Genealodzy.PL Genealogia

Szlachta, herbarze - Artur Zawisza Czarny - akt urodzenia

wietom - 13-12-2014 - 11:08
Temat postu: Artur Zawisza Czarny - akt urodzenia
Artur Czarny Zawisza -Szlachetny szaleniec z Soboty - potomek Zawiszy Czarnego. 1809 rok wpis nr 73 - akt urodzenia z Akta stanu cywilnego Parafii Rzymskokatolickiej Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Sobocie http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... &y=240

Któż z nas nie podziwiał bohaterów legend? Zachwycaliśmy się niejednokrotnie czynami fantastycznych bohaterów, lecz naszą wyobraźnię najbardziej pobudzały legendy związane z postaciami historycznymi. Do tych ostatnich zaliczamy Artura Zawiszę Czarnego, nam szczególnie bliskiego, bo będącego bohaterem naszych łowickich dziejów.

Według legendy Artur Zawisza miał pochodzić od jednego z potomków słynnego, Zawiszy Czarnego z Garbowa, uchodzącego za wzór cnót rycerskich. Urodził się 24 listopada 1809 roku w Sobocie koło Łowicza. Studiował na Królewskim Uniwersyteciew Warszawie na Wydziale Prawa. W wojnie polsko-rosyjskiej 1831 r. walczył mężnie pod Białołęką, Grochowem, Ostrołęką i Balicami. Po upadku powstania działał na emigracji we Francji, z której w 1833 r. przybył do Królestwa, by w ramach działań partyzanckich, podjętych przez płk. Józefa Zaliwskiego, wznowić walkę o wyzwolenie ojczyzny. Niestety, działania partyzantów szybko zakończyły się klęską. Zawiszę schwytano, skazano na karę śmierci i powieszono.

Bohater nie zdążył w swoim krótkim życiu dokonać czynów, które zapewniłyby mu nieśmiertelną sławę. Patriotyzm, który przyświecał mu nie tylko w walce, ale także w codziennym myśleniu, doprowadził go pod szubienicę. I to właśnie śmierć, z punktu widzenia legendy Artura Zawiszy Czarnego, okazała się dużo ważniejsza od życia. To o niej powstało najwięcej utworów literackich, to ona wywarła najsilniejsze wrażenie na „spadkobiercach” bohatera.

Opis śmierci Zawiszy, znany nam z prac Aleksandra Kraushara czy Jana Wegnera, został zaczerpnięty z pamiętników rosyjskiego historyka, Mikołaja Berga, wydanych w Moskwie w 1873 r. Berg korzystał zaś z relacji „jednego generała, naocznego świadka egzekucji, który wszystkie tu zacytowane słowa słyszał na własne uszy.” Egzekucja odbyła się 26 listopada 1833 r. w Warszawie „na zwyczajnym placu egzekucji pomiędzy rogatkami Jerozolimskimi i Wolskimi o godzinie 9 rano, wobec zebranych widzów” - jak podaje ówczesny „Kurier Warszawski” z dnia 27 listopada tegoż roku. Zawisza przed śmiercią zapytał: „Czy nie ma tu kogokolwiek, któremu bym mógł odkryć moją ostatnią wolę?” A gdy podszedł do niego rosyjski oficer, rzekł: „Proszę powiedzieć mojej matce, że umieram godny jej!” Później nastąpiły ostatnie chwile jego życia, których opis pozwolę sobie przytoczyć.

„Poczęto odziewać go w śmiertelną koszulę, ale ją zerwał z siebie i odrzucił. Przywołano księdza i polecono mu uspokoić osądzonego. Ksiądz zbliżył się z krzyżem w ręku i zaledwo przemówił: opatrzności i sprawiedliwość Boska; - Zawisza przerwał: „opatrzność! i sprawiedliwość! gdyby one istniały, tego by nie było” i sam poszedł ku rusztowaniu. Ostatnie jego słowa były: „Gdybym miał sto żyć, wszystkie bym ofiarował ojczyźnie!” (Kogda by u mênia bylo sto žiznêj, vsê by ich ja otdal otčiznê!). Przez cały czas do chwili egzekucji stał wyprostowany, z głową wzniesioną do góry.”

Ostatnie słowa Zawiszy zostały zmienione w drugim, przetłumaczonym w całości na język polski, wydaniu „Pamiętników” Mikołaja Berga (Kraków 1894), jako: „Gdybym miał sto lat żyć, wszystkie bym ofiarował mojej ojczyźnie.” Zmiana wydaje się niewielka, lecz różnica jest zasadnicza. Owo „sto żyć” to przecież dużo więcej niż „sto lat”. Zawisza umierając miał lat 24. Gdyby, tak jak powiedział, miał jeszcze 99 żyć (czyli razem sto), wówczas byłoby to 2400 lat. Za tą wersją podążył Jan Wegner w pracy Artur Zawisza Czarny. Był on jednym z inicjatorów budowy pomnika Artura Zawiszy Czarnego w Łowiczu w 1938 r. Zostały na nim wyryte ostatnie słowa Zawiszy, niestety, w przetłumaczonej błędnie wersji.

Śmierć Zawiszy była żywo wspominana zarówno w środowiskach emigrantów, jak i wśród patriotów pozostających w Królestwie. Ślady pamięci o bohaterze można znaleźć m.in. w pamiętniku Bogusławy Mańkowskiej - córki gen. Jana Henryka Dąbrowskiego, w kalendarium życia Cypriana Kamila Norwida, w pismach politycznych Bronisława Trentowskiego.

O śmierci Zawiszy powstało wiele utworów poetyckich.

Ich twórcami byli powstańcy, którzy na emigracji zetknęli się bezpośrednio z Zawiszą, bądź z innymi członkami partyzantki Zaliwskiego. Utwory te zostały zebrane i omówione w dwóch pracach. Autorem pierwszej z nich pt. Wyprawa Zalewskiego w literaturze polskiej lat 1833-1848 był Alfred Andrzej Jankowski (“Kwartalnik Historyczny”, Warszawa 1966), natomiast drugą przygotowały Maria Janion i Maria Żmigrodzka (Partyzantka J. Zaliwskiego w literaturze romantycznej, Wrocław 1984). Ich autorzy zgodnie twierdzą, że utwory poświęcone Zawiszy nie należą do najwybitniejszych w literaturze, zauważają jednak, że rola, jaką miały odegrać w środowiskach emigracyjnych, była bardzo ważna. Była to poezja, w której zastosowany został zabieg „tyrtejskiego romantyzmu”. Miała ona przede wszystkim zachęcać do wstępowania w ślady bohaterów, których sławiła. Jednym zaś z nich był właśnie Artur Zawisza Czarny.

Najwcześniej, bo już w roku 1834, a więc rok po straceniu Zawiszy, Leon Ulrich opublikował dramat Powstańcy polscy 1833 roku. Obraz dramatyczny. W zakończeniu tego utworu umieścił wiersz Konstantego Gaszyńskiego Pamiątce Artura Zawiszy. Poeta przedstawił w nim Zawiszę jako męczennika za ojczyznę. Porównał go z idącym na śmierć Chrystusem:

Arturze! tyś obaczył twe rodzinne ściany;

Łzami matki, kochanki łzami powitany,

Lecz inny głos cię wzywał, inna myśl wabiła,

Bo i Polska ci matką i kochanką była. […]

Otworzyły się bramy więzienia ponure,

I jak niegdyś Chrystus na Kalweru górę

Niósł krzyż, tak na ohydnego szafotu katusze

Konający Zawisza niósł niezlękłą duszę…

Drugim w kolejności, wg Nowego Korbuta, był dramat Michała Chodźki Dziesięć obrazów z wyprawy do Polski 1833r., wydany bezimiennie w 1841 roku. W obrazie VIII Chodźko przybliża czytelnikowi okoliczności śmierci Zawiszy. Bohaterom opowiada je Jenerał Batogow, który miał być naocznym świadkiem tego wydarzenia. Przytacza on takie słowa straceńca:

I wrzasnął głupio – Bóg i Polska z wami!

Umieram dla swobody – otwarta wam droga,

Jeśli wierzycie w wolność – w Ojczyznęi Boga!...

Chodźko opisuje także pewne wydarzenie, które nie znajduje potwierdzenia w dokumentach, a które w znaczący sposób wpłynęło na legendę Zawiszy. Jenerał Batogow tak o nim opowiada:

Zawisza chustką pot z czoła ocierał,

I z spokojnem obliczem do koła spozierał:

Któż z was tę chustkę odda matce mojej,

Rzekł patrząc na mnie – zadość prośbie twojej

Stanie się: rzekłem

– lecz on się cofnął ode mnie,

Tyś krew braci moich przelewał najemnie!

Wrzasnął okropnie

– i chustkę cisnął z całej mocy,

I leciała jak kamień wypuszczony z procy

Nad moją głową – i na Mikity pierś padła.

Mikita mój adiutant – twarz jego pobladła,

A Zawisza znów krzyczał

– Słowianinie młody,

Chrzczę cię w imię wolności

– krew ma zamiast wody,

Chustkę matce mej oddaj

– i pomnij żeś chrzczony

Przez Zawiszę dla ludów

słowiańskich obrony!!!

Tak oto, chrzest obrońcy Słowian, jakiego wg Chodźki dokonał Zawisza, wszedł do legendy bohatera. Poeta, pomimo śmierci Zawiszy, zapowiada walkę. Wierzy w zwycięstwo i odrodzenie Polski. Stwierdzenie takie wkłada w usta Szymona Konarskiego - emisariusza i powstańca:

Umarł! – umarł Zawisza!

wrzezczysz podła zgrajo

Bo nie wiesz że z krwi takiej

mściciele powstają.

Polska ziemia krew męczeńską pije,

Aż mściciel Polski z krwi tej nie ożyje!!!

Następnym utworem jest wiersz Szubienica Zawiszy Gustawa Ehrenberga wydany w 1848

roku. Autor, według Janion i Żmigrodzkiej, „odrzuca w nim retoryczny patos na rzecz estetyki prostoty. W balladowym, szlachetnie powściągliwym tonie snuje się opowieść o kaźni, punktowaną w każdej strofie refrenami: „Konopie na polu bujają szeroko”, i: „W lesie rosną jodły wysoko, wysoko”. Oto fragment wiersza opisujący śmierć Zawiszy:

Młodzieniec nie błagał pokornie,

nie klęczał.

„Konopie na polu bujają szeroko”.

Pogodne miał czoło, nie płakał, nie jęczał;

„W lesie rosną jodły wysoko, wysoko!”

Nikt go nie pożegnał, ni bracia,

ni matka.

„Konopie na polu bujają szeroko”.

Uśmiech jego usta krasił do ostatka.

„W lesie rosną jodły wysoko, wysoko!” […]

Ostatnim utworem odnoszącym się do postaci Artura Zawiszy Czarnego, który pragnę tutaj przywołać, jest niedokończony dramat Juliusza Słowackiego Zawisza Czarny. Wieszcz, aby upamiętnić postać Artura Zawiszy Czarnego, stosuje oryginalne połączenie. Imię średniowiecznego rycerza - Zawiszy Czarnego wiąże z nazwą gwiazdy Arcturus (trzeciej pod względem jasności, nie licząc Słońca, gwiazdy na niebie). W usta rycerza wkłada takie słowa:

… I mimo woli to imię,

Imię tej gwiazdy Arkturus

Łączę w serca mego ciszy

Z moim imieniem Zawiszy

Arkturus… Arkturus Zawisza

Podnosi mi ducha ta cisza.

Dramat nie został dokończony i nie wiadomo, jakie były dalsze zamiary poety. Połączenie tych nazw nie wydaje się jednak

przypadkowe. Być może Artur Zawisza miał być dziewiętnastowiecznym rycerzem na miarę słynnego Zawiszy spod Grunwaldu?

Dzięki przyjaciołom i znajomym Zawiszy, którzy w pamiętnikach, wierszach i wspomnieniach zawarli myśl o tym młodym bohaterze, a także dzięki późniejszej pracy historyków i literaturoznawców, którzy zaopiekowali się tak powstałą twórczością, pamięć o Zawiszy przetrwała do naszych czasów. Dodatkowo została ona utrwalona w formach trwalszych niż papier. W 1928 roku plac w Warszawie, na którym Zawisza został stracony, otrzymał nazwę Placu Zawiszy. W 1938 roku w Alejkach Sienkiewicza w Łowiczu stanął pomnik upamiętniający postać bohatera. Także w jego rodzinnej miejscowości - Sobocie - na parkanie kościoła, w którym Zawisza był chrzczony, zobaczyć można pamiątkową tablicę.

Legenda i pamięć o partyzancie z 1833 roku przetrwała naszych czasów. Spełnia ona wymogi legendy romantycznej. Poza walką o ojczyznę i męczeńską śmiercią (z widocznym u Gaszyńskiego elementem mesjanistycznym)w legendzie romantycznej nie może zabraknąć miłości - miłości, która w związku z walką i misją bohatera nie mogła się spełnić.

W Testamencie Zawisza wspomina o swej bliskiej znajomej, Zosi Sumińskiej: „Jest jedyną kobietą, którą jak żonę od najczulszej młodości najczulej do końca życia mego, pomimo wszelkie jej błędy, kochał. Nie będę się tu nad moim rozmazywać uczuciem, ona nie pojmie go nawet i nie piszę tego w celu rozczulenia jej nad sobą, niech raczej te słów kilka uważa, jako nowy listek do jej podbojowych dorzucony laurów.”

Sylwetka Zawiszy prezentuje się w legendzie imponująco. Bohater występuje w niej jako bojownik i męczennik za sprawę narodową. Co prawda działania partyzanckie Zaliwskiego zakończyły się zupełną klęską, jakby jednak nie patrzeć na te wydarzenia, trzeba mieć w pamięci słowa Ludomira Gadona: „Nad błędem i szkodliwym przedsięwzięciem ubolewać należy, ale nie można nie czuć podziwu dla odwagi, hartu postanowienia szlachetnych szaleńców, którzy dla sprawy im świętej nieśli ślepo swe życie w ofierze.” A jeśli sprawą świętą jest ojczyzna, to o błędzie i szkodliwości przedsięwzięcia nie może być mowy. Jak bowiem pisał Adam Mickiewicz w Pielgrzymie: „człowiek pełen poświęcenia może się pomylić tylko względem siebie, może siebie zgubić: względem ojczyzny jest on nieomylny”.

Warto zatem, abyśmy pamiętali o ludziach, którzy przelewali krew za ojczyznę. Oni walczyli o jej wolność z myślą o nas. Ufali, że potomni nie zapomną o ich czynach. Nie zapominajmy więc o nich. Jak napisał Tadeusz Gumiński w artykule z 27 marca 1997 roku w „Nowym Łowiczaninie”: „Nie zapominajmy Artura Zawiszy.”

Piotr Wysocki artykuł z pisma Nowy Łowiczanin www.lowiczanin.info/content/kh/98/KH_2007_04.pdf
Sawicki_Julian - 14-12-2014 - 12:26
Temat postu: Artur Zawisza Czarny - akt urodzenia
Witam Piotrze, jakoś nie widzę to profesorów by zabrali głos w tej patriotycznej postawie Polaków, co mnie poprawiają ze nie takie ; U - napisałem, na końcu podam link o Zawiszy Czarnym z Garbowa, który brał udział w bitwie pod Grunwaldem. A zginął z rąk dwóch Turków, którzy nie mogli się dogadać, czyj to niewolnik ten Zawisza w roku 1428, a chodziło o okup i jeden z nich ściął Zawiszy głowę. Zawisza Czarny brał udział u boku króla Węgierskiego, w ten czas była to Serbia, rycerz Zawisza bronił wycofanie się tego króla z walki Zygmunta Luksemburczyka. Kiedy król był już bezpieczny, posłał łódź po rycerza Zawiszę, ale ten nie wrócił, tylko w trzech stanął do walki z Turkami i w ten sposób dostał się do niewoli jako znany rycerz.

A teraz w temacie ; Tyś krew braci moich przelewał najemnie ! , tak mówił potomek tamtego Zawiszy Czarnego, być może, bo dawny Zawisza z Grabowa miał żonę i czterech synów.
Co oznaczają te słowa wypowiedziane na kila minut przed śmiercią 24 letniego Artura Zawiszę, toć to być może Polak w armii carskiej zabijał Polaka patriotę. Już raz tu pisałem, gdyby my Polacy zajmowali się sobą, lub swoją genealogia i nie podważali niczyjego pochodzenia, tak dzisiaj, jak po powstaniu za Kościuszki w 1794 r., po powstaniu listopadowym w 1830 r., czy po powstaniu styczniowym w 1863 roku, nie mówię już nic o końcu ostatniej wojny, to naprawdę byłoby o połowę mniej grobów polskich ludzi zamordowanych niewinnie. A któż winien temu ze ludzie odważni stawiali swe życie ponad rodzinę za ojczyznę w potrzebie, by ją wyzwolić od złych sąsiadów z trzech stron. A dzisiaj te donosy brzydkie, ze ktoś śmiał napisać dwa słowa prawdy, są na miarę tamtych, tylko w innym czasie, ale o to samo chodzi, by z Patrioty zrobić idiotę, pozdrawiam i podaje link - Julian ;
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zawisza_Czarny_z_Garbowa

Ps. - stuku puku w stół , a norzycze sie odezwiom Mr. Green
Greg40 - 14-12-2014 - 15:17
Temat postu: Artur Zawisza Czarny - akt urodzenia
Kto jak kto, ale prawdziwy patriota powinien wiedzieć skąd pochodził Zawisza Czarny.
wietom - 14-12-2014 - 16:24
Temat postu: Artur Zawisza Czarny - akt urodzenia
Zacytowałem artykuł Piotra Wysockiego z pisma Nowy Łowiczanin.
Nie analizuję spraw politycznych

Natomiast chodzi o to że patronem warszawskiego Placu Zawiszy, nie jest rycerz z Garbowa, ale.. żyjacy w XIX wieku powstaniec Artur Zawisza, który być może uważał się za potomka Zawiszy Czarnego albo tylko mu to przypisywano.
Legenda o powiązaniu z rycerzem zapewne jest legendą a powstaniec był postacią historyczną i tragiczną zarazem.
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Powered by PNphpBB2 © 2003-2006 The PNphpBB Group
Credits