Genealodzy.PL Genealogia

Poszukuję zasobów, informacji - Owczarze z Mazowsza

Karbowska_Marianna - 03-01-2019 - 14:40
Temat postu: Owczarze z Mazowsza
Szukam informacji o mazowieckich owczarzach. Ojciec mojej babki Heleny, Franciszek Ziomkowski vel Ziemkowski, przekazał swój zawód synowi Feliksowi, który był już ostatnim owczarzem w rodzie. Matka mojej babki pochodziła z Chybickich, również owczarzy od pokoleń. Wiem o nich tylko tyle co wyczytałam w metrykach. Czekam na wszelkie informacje. Maria
Bozenna - 03-01-2019 - 16:57
Temat postu: Owczarze z Mazowsza
Dzien dobry,
Owczarze to byla elita chlopska. Chlopi sie ich bali i traktowali ich jak znachorow. Leczyli sie u nich czesciej niz u lekarzy.
Ja mam 4 pokolenia owczarzy wsrod moich przodkow, miedzy 1800 a 1880 rokiem.
Pracowali w owczarniach miedzy Brwinowem, a Grojcem, cale zachodnie Mazowsze.
Zmieniali owczarnie co 6 miesiecy. Kazde dziecko rodzilo sie w innej parafii, a zawod przechodzil z ojca na syna. az do konca XIX wieku.
Pozdrawiam,
Bozenna
Karbowska_Marianna - 03-01-2019 - 17:15
Temat postu:
Brat mojej babci Feliks Ziomkowski był owczarzem jeszcze do 1939r. gdzieś ?... na Kujawach.
Bozenna - 03-01-2019 - 18:02
Temat postu:
Dlaczego w tytule piszesz "owczarze z Mazowsza"?
Skoro wyczytalas w metrykach to masz chyba jakies informacje o miejscu ich osiedlenia na Mazowszu?
Nie bardzo rozumiem Twoj wpis. Czego szukasz?
Co to znaczy "czekam na informacje? Jakie informacje? O kim?
Pozdrawiam,
Bozenna
Karbowska_Marianna - 03-01-2019 - 18:47
Temat postu:
Szukam potomków owczarzy -Ziomkowskich i Chybickich, którzy w XIX wieku wywodzili się z okolic Błonia, Łowicza, Kutna, Gostynina. Może ktoś, kto jeszcze żyje, ma jakieś stare rodzinne zdjęcia? Może zdobędę wiedzę o ich życiu i wędrówce przez Mazowsze.
Tytuł to czytelne, krótkie hasło.
Tomczak_Boguslaw - 03-01-2019 - 20:55
Temat postu:
Mój 4xpradziadek Paweł Kolczyński - owczarz ur. ok 1775 r. zmarły w 1815 r. w Drwałach pojawia się z racji swojego zajęcia w parafiach Baboszewo (ślub z Kunegundą Perłowska z Cieszkowa), Kobylniki, Bodzanów i Wyszogród - tam się rodzą jego kolejne dzieci.
Pozdrawiam potomków mazowieckich owczarzy.
Bogusław
Tad_ - 03-01-2019 - 21:07
Temat postu:
Witam pani Mario.
Ziemkowscy pojawiają się także w parafii Krasnosielc, w powiecie Maków Mazowiecki. Jan Ziemkowski , który zmarł w Krasnosielcu w 1819 r. był okręślany w metrykach urodzenia jego dzieci jako "majster profesji tkackiej", nie był więc owczarzem.
Pozdrawiam
Tadeusz.
Karbowska_Marianna - 03-01-2019 - 21:30
Temat postu:
Bardzo dziękuję za interesujące wpisy i pozdrawiam wszystkich potomków owczarzy.
Bozenna - 03-01-2019 - 23:01
Temat postu:
W genealogicznym periodyku naszego kolegi Alana Jakmana, "More Maiorum", jest artykul Marcina Nowickiego "Kto ma owce, ten ma co chce - krotki zarys owczarstwa w dawnej Polsce".
Wpisujac w "google" haslo "More Maiorum" i tytul artykulu, mozesz go pobrac w formie PDF i przeczytac.
Pozdrawiam
Bozenna
michalmilewski - 04-01-2019 - 01:39
Temat postu:
Też mam przodków owczarzy z Mazowsza. To była rodzina mojego 4xpradziadka Jana Zaborskiego (~1769-1832), ur. w Różycu, parafia Kocierzew. Znam tylko niektóre miejscowości o, które zahaczył wędrując po Zachodnim Mazowszu: Czerwona Niwa, Bolimów i Maków koło Skierniewic (gdzie zmarł).

Mam też potencjalnego owczarza w zupełnie innej gałęzi moich przodków z Zachodniego Mazowsza. Nazwisko panieńskie mojej 3xprababci Tekli Włodarczyk (~1794-1881) z Białej Wsi, par. Osuchów, było zapisywane w różnych aktach metrykalnych (urodzenia, pogrzeby i śluby dzieci) w trzech zupełnie różnych wariantach - jako Dąbrowska, Kazimierczak lub Owczarek. Podejrzewam, że była córką jakiegoś Kazmierza Dąbrowskiego, owczarza z zawodu, ale niestety nie udało mi się dotąd trafić na jego ślad. Gdyby ktoś z Was się na niego natknął (przy okazji poszukiwania własnych przodków owczarzy), to będę wdzięczny za sygnał.

Pozdrawiam,
Michał
tomes - 04-01-2019 - 08:29
Temat postu:
Również miałem w rodzinie owczarzy. Cała rodzina przybyła w XIXw z Prus (nie udało mi się uzyskać dostępu do tamtejszych akt). Sporo podróżowali. Na 1 akt natrafiłem w parafii Mnin (ślub jednego z synów owczarza), potem niedaleko w Czarncy umiera ojciec, a 3 jego synów również owczarzy wraz z matką rozpierzchli się po Mazowszu.

Jeden, Ignacy kręcił się koło Błonia, Rędzin i Rawy Mazowieckiej.
Drugi, Antoni (mój pra... dziadek) był w Sadkowicach, Srocku, Żbikowie, Lesznie aż trafił do Sokula.
Jego drugi brat, Walenty nie wiem jak podróżował, bo nie znalazłem żadnych aktów jego dzieci (może nie mieli), ale na koniec też wyladował w Sokulu.
Całą drogę rodziny Michel (czasem pisanych jako Michalski) opisałem w wątku: https://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopi ... chel.phtml
Niestety nadal nie znalazłem aktu zgonu ich matki Julianny.

pozdrawiam
Tomasz
Karbowska_Marianna - 04-01-2019 - 10:28
Temat postu:
Podczas wczorajszego indeksowania wpisywałam nazwisko Ołubiec, który żenił się (akt 11, 31.jpg) w 1904r. w Straszewie, może to twój krewny, tylko nazwisko lekko przekręcone?
https://www.genealogiawarchiwach.pl/arc ... ULT&mo
Karbowska_Marianna - 07-01-2019 - 11:04
Temat postu: Re: Owczarze z Mazowsza
Karbowska_Marianna napisał:
Szukam wspomnień o mazowieckich i kujawskich owczarzach. Ojciec mojej babki Heleny, Franciszek Ziomkowski vel Ziemkowski, przekazał swój zawód synowi Feliksowi, który był już ostatnim owczarzem w rodzie, gdzieś w okolicach Włocławka. Matka mojej babki pochodziła z Chybickich, również owczarzy od pokoleń. Może żyją jeszcze potomkowie tych rodzin? Pozdrawiam Maria
Proszę o pomoc w znalezieniu krewnych.
Pietrek83 - 07-01-2019 - 13:03
Temat postu: Re: Owczarze z Mazowsza
Owczarz czyli pasterz mam rację?
Karbowska_Marianna - 07-01-2019 - 15:06
Temat postu: Re: Owczarze z Mazowsza
Czasami mylnie owczarzami nazywano pastuchów wiejskich, którzy wypasali cały inwentarz, w tym również krowy i kozy. Profesjonalny owczarz kontraktowy, zajmował się najczęściej jedynie owcami, posiadał też długoletnią wiedzę i praktykę, która przekazywana była z pokolenia na pokolenie w obrębie rodu. Owczarz, był osobą wolną i zawierał najczęściej kontrakt ustny, bądź pisany z właścicielem folwarku, w którym pracował najczęściej minimum 2 lata. Okres ten mógł być oczywiście wydłużony. Odchodzący ze służby otrzymywał świadectwo, coś na kształt współczesnych rekomendacji od pracodawcy. Miało ono również moc urzędową, dzięki której owczarze mogli w praktyce często uniknąć długoletniej służby wojskowej. W dużych majątkach magnackich wprowadzano niejednokrotnie 3 klasy służby owczarskiej. Najbardziej wykwalifikowany, z minimum dwudziestoletnim stażem, stawał się majstrem owczarskim.
Karbowska_Marianna - 07-01-2019 - 20:56
Temat postu: Re: Owczarze z Mazowsza
Jeden owczarz przypadał na 200-300 sztuk owiec. Przy większych stadach, otrzymywał też pomocnika (owczarczyka), który w praktyce był jego czeladnikiem i często sam stawał się po kilku latach praktyki wykwalifikowanym owczarzem.Miał owczarz do pomocy psa pasterskiego. Była to poważna pomoc przy pracy na pastwisku. Można przyjąć, że na 100 owiec przypadał jeden pies.Pies wymagał dobrego ułożenia, więc owczarz musiał również poświęcić czas na jego tresurę.
Pietrek83 - 07-01-2019 - 20:59
Temat postu: Re: Owczarze z Mazowsza
Był też często wróżbitą i znał zioła, przepowiadał też pogodę?
Karbowska_Marianna - 08-01-2019 - 11:08
Temat postu: Re: Owczarze z Mazowsza
Hodowla owiec wymagała od owczarza sporych kwalifikacji, zwłaszcza w dziedzinie weterynarii. Ponieważ pełnił on swoje obowiązki z dala od wsi, musiał umieć natychmiast rozpoznawać występujące w stadzie choroby i umieć im zapobiegać. W praktyce posiadał umiejętności nastawiania kości, leczenia chorób zakaźnych, w tym skórnych. Jednak ich wiedza, nie była tłumaczona przez wiejską społeczność doświadczeniem jakie posiadali, a cechami nadprzyrodzonymi. Sami owczarze dla zbudowania swej pozycji w społeczności lokalnej, umacniali często ten mit, grożąc np. rzuceniem czarów poprzez odebranie sprawności fizycznej, czy szczęścia, tym którzy nie spełniali ich próśb, bądź czynili im złośliwości.Owczarze budzili raczej respekt i strach, niż sympatię.
Markowski_Maciej - 08-01-2019 - 13:52
Temat postu: Re: Owczarze z Mazowsza
Warto przypomnieć jeszcze wątek na Forgenie o owczarzach .
Moi przodkowie Markowscy na przełomie XVIII i XIX wieku byli owczarzami w okolicach Rypina - obecnie kujawsko-pomorskie. Potem osiedlili się jako gospodarze we wsi Janowo parafia Świedziebnia.
Karbowska_Marianna - 08-01-2019 - 15:00
Temat postu: Re: Owczarze z Mazowsza
Ciekawe - dzięki.
Mam zdjęcie mojego przodka - ostatniego owczarza w rodzie, stojącego z psem na tle stada owiec. Mogłabym je państwu pokazać, ale nie wiem w który wątek można wklejać zdjęcia? Marianna
Wioletta_Joniak - 08-01-2019 - 15:20
Temat postu: Re: Owczarze z Mazowsza
Temat jest bardzo ciekawy.
Moi przodkowie również byli owczarzami z parafii Świedziebnia, wieś Wierzchownia. W 1771 roku urodził się Paweł syn Jana Owcarza. Paweł wędrował po okolicy (parafia Lubowidz, Lutocin, Rościszewo), umarł w Sadłowie parafia Chamsk pod nazwiskiem Choynowski. Jego syn Antonii kontynuował profesję. Zmarł w parafii Łukomie.

Pozdrawiam
Wioletta
Karbowska_Marianna - 09-01-2019 - 11:34
Temat postu: Re: Owczarze z Mazowsza
Owczarze, których można było spotkać na Mazowszu, podobnie jak babki z Podlasia, oprócz swojego zawodu, parali się guślarstwem i znachorstwem. Podobnie jak Szeptuchy swoją wiedzę dziedziczyli z pokolenia na pokolenie, z ojca na syna. Byli "czarownikami" - bano się ich ale jednocześnie darzono szacunkiem. Tam gdzie trudno było o lekarza czy weterynarza, jedynym ratunkiem było wezwanie Owczarza.
Wiedziano, że owczarzy nie wolno drażnić, złościć ani zadzierać z nimi, bo każdy taki czyn mścił się na tym, kto był jego sprawcą.
Łuniewska_Ewa - 09-01-2019 - 14:48
Temat postu: Re: Owczarze z Mazowsza
O owczarzach mówiono że są elitą wśród chłopów, a czy jest możliwe że owczarzem mógł być bardzo ubogi szlachcic, bo coś takiego mi się trafiło. Rodzina mieszkała w okolicach Płocka. Ojciec tego owczarza był krawcem, więc w tym przypadku, zawód ten nie został przekazany mu przez rodzica, raczej został gdzieś oddany na naukę. Jakie umiejętności posiadał nie wiem, bo ów owczarz żył w połowie XVIII wieku. Sądzę że jednak nie bano się go jak to miało miejsce w przypadku owczarzy wędrownych. Człowiek ten był owczarzem w swojej wsi, gdzie wszyscy znali go od dziecka. Więc chyba "nie taki diabeł straszny". Co o tym sądzicie.
Pozdrawiam. Łuniewska Ewa.
Karbowska_Marianna - 09-01-2019 - 19:19
Temat postu: Re: Owczarze z Mazowsza
Możliwe, że nie miał talentu krawieckiego, za to lubił zwierzęta więc został pierwszym owczarzem w rodzinie. Wówczas kto nie pracował ten nie jadł.
Anna_Stańczak - 09-01-2019 - 20:27
Temat postu:
Witaj Marianno
Mam też kilku owczarzy wśród przodków-wszyscy na Mazowszu.
Proszę Cie koniecznie - pokaż zdjęcie twojego przodka owczarza -
powiedz też proszę kiedy zrobione i w jakim rejonie.
Zbyszek i Anna
Karbowska_Marianna - 09-01-2019 - 20:44
Temat postu:
Chętnie ale nie wiem jak to zrobić???
mirka0312 - 09-01-2019 - 22:32
Temat postu:
Moi przodkowie Sobańscy również byli owczarzami. Przemieszczali się też po Mazowszu.Do tej pory ustaliłam ich miejsca pobytu Błonie,Brwinów,Borzęcin,Kampinos,Kaleń,Chrzestne, Rochale, Obryte,Kopytów
,Strzeniówka.Leszno i okolice Klembowa.Tam zakładali rodziny a niektórzy osiedlili się na stałe.Może ktoś ma też swych przodków spokrewnionych z moimi owczarzami.

Pozdrawiam Mirka
Karbowska_Marianna - 10-01-2019 - 13:41
Temat postu:
Znalazłam coś na nasz temat.
http://kolegiata.opoczno.pl/natanael/na ... 27_005.jpg
Marianna
Krystyna.waw - 10-01-2019 - 15:20
Temat postu:
Karbowska_Marianna napisał:
Chętnie ale nie wiem jak to zrobić???

Wstawiasz zdjęcie do jakiejś chmury typu zapodaj.net fotosik.pl czy tinypic.pl
a na forum wstawiasz link, który z tych chmur dostaniesz.
Karbowska_Marianna - 10-01-2019 - 18:44
Temat postu:
Oto Feliks Ziomkowski, ostatni owczarz z rodu owczarzy Ziomkowskich i Chybickich. Niestety nie wiem gdzie i kiedy robione było to zdjęcie. Być może, że z okolic Włocławka, a prawie na pewno z Kujaw.
Pozdrawiam Marianna
https://www.fotosik.pl/zdjecie/501009bb027dd58f
Anna_Stańczak - 10-01-2019 - 23:16
Temat postu:
Marianno owczareczko moja
Dziekuję za fotkę. Jest ważna ,bo daje mi jakieś wyobrażenie.
Przyszedł czas na odszukanie miejsc po moich owczarzach.
Dzięki
Zbyszek
Karbowska_Marianna - 11-01-2019 - 12:48
Temat postu:
Najbardziej charakterystyczne i najchętniej tańczone były kujawiaki. Wśród nich ciekawe są kujawiaki owczarskie, których melodie pierwotnie tworzone były przez pasterzy. W popularnym tańcu-zabawie owczarz, do okręgu tańczących wchodził chłopak z laską. Na dany przez przewodnika znak, pary wymieniały się partnerami. Tancerz, który pozostał bez partnerki, zostawał owczarzem, biorąc laskę wchodził do środka okręgu.
http://www.nasze.kujawsko-pomorskie.pl/ ... aniec.html
Karbowska_Marianna - 12-01-2019 - 19:18
Temat postu:
Jaki status społeczny miał owczarz? W Wielkopolsce w II połowie XVIII w. Komisja Dobrego Porządku, powołana przez sejmik wielkopolski w Środzie, uchwaliła taryfę m. in. dla owczarzy.
Przepisy postanawiały, że mogli być oni zarówno osadzani na roli lub przyjmowani na ordynarię. W obu przypadkach podstawą umowy był „załęcz”. Polegał on na tym, że owczarz do pańskiego stada przyłączał część swoich owiec, np. 20 sztuk na każde 100 pańskich. Owce nie mogły być znaczone, aby owczarz nie rozróżniał, co pańskie, co własne. W tej samej proporcji (1:5) owczarz uczestniczył w zyskach i stratach owczarni. Chodziło o to, aby maksymalnie wciągnąć go w hodowlę. Taryfa zobowiązywała również owczarzy, aby na swój koszt utrzymywali pomocników (owczarków). Ustalała też początek roku obrachunkowego dla owczarzy na 1 czerwca. Wyznaczono dla nich maksymalne płace, których nie wolno było przekraczać.
Karbowska_Marianna - 13-01-2019 - 09:35
Temat postu:
HODOWLA

Ze względu na kiepskie najczęściej zaplecze i koszty, owce przebywały na pastwisku jak najdłużej się dało, a więc do około 8 miesięcy. Często już w marcu wyganiane były po pierwszych roztopach na łąki. Ciekawym zjawiskiem charakterystycznym dla dużych gospodarstw, było tzw. hurtowanie bądź też ortowanie, czyli wykorzystywanie owiec do użyźniania gleby. Proces ten prowadzono przez pół roku od wiosny do jesieni. Owczarze wykorzystywali do tego specjalne płoty przenośne, które były przesuwane na linie graniczną wypasu stada co drugi lub trzeci dzień. W taką zagrodę wyganiano na noc owce, dzięki czemu po kilku dobach pole było odpowiednio użyźnione. Było to dla owczarza dość absorbujące przez fakt wypasu nocnego, co narażało stado na ataki dzikich zwierząt, takich jak wilki.
Słowiński_Marek - 13-01-2019 - 10:04
Temat postu:
Witam
A może ktoś z Państwa natknął się w swoich poszukiwaniach owczarzy na Józefa ur. ok. 18111. Był on ojcem Stanisława ur 1853 w Miedzechowie, zm. 1920 w Warce. Stanisław urodził się jako Stanisław Ambroziak (ale jego siostra Weronika ur. się jako Weronika Jamroziak). Potomkowie Stanisława żyli w okolicach Warki pod nazwiskiem Ambroż.
Rzeczony Józef (Jamroziak) był, wg aktów urodzenia swych dzieci, mężem Małgorzaty Paszkowskiej (Paczkowskiej). Jego data ur. to ok. 1811, Małgorzaty to ok. 1819.
Jeśli gdzieś w Państwa poszukiwaniach pojawiły się te osoby, będę bardzo wdzięczny za informację.
Pozdrawiam
Marek Słowiński
Karbowska_Marianna - 13-01-2019 - 20:39
Temat postu:
HODOWLA cd.
Podstawą zimowego karmienia owiec było siano i słoma, wykorzystywano również wszelkie liście i wrzos. Według siedemnastowiecznych instruktarzy, dzienna dawka siana na owce wynosiła 0,4- 0,5 kg. Do paszy zimowej dodawano również sól. Niski poziom higieny i dominujące, prymitywne warunki hodowli, mimo wysiłków agronomów, powodowały często choroby i epidemie, z którymi musiał radzić sobie owczarz. Często powodów pomoru upatrywano w działaniu sił nadprzyrodzonych, które miały być wykorzystywane przeciwko owczarniom. Przykładem niech będzie opis zawarty w księgach miejskich Warty z XVII wieku, w którym czytamy o skazaniu na spalenie chłopki z pobliskiego Zagajewa Anny Karabinki, która (…) słoiki liścia gruszkowego uwite i maście rożne w nich pod owczarnią zakładała (…).
Karbowska_Marianna - 15-01-2019 - 13:09
Temat postu:
MYCIE OWIEC
Strzyżenie owiec odbywało się najczęściej dwa razy do roku i poprzedzone było zawsze ich myciem , przy którym pomagali chłopi pańszczyźniani, wynagradzani najczęściej alkoholem. Mężczyźni przytrzymywali owce, a kobiety myły. Mycie owiec do strzyży odbywało się nad stawami bądź rzekami na wygrodzonym specjalnie na tę okoliczność terenie.
http://www.andreovia.pl/galeria/picture.php?/242
Karbowska_Marianna - 17-01-2019 - 13:11
Temat postu:
STRZYŻENIE
Odbywało się na początku maja oraz we wrześniu lub październiku. Ukuło się wśród owczarzy powiedzenie: Na Święty Krzyż (3 maja) śmiało owce strzyż . Terminy strzyżenia nie były jednak wszędzie takie same i różniły się od siebie w zależności od terenu. Dla zwiększenia ilości wełny stosowano czasami różne triki, takie jak zaganianie owiec dzień przed strzyżą do małego pomieszczenia, tak aby obficie się pociły, skutkowało to w efekcie zwiększeniem wagi wełny. Po strzyżeniu skórę owiec nacierano chmielem. Wydajność jest trudna do precyzyjnego określenia. Jeśli dzisiejsza wynosi ok. 2 kg rocznie z jednej owcy, to w XVIII i XIX wieku, mogło to być około 1,5 kg, lub mniej. Biorąc pod uwagę eksport i wypieranie wełny przez bawełnę w XIX wieku, badacze podają, że na jedną osobę w Łęczyckiem wypadało w XVIII wieku ok 0,25 kg wełny.
Karbowska_Marianna - 18-01-2019 - 19:42
Temat postu:
Jedną z cech dobrego owczarza, była umiejętność utrzymywania karności i dyscypliny w stadzie. Wierzono, że laska owczarska wbita w pastwisko powoduje, że owce nie opuszczą pastwiska nawet pod nieobecność pasterza. Utrzymywano również, że jednym ze skutecznych sposobów odstraszenia wilków było rozdarcie przez owczarza koszuli pod szyją, zbesztanie słowami atakującego szkodnika i odmówienie trzech zdrowasiek. Owczarze potrafili według wierzeń nie tylko odwracać nieszczęścia gusłami, ale i je sprowadzać. Przypisywano im sprowadzanie pomoru na stado złego pracodawcy. Wśród owczarskich przesądów najbardziej popularne było staranne zamykanie wrót w święto Matki Boskiej Gromnicznej (2 lutego), gdyż jak wówczas wierzono, promienie słoneczne zabijają owce. Inne np. nakazywały kastrowanie młodych tryków w Wielki Czwartek lub Piątek, nakazując jednocześnie omijanie dat feralnych.
Karbowska_Marianna - 20-01-2019 - 20:28
Temat postu:
O tym jak poważany był to zawód niech świadczy zapis z 1870 roku mówiący o zarobkach posadników folwarku.
Owczarz wraz z chłopakiem do pomocy ( często był to jego syn), otrzymuje 45 rubli, 16 korców zboża i 300 prętów ziemi, jedna fura drzewa w okresie zimowym na miesiąc. Dodatkowe gratyfikacje i 0,5 kwarty wódki dostaje od jagnięcia (jeśli je wychowa); tyle samo alkoholu otrzymuje również na Wielkanoc, może mieć w pańskiej oborze 2 krowy, zajmuje jedno mieszkanie, przy którym ma komórkę i chlewik.
A dla porównania:
Lokaj otrzymuje 40 rubli, 8 korców zboża i 150 prętów ziemi, może mieć w pańskiej oborze 1 krowę, zajmuje jedno mieszkanie, ma 1 furę drewna na miesiąc.
Karbowska_Marianna - 21-01-2019 - 12:06
Temat postu:
Motto:
„Choćby [być] takim pasterzem. No, bo cóż pasterzowi. Powiedz sam, cóż takiemu pasterzowi? Żyć, nie umierać. Owce sobie prowadzi przez całe życie. A jak psa ma dobrego, to więcej prześpi niż przeżyje. Pies owiec pilnuje, a ten tylko śni gdzieś pod krzakiem głogu. Chce, to ma sen za jawę, chce to jawę za sen. Źle mu, to w naturę się zagrzebie, w ptaki, w chmury, w słońce, w owce, w psa swojego, i cóż go ma boleć. Może nawet wtedy nie istnieje jako on. Może jest tylko tym ptactwem, chmurami, słońcem, stadem owiec, psem, bo nawet nie losem. Zresztą to za wielkie słowo na niego. Śmiech aż zbiera, kiedy się pomyśli, że ktoś taki, śmierdzący owcami, zjełczałym mlekiem, nasieniem tryków, trawą, powietrzem, kożuchem, że ktoś taki mógłby mieć swój los”.
Cytat z powieści Wiesława Myśliwskiego „Pałac”, Kraków 2010, s. 168-169
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Powered by PNphpBB2 © 2003-2006 The PNphpBB Group
Credits