|
|
|
|
| Heraldyka w XVIII w. |
| Dodano: poniedziałek, 11 lipca 2011 - 21:07 Autor: Szczerbiński |
Czasami na tym portalu jak bumerang wraca temat związany z heraldyką i herbarzami w kontekście opracowań genealogicznych rodów. Jak widzieli te sprawy nasi przodkowie traktuje o tym ten krótki artykuł. Nie jest to dzieło o charakterze naukowym, lecz jedynie poglądowym, z uwagi wybrane fragmenty wzięte z różnych opracowań historycznych jak i z moich własnych obserwacji z pracą nad herbarzami.
‘Heraldyka jest to nauka o herbach, o początku i powstaniu herbu, o nadaniu go krajom, prowincjom, instytutom, bractwom i familiom, o prawach i przywilejach do używania tego herbu przywiązanych; o odmianach jakim herb ten podlegał itd.’. Tak oto definiowano tą gałąź nauki około roku w drugiej połowie XVIII wieku.
Wynika z tego, że heraldyka zawiera całą historię herbów. Przy okazji wspomina się w heraldyce o orderach i pisze tak: ‘order jest to herb zakonu lub bractwa’, czyli że nauka ta zawiera także wiedzę o historii orderów. Cóż jeszcze zaliczono do tej nauki? Okazuje się, że jest to także nauka o tytułach i ich oznaczeniach, czyli o godnościach książąt, hrabiów i baronów. ‘Całość heraldyczna nazywa się herbarzem’. Historia pojedynczego herbu wiąże się ściśle z historią danego rodu, danej rodziny.
Generalnie dawni historycy opisując herby wybiegali dalej niż wskazywały na to dowody historyczne, dokładając do nich legendy ich powstania. Czynili to w dobrej wierze ’nie roztrząsając’ historii, czynili to przez ‘pochlebstwo dla szlachty, która dopóty nie była spokojna (genealogicznie) dopóki jej rodu wprost z arki Noego nie wyprowadzono’. Na niczym nie były oparte ‘dzisiejsze’ (współczesne ówczesnym historykom) domysły, że herby polskie są ‘zabytkiem słowiańszczyzny’ i sięgają u nas czasów przedchrześcijańskich. Początek znaczenia na tarczach herbowych: ‘trzech rzek’, ‘podkowy’, ‘księżyca’ , ‘słupów’ i ‘panny na niedźwiedziu’ nie dadzą się do ‘słowiańszczyzny’ przyczepić, ale już ‘łuk’ i ‘strzała’, ‘koń biały i czarny’, ‘głowa tura’, ‘gęś’ i ‘tarcza’, były elementami wyposażenia bóstw słowiańskich.
Tak opisują to ówcześni historycy.
Jednak, temu żeby były one herbami pojedynczych rodzin, sprzeciwia się historyczna zasada ‘występowania pod wspólnym znakiem’ na wyprawach wojennych, pod dowództwem rycerzy, w celu wzajemnego rozpoznania się czasie walki. Herby powstały z feudalizmem. ‘Nie masz najmniejszego śladu, aby feudalizm, lub towarzyszące mu rycerstwo istniało u Słowian przedchrześcijańskich’. Dopiero w XII w. panowie polscy na wzór szlachty niemieckiej zaczęli używać pieczęci i znaków na wojnie. Wzory tych znaków rozrzucone są po całej Europie. ‘Rycerstwo uważało się za zakon i przyjmowało do swego bractwa i znaków kogo osądziło tego godnym, bez względu na naród’.
Tak się stało ze szlachtą litewską i ruską z chwilą przyłączenia jej do Polski. Za wiarygodność herbową możemy przyjąć dopiero okres od Bolesława Krzywoustego. O tym, że herby nie były ustalone za Kazimierza Wielkiego świadczy rozporządzenie statutu tzw. wiślickiego – ‘ażeby synowie, dopóki żyje ojciec, jednej z nim, a nie oddzielnej pieczęci używali’. W przypadkach nadmiernej życzliwości sąsiedzkiej, szlachcic szlachcicowi pomagał, pożyczając mu czasami swój sygnet szlachecki (szczególnie w regestrach, było i jest to do dzisiaj widoczne). Dopiero po inicjałach można było domyślić się, czy to jest ‘pieczęć właściciela’. Dlatego do sprawy przynależności herbowej należy podchodzić z krytyką. Jak piszą ówcześni historycy ‘bajki te (o herbie danego rodu) bez krytyki jeden autor herbarza od drugiego przepisywał z przydatkiem własnoręcznie dodanych własnych kłamstw’. Nie mówiąc już o niezamierzonych pomyłkach, gdy się piszącemu ‘nie doczytało się coś starannie’ lub , gdy ‘strony się dwie przełożyły’ (skleiły) z poprzedniego (wzorca) herbarza. Wtedy dany ród w ‘nowym herbarzu’ miał czasami nowy herb. Musimy do tego dołożyć również to, że granice administracyjne ‘nigdy nie były stałe’ w zależności od okresu historycznego , to samo miejsce w jednym herbarzu było w ‘lubelskim’, a w innym w ‘sandomierskim’ albo raz było ‘Litwą’ a raz ‘nowogrodzkim’ lub ‘łomżyńskim’ itp. W okresie nieco późniejszym, często bywało, że daną szlachtę przypisywano do miejsca złożenia akt, a nie do faktycznego ich gniazda i ziemi na której żyli. Zdarzało się więc, że autor nowego herbarza zaliczał szlachtę np. łomżyńską do mińskiej (białoruskiej) jako, że tam ulokowane były akta w okresie jego opracowania (patrz przypadki np. w Herbarzu Szlachty Witebskiej – dr Piekosińskiego).
No i tak jak to dzisiaj bywa, czasami ktoś źle spojrzał, źle odczytał przepisując i powstawało całkiem nowe nazwisko, albo jego późniejsze ‘vel’. Poza tym inaczej w różnych okresach pisano np. Niesiecki zamiast nazwiska dzisiaj zaczynającego się na ‘Szcz’ pisał ‘Scz’. W zaborze Pruskim powszechnie zniemczano pisownię polskich nazwisk (patrz np. Żernicki). Niektórzy ‘ze szlachty dla fantazyi’ czasami dodawali podwojone litery (lepiej wtedy ono brzmiało na salonach). Powstaje stąd pytanie:
‘ Czy heraldyka polska jest ważną pomocniczą nauką do objaśnienia dziejów?’. I pada odpowiedź:
‘ W głównych rzeczach tak jest podejrzana o nierzetelność, że zaledwie warto heraldyczne dzieła, jako źródła do historii przytaczać’. Dalej historycy piszą tak: ‘Ale są tam genealogie, biografie, opisy uroczystości , zwyczajów, przesądy wieku itd., a te podrzędne szczegóły wielce przydać się mogą’.
O heraldyce pierwszy zaczął pisać Paprocki ok. 1570 roku. Przed nim Długosz w swojej historii ‘nawiasowo o herbach mówi’. Do pierwszej heraldyki zalicza się także pisma: ‘Statuta incliti ac heroici ordinis equitum immaculatae Virginis’. O heraldyce pisali min. ks. Kola. 1747 r. Także Jabłonowski pisał ogólnie o niej. Warszycki wydał ‘Summaryusz’ imion herbowych i inni.
‘Wywody herbów pojedynczych łączą się z historią rodzin takowe posiadających, a zatem przechodzą w genealogię’. Jak natomiast definiowano herbarz?
‘Herbarz jest to zbiór herbów znanych, ich opis. Wskazanie ich początku: kiedy, z jakiego powodu powstały, jakie rodziny niemi obdarzone były, jakim sposobem te same herby w inne familie przechodziły itd.’ I dalej: ‘ Pod herbarzem rozumiemy coś ogólnego, skończonego. A zatem herbarz musi całość stanowić, wszystkie herby mieścić. Dzieło które zawiera genealogia jakiego domu, opis kilku herbów, jest pismem do heroldii i genealogii należącym, ale nie herbarzem.’ Nie można więc wg tej definicji zaliczyć dzisiaj do herbarza ani Bonieckiego, ani Uruskiego, których dzieła z przyczyn od nich niezależnych zostały w połowie alfabetu przerwane. Wyszukiwanie w nich (z kontekstu) innych nazwisk, jest ‘nieporozumieniem heraldycznym’ mimo szczerych chęci i olbrzymiej pracy w to włożonej. Dzisiejsi heraldycy, tworząc na ich podstawie swoje nowe dzieła, powinni za wszelką cenę starać się dotrzeć do innych źródeł historycznych, coraz łatwiej dostępnych (e-biblioteki). Inaczej wszystkie osoby, których nazwiska zaczynają się na inną literę niż ostatnia w niedokończonym herbarzu, będą pokrzywdzone: albo z racji ich ‘niepełnego wpisu’ w stosunku do innych rodów, albo z racji całkowitego ich pominięcia.
Od wielu lat pracuję z herbarzami i jakie wnioski mi się nasuwają.
A mianowicie to, że aby obiektywnie spojrzeć na heraldyczną wiedzę przydatną w genealogii, trzeba mieć pod ręką wszystkie (raczej) wydania istniejących herbarzy dotychczasowych. Ustalić ich historyczną kolejność wydania. Ustalić dla każdego wydania aktualną pisownię i aktualne granice geograficzne, szczególnie dotyczące nazewnictwa obszaru na którym dany ród w tym czasie przebywał. Warto też prześledzić inne dokumenty z danego okresu czasu (szczególnie wykazy, rejestry i akta). Obejrzeć wpisy na temat wszystkich ‘jednakowo brzmiących nazwisk’ mimo, że mają one przypisane różne herby. Ponadto warto prześledzić tzw. kontekst historyczny. Poczytać coś więcej na temat danej epoki historycznej. Jeśli będzie to wsparte wyszukanymi metrykami i innymi rodzinnymi dokumentami, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że zbliżymy się do prawdy historycznej o danym rodzie. Może stać nas będzie na chwilę wytchnienia i powiemy: ‘do dzisiaj uczyniłem wszystko co było możliwe do znalezienia, reszty niech szukają potomni …’
Jerzy Adam Szczerbiński
|
|
|
|
|