona wygenerowana w czasie 0.346916 sekund(y)